Mundial przed finałem

Nowy mistrz
Hiszpania jest w finale zasłużenie, Holandia nieco na kredyt.

Jedyne, czego Niemcy mogą się po półfinałowym spotkaniu z Hiszpanią wstydzić, to sposobu, w jaki stracili bramkę. Trener Joachim Loew uczy ich grać pięknie, ale jednocześnie nic nie drażni go tak, jak chwile zbiorowego zaćmienia. Tymczasem jego zespół dał sobie wbić gola po rzucie rożnym, czyli w sytuacji, kiedy ruchy przeciwnika są do przewidzenia, a ich neutralizację ćwiczy się na okrągło. Gdy trzeba było odrabiać straty Niemcy musieli grać tak, jak przez trzy czwarte meczu Hiszpania - budując akcje od podstaw, szukając luki w kolejnych ścianach defensywy.

I wtedy wyszła ich bezradność. Jeśli ktoś wcześniej miał wątpliwości, który z zespołów jest lepszy i bardziej zasługuje na finał, to końcówka meczu powinna je rozwiać. Hiszpanie w ataku pozycyjnym mieli okazje do zdobycia gola, Niemcy nie potrafili znaleźć sposobu nawet na oddanie strzału. Po fakcie niemieccy kibice pewnie zasypują się pytaniami, czy nie dało się z mistrzami Europy zagrać inaczej – odważniej, bez przesadnej asekuracji, tym bardziej że we wcześniejszej fazie turnieju zespół Loewa porywał serca. Hiszpania to nie jest zespół, który łatwo daje sobie narzucić warunki gry, ale w ćwierćfinale Paragwaj pokazał, że jeśli rzucić do ataku trochę więcej sił, to można Puyola i spółkę wpędzić w kłopoty. Wydaje się, że Niemcy trochę przesadzili z respektem przed rywalem i teraz mają czego żałować.

Ciekawe, co na finałowe spotkanie przygotuje trenerski sztab Holandii. Jak do tej pory zespół Berta van Marwijka pokonywał kolejne przeszkody nadużywając minimalizmu, a jeśli wierzyć wieściom dochodzącym z holenderskiego obozu, to piłkarze są niezwykle ufni we własne siły oraz w to, że czekanie na błąd rywala musi się opłacić. W półfinale z Urugwajem przydała się jeszcze pomoc sędziego (przy bramce na 2:1 Robin van Persie był na spalonym). Nim rywale otrząsnęli się z poczucia krzywdy, Holendrzy zdobyli kolejną bramkę i na skuteczną pogoń Urugwajowi zabrakło już czasu. Holendrzy kroczą więc od jednego nieprzekonującego zwycięstwa do drugiego, poza tym ratuje ich talent Wesleya Sneijdera. Nie chce się wierzyć, że w finale sukces może im dać futbol raz na jakiś czas wyrywany z letargu, ale może to właśnie w tym szaleństwie jest metoda?   

W weekend zapowiadają się znakomite mecze. Dla Urugwaju brązowy medal będzie jak złoto, a młodzi Niemcy zdążyli podczas turnieju nasłuchać się tylu pochwał, że teraz nie wypada im zostać z pustymi rękami. Finału reklamować nie trzeba, tym bardziej że tak Hiszpania, jak Holandia zagrają o swój pierwszy tytuł. 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj