Społeczeństwo

Zapomogi dla nauczycieli, czyli czy da się zarobić na strajku?

Zapomogi dla nauczycieli, czyli czy da się zarobić na strajku?

Na stronie ZNP znalazła się informacja, że zaczęły się wypłaty zapomóg dla strajkujących. Na stronie ZNP znalazła się informacja, że zaczęły się wypłaty zapomóg dla strajkujących. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Zaczęły się wypłaty zapomóg dla strajkujących. Najbardziej potrzebujący otrzymają 500 zł (czy tylko mnie się to źle kojarzy?). Aby dostać, trzeba było strajkować co najmniej 9 dni (strajk trwał 21 dni).

Nauczyciele otrzymują wynagrodzenie z góry. Za kwiecień, mimo że strajkowaliśmy, dostaliśmy pensję w pełnej wysokości. Pensja majowa była za to bardzo chuda. Dyplomowany: dziewięćset z groszami, niektórzy tysiąc z małym hakiem. Na co to wystarczy? Na waciki?

Ludzie udawali, że ich to śmieszy. Na długi weekend majowy nikt nigdzie nie wyjeżdżał. Ktoś głośno powiedział, że żałuje, że nie ma działki za miastem. Paweł ma! A nie mógłby nas wszystkich zaprosić do siebie? Na grilla. Sekretarka zapytała, czy będę korzystać ze środków funduszu socjalnego. A inni? – zapytałem. Wszyscy w szkole mamy podobne dochody. Większość zarabia i traci tyle samo. Młodych nauczycieli, stażystów, którzy dostają najniższą krajową, prawie nie ma. Średnia wieku 45 lat, sami dyplomowani.

Nauczycielom zabrano wszystkie dodatki

Jedziemy równo na tym samym wózku. Potrącenie za udział w strajku księgowa policzyła tak dokładnie, że co bardziej nerwowi zaczęli myśleć o złożeniu pozwu. „Okradli nas” – słychać było w pokoju nauczycielskim. Zabrano wszystkie dodatki, za wychowawstwo, stażowy, motywacyjny, a przecież powinni potrącić tylko z podstawowego wynagrodzenia. Musimy iść z tym do sądu. Jedna z koleżanek zapytała, czy złożę pozew. „No wiesz – powiedziałem – jak inni złożą, to ja też”. Oglądaliśmy się jeden na drugiego, czekając, kto zacznie. Nikt nie chciał być pierwszy. Sekretarka przypomniała, że jeśli chcę korzystać z funduszu socjalnego, muszę swoją wolę wyrazić na piśmie. Za chwilę minie termin. Pomyślałem, że skoro inni składają podania, no to ja też. Wziąłem więc druczek i zacząłem czytać. Czy w ciągu ostatnich trzech miesięcy dochody w mojej rodzinie znacząco się pogorszyły? Czy zdarzył się wypadek losowy? Kurdę, niech mi ktoś powie, co mam tu wpisać. Nie chcę się wygłupić.

Przyszedł Rysiek, który pracuje w kilku szkołach, i obwieścił, że gdzie indziej ludzie masowo składają podania do Społecznego Funduszu Strajkowego. Do Warszawy, do ZNP. Jest tam kilka milionów do wzięcia i pula wciąż rośnie. Jak inni proszą, to my też powinniśmy. Czy oni są biedniejsi od nas? No przecież nie! Składamy czy pozwolimy, aby inni wzięli nasze pieniądze? Czy ktoś wie, jak to się robi? Każdy ma pisać oddzielnie do Warszawy czy wysyłamy wszystkie podania w jednej kopercie? A skąd wziąć gotowy formularz? Na stronie ZNP są tylko druczki podań o zapomogę dla członków związku. A jak ktoś nie należy do ZNP, to też może prosić?

Rysiek wszystko wiedział, więc powoli i my się dowiedzieliśmy. Niektórzy stwierdzili, że jest z tym tyle roboty, że sobie darują. Najbardziej zdesperowani przebrnęli jednak przez wszystkie formalności. Po weekendzie parę podań czekało na mnie w pokoju nauczycielskim. Rysiek powiedział, że nie można pisać bezpośrednio. Wszystko musi przejść przez ZNP. Prezes ogniska zbiera, sprawdza i zanosi do oddziału. Tam weryfikują i odsyłają do Warszawy. Jak ktoś się pospieszył i sam wysłał prośbę do stolicy, nic nie dostanie. No i niech nikt nie zapomni podpisać, że zgadza się na przetwarzanie danych przez ZNP i Społeczny Komitet „Wspieram Nauczycieli”. Członkowie związku mogą składać też prośbę o zapomogę do oddziału, ale tutaj naprawdę trzeba być biednym. Pozostali niech lepiej piszą wyżej.

Czy pieniądze już są na kontach szkół?

Zadzwoniła koleżanka z ZNP z informacją, żebym przyhamował z tymi podaniami. Warszawa mówi, że Łódź nie otrzyma żadnego wsparcia, ponieważ my dostaniemy wynagrodzenie za strajk. Gdzie indziej jest gorzej. Na razie nam potrącono, ale Hanna Zdanowska obiecała, że dyrektorzy niebawem to wyrównają. Pieniądze już są na kontach szkół. Nie możemy więc prosić o zapomogi, bo to oznaczałoby, że chcemy zarobić na strajku. Tak mówią w Warszawie. Łódź chce się wzbogacić na strajku, a to bardzo nieładnie. Powiedz ludziom, żeby o nic nie prosili. Za chwilę dostaną, co swoje. Społeczny Fundusz Strajkowy jest dla tych, którzy naprawdę potrzebują wsparcia. Więc nie dla Łodzi.

Strasznie głupio mi się zrobiło. Całe szczęście, że sam nie prosiłem. Co ja teraz powiem ludziom, którzy złożyli podania. Że chcieli się wzbogacić kosztem koleżanek i kolegów, którzy pracują w miejscowościach, gdzie rządzi PiS, więc nie będzie tam żadnych wypłat za okres strajku? Co za wstyd! To nie mogli oficjalnie powiedzieć, które miejscowości są uprawnione do składania podań o zapomogi, a które nie?

Ciekawe, ile osób z Łodzi poprosiło o pomoc? Na szczęście w mojej szkole zrobili to nieliczni. Ale nawet tym nielicznym będzie strasznie głupio, gdy im powiem, że ich prośba nie przeszła, bo chcieli się wzbogacić kosztem naprawdę potrzebujących. Nie, ja im tego nie powiem. Niech Rysiek wyjaśnia. Nikt mi nie zawracał głowy pytaniami, czy i kiedy dostanie zapomogę. Rysiek musiał im to jakoś wytłumaczyć. Nie było też nowych podań. Nauczyciele mają swój honor. Sekretarka zadzwoniła, aby zapytać, kiedy urodziła się moja córka. Chwilę się zastanawiałem, bo nie mam głowy do dat, ale w końcu sobie przypomniałem. Przecież urodziła się w rocznicę bitwy pod Grunwaldem. Którą? No, w 595. Czyli jeszcze nie jest dorosła. Dostanę zapomogę na dziecko. Będzie miało na wakacje. Jak ktoś ma dzieci, aż tak bardzo na strajku nie straci.

Wypłaty dla strajkujących co najmniej 9 dni

Tydzień przed urodzinami córki zaczęły się wypłaty zapomóg ze Społecznego Funduszu Socjalnego. Złożono 30 tys. podań. Wiele odrzucono, ponieważ nie spełniały najróżniejszych kryteriów. Mam nadzieję, że odrzuceni nie czują urazy do tych, którym się poszczęściło w nieszczęściu. Mam nadzieję, że koleżanki i koledzy z mojej szkoły też nie czują żalu. Nie tylko nie wzbogacili się na strajku, ale nawet nie otrzymali obiecanej przez prezydent Łodzi rekompensaty. Jest źle, niektórzy chyba mają żal. Zadzwoniłem do znajomych nauczycieli z innych szkół. Okazało się, że w jednych dyrektorzy wypłacili każdemu co do złotówki. Dokładnie tyle, ile potrącono za udział w strajku. W innych jeszcze tego nie zrobiono. Ale mają wypłacić, prawda? Mają, ale chyba dopiero po wakacjach.

Wiesz, szefowa na urlopie, nie ma kto podjąć decyzji. W sumie przydałaby się ta zapomoga od ZNP. Na stronie ZNP znalazła się informacja, że zaczęły się wypłaty zapomóg dla strajkujących. Najbardziej potrzebujący otrzymają 500 zł (czy tylko mnie się to źle kojarzy?). Aby dostać, trzeba było strajkować co najmniej 9 dni (strajk trwał 21 dni). W chwili przystąpienia do strajku nie wolno było być członkiem związku zawodowego (trochę to dziwne, ale widocznie związkowcy mają swój fundusz zapomogowy). Wszystkie podania musiały przejść przez miejscowy oddział ZNP (ciekawe, po co?). O tym, że nauczycielom z Łodzi się nie należy, ani słowa. Będę musiał dzwonić po kolei do wszystkich i pytać, czy ktoś dostał. Może trafił się jakiś wyjątek. Rysiek nie odbiera telefonu. Obraził się czy co?

Czytaj także: Ja, nauczyciel, przyzwyczaiłem się, że ludzie mają mnie za idiotę

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Wojna wódki z piwem

Wódka z piwem toczą wojnę. Obie strony uzbrojone w opinie, ekspertyzy i badania starają się skłonić państwo, żeby wreszcie zrobiło z konkurentem porządek. Od czasów wojny masła z margaryną takiego konfliktu na polskim rynku nie było.

Adam Grzeszak
16.07.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną