Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Sport

Horror w Sztokholmie. Lewandowski może się czuć rozgoryczony. A co dopiero Włosi

Robert Lewandowski Robert Lewandowski Imago Sport and News / East News
Polska przegrywa po golu w końcówce mecz, który powinna wygrać. Mundial nasi piłkarze obejrzą w telewizji. Tak jak ich kibice.

Długo mieliśmy nadzieję na awans. Polacy grali dziś dobrą piłkę. Dość powiedzieć, że w pierwszej połowie oddaliśmy sześć celnych strzałów przy dwóch uderzeniach Szwedów. Cóż jednak z tego, skoro te dwa strzały dały gospodarzom dwie bramki? Najpierw w 19. minucie pięknym strzałem zza pola karnego popisał się Anthony Elanga. Piłka wylądowała w okienku bramki strzeżonej przez Kamila Grabarę. Nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję.

Polacy rzucili się do odrabiania strat. Pięknymi strzałami popisali się Kamiński i Świderski. Szwedzki bramkarz bronił jednak fenomenalnie do 33. minuty. Wtedy piłkę przejął Nicola Zalewski, ruszył dynamicznie na bramkę i nie dał golkiperowi żadnych szans.

Polacy wyrównują... i przegrywają

Wybuch radości w polskim sektorze słyszalny był chyba w Warszawie, Poznaniu i z pewnością na Jasnej Górze. Po straconej bramce Szwedzi zaczęli się gubić. Polska miała szansę wyjść na prowadzenie. Niestety jednak tuż przed końcem pierwszej połowy znowu wyciągnęliśmy rękę do przeciwników. Niepotrzebny faul, rzut wolny, który na bramkę zamienił Gustaf Lagerbielke.

Do szatni schodziliśmy z wynikiem 1:2. Nie podłamało to naszego zespołu, który od pierwszych minut drugiej połowy ruszył do ataku. Szybko przyniosło to efekt. Dziesięć minut po przerwie Zalewski wyłożył piłkę Świderskiemu, a ten strzałem do pustej bramki zapewnił nam remis.

Polska ruszyła za ciosem i wszystko wskazywało na to, że przełamiemy wreszcie szwedzką klątwę. Naszych sąsiadów na ich boisku nie pokonaliśmy bowiem od 1930 r. Klątwa jednak działa nadal. W 88. minucie spotkania Szwedzi oddali trzy strzały w jednej akcji. Pierwszy obronił nasz bramkarz, drugi trafił w słupek, a po trzecim gospodarze oszaleli ze szczęścia. Niewidoczny przez cały mecz gwiazdor trzech koron Victor Gyokeres wpakował piłkę do naszej siatki, pozbawiając nas w ten sposób szans na grę w mistrzostwach świata.

Lewandowski stracił szansę

Porażka bardzo boli, zwłaszcza że dla niektórych zawodników amerykańskie mistrzostwa mogły być ostatnimi w karierze. Szczególnie rozgoryczony może być nasz kapitan Robert Lewandowski, który prawdopodobnie stracił szansę na to, żeby po raz ostatni wystąpić w mundialu. Za cztery lata przekroczy już czterdziestkę i mało prawdopodobne, żeby grał jeszcze w piłkę na reprezentacyjnym poziomie.

Przegraliśmy mecz, który można było wygrać. Niestety jednak grając tak słabo w obronie, sami sprezentowaliśmy Szwedom awans. W pozostałych meczach Turcja wygrała z Kosowem 1:0, a Czesi pokonali w karnych Danię. Największą sensację sprawiła jednak Bośnia i Hercegowina, pokonując w rzutach karnych Włochów. To kolejny mundial, na którym nie zobaczymy piłkarzy z Półwyspu Apenińskiego.

Jeśli więc my narzekamy, że nie jedziemy na mistrzostwa, to co mają powiedzieć oni, którzy ostatni raz w gronie najlepszych zespołów świata byli kilkanaście lat temu?

Reklama

Czytaj także

null
Świat

Wet za wet. Wojna z Iranem zaczyna być droga. Ajatollahowie wcale jej nie przegrywają

Amerykanie szykują się do lądowej inwazji w pobliżu cieśniny Ormuz, Izraelczycy – w Libanie, Iran strzela na 4 tys. km, a wojna trwa już prawie miesiąc.

Łukasz Wójcik
24.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną