Czy piłka zjednoczy Ukrainę?

Dumka na cztery stadiony
Mecze i emocje kibiców na stadionach w Charkowie, Doniecku, Kijowie i Lwowie są tu jak w każdych zawodach. Różnicę daje pytanie: czy mimo bojkotu Ukrainy przez europejskich polityków piłka nożna zjednoczy Ukraińców i przybliży ich do Europy?
Kibice ukraińscy podczas meczu Ukraina-Francja na stadionie Donbas Arena w Doniecku.
Alessandro Bianchi/Reuters/Forum

Kibice ukraińscy podczas meczu Ukraina-Francja na stadionie Donbas Arena w Doniecku.

Przybysze z Zachodu pokazali miejscowym, jak się bawić. Kibice ze Szwecji i Ukrainy.
EAST NEWS

Przybysze z Zachodu pokazali miejscowym, jak się bawić. Kibice ze Szwecji i Ukrainy.

Fani drużyn Holandii i Ukrainy w strefie kibica w Kijowie.
Frolova Maria/BEW

Fani drużyn Holandii i Ukrainy w strefie kibica w Kijowie.

Sport trzeba oddzielić od polityki - uważają władze. Strefa kibica przy Majdanie Niezależności w Kijowie.
Frolova Maria/BEW

Sport trzeba oddzielić od polityki - uważają władze. Strefa kibica przy Majdanie Niezależności w Kijowie.

W chwilę po burzy nad stadionem Donbas Arena w Doniecku. Ukraińcy zazdrościli Polakom dachu.
Felix Ordonez Ausin/Reuters/Forum

W chwilę po burzy nad stadionem Donbas Arena w Doniecku. Ukraińcy zazdrościli Polakom dachu.

Charkowska fanzona: z tyłu socrealizm w najlepszym wydaniu, z przodu liberalizm – coca-cola, piwo, przebierańcy. W tle hotel Kharkiv Plaza, z tarasem na dachu i palmami, zbudowany na Euro 2012 przez króla miasta, właściciela klubu Metalist, oligarchę Ołeksandra Jarosławskiego. A z lewej, na cokole, wielki Lenin w wydaniu bez czapki, z wyciągniętą przed siebie ręką, spogląda tak, jakby nie dowierzał, że doczekał takich czasów. Spiżowy pomnik stał się największą atrakcją fanzony. Holendrzy tak się rozdokazywali, że przystroili go na pomarańczowo, więc – w obawie przed ostateczną profanacją – władze dały wodzowi rewolucji bolszewickiej ochronę, czterech milicjantów.

Fanzona jest przy stacji metra Uniwersytet, w sercu miasta, na placu Wolności, uważanym tutaj za największy w Europie. Ale nie przyjęła się od razu. – Po co nam ona? U nas, jak ktoś ma bilet, to idzie na stadion Metalista, jak nie ma, ogląda mecz w domu – wyjaśnia szef obwodowego stowarzyszenia pisarzy Anatolij Stożuk.

Całe szczęście, że przyjechali Holendrzy i pokazali charkowianom, jak można się bawić i kibicować. Dla Ukraińców to nowość – mówi Natalia Miroszniczenko, zastępca szefa Departamentu Euro 2012 w mieście. Kiedy Holendrzy grali z Duńczykami, a potem z Niemcami i Portugalią, Charków był pomarańczowy: przybysze mieli pomalowane twarze i ciała, niektórzy nawet zęby mieli pomarańczowe, włosy, paznokcie. Podczas pierwszego meczu sprzedano 11 tys. l piwa, w pierwszym tygodniu mistrzostw – 31 tys. l.

Ukraińska szara strefa rzuciła się do roboty, już nazajutrz po pierwszym meczu pojawiły się w sprzedaży najróżniejsze kapelusze, czapki i gadżety wzorowane na holenderskich, ale w niebiesko-żółtych barwach. Na skrzyżowaniach sprzedawano ukraińskie flagi, zdarzały się udekorowane samochody, choć nie było ich zbyt wiele. Podobnie jak udekorowanych balkonów i okien.

Charków kibicuje Rosji

Kiedy Ukraina grała ze Szwecją w Kijowie, w Charkowie nie było wielkich uniesień, w przerwie meczu ludzie zaczęli się rozchodzić jak po nudnym koncercie. Nie rozpierała ich niebiesko-żółta duma, nawet wygrana ich nie poniosła, były wprawdzie fajerwerki, ale emocje szybko opadły i tylko z rzadka słychać było chóralne: Ukraina, Ukraina! Manifestowania ukraińskości uczą się powoli, trochę wstydliwie.

Czuję się Rosjanką, choć do Polski jeżdżę jak do mamy – mówi Kira. Przyznaje, że nie wie, komu kibicować, gdy Polacy zagrają z Rosjanami. Chyba jednak Rosjanom. Większość nie miała takich dylematów, Charków kibicował drużynie Rosji: – Mamy wspólną historię, język. Do rosyjskiej granicy jest stąd o rzut beretem. Do Charkowa przyjechało sporo Rosjan, z Kurska, nawet z Petersburga, kibicować tutaj swoim. – W strefie VIP fanzony byli głównie Rosjanie: bilet kosztował 800 hrywien, 80 euro, prawie tyle, co na stadion. Nie szczędzili nam krytyki i złośliwości – mówi Agata Cholewińska, wolontariuszka z Europejskiego Domu Spotkań Młodzieży w Warszawie. Tego wieczoru dyżurowała w strefie VIP, z wykształcenia jest rusycystką, więc rozumiała i było jej przykro. Przyznaje, że bała się przyjechać do Charkowa, zresztą nie ona jedna, część wolontariuszy odmówiła. Dojazd był męczący, a w akademiku, gdzie mieszkają, musieli zakasać rękawy i wziąć się za sprzątanie, żeby przeżyć.

Wieloletnich zaniedbań nie dało się nadrobić z dnia na dzień. Umyto stację metra Uniwersytet i kilka pobliskich, w centrum, odświeżono wagony, jest nowy terminal lotniska, szkło, metal i marmury; stary, historyczny budynek odnowiono, będzie teraz służył vipom. Z lotniska jest równa droga do centrum, sześciopasmówka. Asfalt zdołano wylać, ale kwiaty na poboczach wciąż jeszcze są sadzone, a trawa nie wyrosła, zazieleni się pewnie po Euro.

Całe centrum też świeżutko wyasfaltowano, miło przejść, bo wcześniej spacer groził skręceniem nogi. Już wyliczono, że mer Charkowa, nazywany też królem asfaltu, zarobił na tym miliony. Wymieniono tabliczki z nazwami ulic (też w centrum), a przejście podziemne nazywa się teraz underground. Na campingu nad jeziorem, ulubionym miejscu grillowania, wyremontowano sanitariaty, są nowe prysznice i miejsca dla camperów, z możliwością podłączenia prądu. To będzie służyć mieszkańcom także po Euro, przyznają nawet sceptycy, którzy wątpią, czy Ukrainie potrzebny był taki wysiłek, jak organizacja czempionatu. Miasto zrobiło wiele, ale głównie biznes włączył się do organizacji imprezy, w Charkowie jest 65 hoteli, na działaczy UEFA czekało 4 tys. pokoi, tymczasem w szczytowy dzień meczu Holandii z Niemcami przyjechało ledwie 1430 osób. O co było tyle hałasu? Charków dostał trzy mecze rozgrywek grupowych, w mieście już pojawili się mądrale z zagranicy, gotowi podjąć się rozbiórki tego, co niepotrzebne.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną