Białoruska opozycja apeluje

Jak walczyć z dyktatorem?
Zdaniem opozycji Łukaszenka sprawuje władzę uzurpatorsko, bo nie wygrał w pierwszej turze, a druga się nie odbyła. Uważa, że należy przeprowadzić nowe wybory i że demokratyczny świat powinien wymyślić sposób ich zorganizowania i przeprowadzenia oraz się tego domagać.

W Mińsku, trzy tygodnie po wyborach prezydenckich, w aresztach pozostaje wciąż kilkudziesięciu opozycjonistów - uczestników demonstracji oraz dwaj byli kandydaci na prezydenta, Andriej Sannikow i Uładzimir Niaklajeu. Obaj ciężko pobici, Niaklajeu po głowie. Sąd nie zgodził się na jego zwolnienie, mimo złego stanu zdrowia. Zwłaszcza nadciśnienia, na które cierpi. Obu grozi nawet 15 lat więzienia. Rodziny nie wiedzą, czy i przez kogo są leczeni ani jaki jest ich stan zdrowia dzisiaj. Adwokaci, jeśli nawet mają dostęp do więźniów nie mają prawa informowania rodzin o ich stanie. Aresztowano też żonę Sannikowa, Irinę Halip – znaną dziennikarkę niezależnego portalu Karta 97. Milicja przeszukała biura niezależnej gazety Nasza Niwa, białoruskiego PEN Clubu, Telewizji Biełsat. Prezydent Aleksander Łukaszenka drwi: - Jak ktoś chciał być prezydentem to niech nie płacze, że oberwał po głowie. Mówi to tym samym tonem, jakim zapewniał min. Radka Sikorskiego, że wybory w Białorusi zawsze są demokratyczne, a na życzenie polskiego ministra będą jeszcze bardziej demokratyczne niż zwykle. Czysta kpina! Czy Sikorski jej nie wyczuł?

Zdaniem opozycji Łukaszenka sprawuje władzę uzurpatorsko, bo nie wygrał w pierwszej turze, a druga się nie odbyła. Uważa, że należy przeprowadzić nowe wybory i że demokratyczny świat powinien wymyślić sposób ich zorganizowania i przeprowadzenia oraz się tego domagać. Część opozycyjnych partii i organizacji demokratycznych wystosowała odezwę do Parlamentu Europejskiego i przywódców Unii o działania na rzecz zwolnienia więźniów politycznych. Apeluje też o użycie całego arsenału politycznego, dyplomatycznego i ekonomicznego nacisku na białoruskie władze. Zwolnienie więźniów musi być bezwarunkowe, nie mogą być oni przedmiotem handlu z dyktatorem. Dotychczasowe próby negocjowania z Łukaszenką okazały się klęską, bo jak mówi Stanisław Szuszkiewicz, pierwszy przewodniczący parlamentu Białorusi, a niedawno członek sztabu wyborczego kandydata Sannikowa, z wilka nie zrobi się wegetarianina. Gra z dyktatorem zawsze źle się kończy, a Europa i Rosja taką grę z Łukaszenka prowadziły – uważa Szuszkiewicz.

Czy opozycja widzi swój błąd jakim było wystawienie dziewięciu kandydatów w wyborach, rozstrzelenie sił i głosów? Żaden z nich nie spodziewał się, że wygra, ale każdy chciał ugrać coś dla siebie i zaistnieć. Podobno widać próby ponownego zjednoczenia, jak w 2006 r. Trudno powiedzieć, czy się uda, bo prezydent i KGB robią wszystko, by ją do reszt skłócić i nastawić wrogo wobec siebie. Część opozycji – Stanisław Szuszkiewicz, Aleksander Kazulin, córka Uładzimira Niaklajeua, Ewa dotarli do Warszawy, zapowiadając otwarcie tu Ośrodka Solidarności z Demokratyczną Białorusią. Takie ośrodki maja powstać także w Pradze, Wilnie i Brukseli. Problem w tym, że – jak się okazało – nie skonsultowano tego jeszcze między sobą, nie wymyślono programu ani form pracy. Także polski MSZ wydał się ogłoszoną w Warszawie decyzją wyraźnie zaskoczony.

Wciąż pozostaje pytanie, w jaki sposób pomóc Białorusi? Wprowadzenie przez Polskę darmowych wiz krajowych to pomysł nie do końca skuteczny. Aplikujący o taką wizę i tak musi przedstawić cel podróży na 90 dni i go uwiarygodnić stosownymi dokumentami, zwłaszcza zaproszeniem. Nie wszyscy będą mogli z tego „ułatwienia’ skorzystać.

Czy sankcje ekonomiczne są skuteczną i dość bolesną dla władzy formą nacisku czy raczej pogłębią ksenofobie i poszerza obszar getta? Ile mogą zdziałać apele? Jaką presją na władze jest inicjatywa ambasadorów państw UE, którzy proszą białoruski MSZ o spotkanie z zatrzymanymi? Czy dyskusja w Brukseli wstrząśnie Łukaszenką? Pewnie gdyby Białoruś posiadała dobra, ropę naftową, gaz, miedź, zainteresowanie świata tym krajem byłoby większe. Ale w Białorusi znajdują się jedynie pokłady torfu. Wiadomo, że nikt nie zbombarduje Mińska, jak to się stało w Belgradzie i Bagdadzie. Tym bardziej, że Moskwa by takiej akcji nie poparła. I wciąż pozostaje otwarte pytanie, jak zmiękczać dyktaturę i jakimi metodami walczyć z dyktatorem. Jak widać arsenał środków jest ograniczony.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj