Krótki kurs astrologii kabalistycznej
Znana astrolożka i kabalistka Ruth Nahmias do Warszawy przyjechała prosto z Londynu.

Do przeznaczonej dla 70 osób sali konferencyjnej warszawskiego hotelu Marriott na dwudniowy Kurs Astrologii Kabalistycznej przyszło raptem 15 osób, ale za to święcie przekonanych, że „poznać czyjś znak zodiaku to zrozumieć jego naturę”. Nie wszyscy mieli czerwone nitki zawiązane wokół lewych nadgarstków. – Jestem aktorką i na castingach jakoś dziwnie na mnie patrzyli, więc ją zdjęłam – tłumaczyła się jedna z kursantek. Astrolożka stanęła za ozdobną mównicą, a kursanci zaczęli notować: że od Barana nie można wymagać taktu i dlatego często rani innych, że Panny nie dają drugiej szansy, a Ryby nie mają kręgosłupa. A trzeba to wiedzieć, by móc harmonijnie współpracować z ludźmi, zamiast z nimi walczyć. Czasami sala jednak wyrażała cichy sprzeciw. Pani spod znaku Raka zaprotestowała, kiedy usłyszała, że Rakom często zdarza się kłamać, bo ona okłamuje co najwyżej męża, a nie wszystkich dookoła, jak się tutaj sugeruje. Głośno protestował też zodiakalny Lew, kiedy wydało się, że ten znak zodiaku wymaga od innych, żeby mu służyli. Lew jest właścicielem firmy, więc jego pracownicy po prostu u niego pracują, a nie służą.

Bardzo zadowolone z siebie były za to Ryby, chociaż usłyszały, że akceptują krzyki, awantury, a nawet bicie, odpuszczają przy byle przeszkodzie, idą tam, gdzie je woda zaniesie, i są naiwne. Ale to wszystko dlatego, że to najstarszy znak zodiaku, a poza tym astrolożka też była zodiakalną Rybą. Pierwszy wykład skończył się komunikatem, że jeżeli ktoś chce, to może się umówić z Ruth na indywidualne czytanie horoskopu za niespełna 700 zł. Tłumek szybko wyszedł na darmową herbatę.

W drugim dniu zebrani śledzili ruch planet i ich wpływ na znaki zodiaku. Zdaniem pani Koziorożec, życie w Polsce trenuje nas na egoistów, więc nic dziwnego, że obcokrajowcowi trudno jest wytłumaczyć Polakom, że mogliby zrobić coś dla innych – a o to przecież chodzi w Kabale.

Wychodząc z kursu, zawiedziona pani Wodnik tłumaczyła, dlaczego jej zdaniem tak trudno jest Polakom zrozumieć główną zasadę Kabały – proaktywności i reaktywności. Bycie dawcą i twórcą to proaktywność, a otrzymywanie i bycie skutkiem to reaktywność. W cenie jest oczywiście proaktywność. – Doszłam do wniosku, że przejęcie kontroli nad swoim życiem, odrzucenie mentalności ofiary i narzekania, że świat nas źle traktuje, to właściwie rezygnacja z narodowego hobby Polaków, a na to się przecież nikt nie zgodzi.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj