Strach o stypendia. Jak system będzie wyglądał po zmianach? Studia stają się wyzwaniem
Prace nad nowelą zaczęły się jesienią zeszłego roku. W połowie października posłowie sejmowej komisji ds. deregulacji pochylili się nad rządowym projektem nowelizacji Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce. Zgodnie ze zmianami uczelnia w danym roku nie może wydać na stypendia rektora więcej niż 40 proc. środków z całej puli wsparcia dla studentów. Według przedstawicieli ministerstwa chodzi o „uelastycznienie zasad i lepszą efektywność wykorzystania funduszy stypendialnych”.
Na wspomnianym posiedzeniu sejmowej komisji reprezentujący Konferencję Rektorów Akademickich Szkół Polskich prof. Jarosław Gołębiewski z SGGW tłumaczył, że proponowana przez ministerstwo nowelizacja spowoduje, że albo mniej studentów będzie mogło zdobyć stypendia, albo będą one niższe. Zaproponował podniesienie limitu wyznaczonego na 40 proc. środków, jakimi dysponuje w danym roku uczelnia na fundusz stypendialny.
Strach studentów rośnie
Te uwagi uwzględniono, pułap podniesiono do... 45 proc. Poprawkę przyjęło też ministerstwo, a nowe przepisy – obejmą w sumie ok. 150 tys. studentów – miały zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2026 r. Według aktualnych danych stypendia socjalne, wynikające z trudnej sytuacji, pobiera ok. 53 tys. studentów, stypendia rektora przyznawane za wyniki w nauce i inne osiągnięcia, np. sportowe – ok. 93 tys. Wsparcie stypendialne otrzymuje także ok. 21 tys. osób z niepełnosprawnościami.
W grudniu 2025 r. znowelizowaną ustawę podpisał prezydent Karol Nawrocki. Przepisy zaczną obowiązywać od nowego roku akademickiego 2026/2027.
A do ofensywy przystąpiła partia Razem. Na swoim wrocławskim profilu na Facebooku opublikowała alarmistyczne wpisy: „Jeszcze w 2020 r.