Społeczeństwo

Istniejemy! Aseksualni Polacy wychodzą z cienia

Osoba aseksualna nie odczuwa pociągu seksualnego do żadnej z płci. Osoba aseksualna nie odczuwa pociągu seksualnego do żadnej z płci. Unsplash
Zrozumienie? Szacunek? Są bardzo ważne, ale nie o nie najpierw będą walczyli aseksualni, którzy założyli swoje pierwsze w Polsce stowarzyszenie. Na początek chcą uznania, że istnieją.

Osoba aseksualna nie odczuwa pociągu seksualnego do żadnej z płci. Nie oznacza to, że stroni od ludzi i nie potrafi wchodzić w trwałe i wartościowe relacje. Nie zawsze też rezygnuje z życia seksualnego. Wśród aseksualnych są szczęśliwe małżeństwa, rodziny. Ci ludzie żyją normalnie, ale nie napędza ich potrzeba zbliżenia fizycznego. I nie odczuwają z tego powodu żadnego dyskomfortu.

Aseksualizm coraz częściej nazywany jest czwartą orientacją seksualną, chociaż naukowcy nie są w tej kwestii jednomyślni. Brakuje też jednoznacznych danych dotyczących osób aseksualnych na świecie. Najczęściej pojawia się stwierdzenie, że w ten sposób definiuje się 1 proc. populacji. Jest to więc marginalna mniejszość seksualna. Ale coraz aktywniej walcząca o swoje prawa.

Czytaj także: Jak żyją polskie rodziny jednopłciowe

Aseksualni zaczynają walczyć o głos

Kiedy zauważamy, że nieco różnimy się od innych, chcemy się upewnić, że mimo wszystko nie jesteśmy sami. Podczas gdy osoby homoseksualne czy biseksualne mogą zwrócić się do wielu fundacji i stowarzyszeń działających na rzecz tych środowisk, osoby aseksualne długo mogły czuć się osamotnione.

Przełom nastąpił w 2001 r., kiedy powstała światowa organizacja Asexual Visibility and Education. W Polsce pierwsze stowarzyszenie osób aseksualnych zostało zarejestrowane we wrześniu 2019 r. Wcześniej jego założyciele działali w organizacjach skupiających mniejszości seksualne. Ale podczas walki o prawa osób homo- czy biseksualnych w Polsce temat aseksualności gdzieś się gubił.

Nie był on tak widoczny, jakbyśmy chcieli. Coraz więcej ludzi zwracało na to uwagę. Dlatego postanowiliśmy stworzyć coś, co skupi się tylko na temacie aseksualności – mówi Nikodem Mrożek ze stowarzyszenia Asfera.

Czytaj także: Życie seksualne Polaków

Aseksualizm to nie kaprys czy zaburzenie

Ważne jest, aby osoby aseksualne zostały w Polsce zauważone. Bo gdy pytam o mity, z którymi chce się uporać stowarzyszenie, słyszę: – Podstawowym mitem jest to, że my nie istniejemy. I z tym przede wszystkim chcemy walczyć – zaznacza Mrożek. Przyznaje, że często słyszy opinie, jakoby aseksualizm był kaprysem, chęcią jeszcze większego wyróżnienia się. – I te głosy są słyszalne również w środowisku LGBT – dodaje. Na aseksualnych często patrzy się jak na osoby zaburzone. Mój rozmówca spotkał się z psychologiem, który koniecznie chciał poszukać przyczyn jego aseksualności. – Często słyszymy, że to na pewno wynik traumy, np. molestowania w dzieciństwie. Kiedy powiedziałem, że tak nie było, wmawiano mi, że pewnie wyparłem to z pamięci – opowiada.

Stowarzyszenie myśli więc nad udostępnieniem listy specjalistów przyjaznych osobom ze spektrum aseksualności. Bo ma ono różne oblicza. Są tacy, u których poziom potrzeb seksualnych jest tylko obniżony (grayseksualizm) bądź pojawia się dopiero razem z silną więzią emocjonalną między ludźmi (demiseksualizm).

Asfera dopiero raczkuje, ale jej członkom nie brakuje ambicji. Chcą reprezentować swoją mniejszość na wszystkich marszach równości w Polsce. W przyszłym tygodniu organizują pierwsze spotkanie dla tych, którzy zechcą razem z nimi działać. Wszystkie informacje dostępne są na stronie stowarzyszenia.

Czytaj także: Życie intymne par nieheteroseksualnych

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Przejechała 1400 km, żeby wykonać legalną aborcję

Kiedyś byłam za PiS, uważałam, że pomaga rodzinom, a aborcja to morderstwo. Już tak nie sądzę – mówi Maria. W pięciu szpitalach odmówiono jej zabiegu przerwania ciąży.

Agata Szczerbiak
17.06.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną