Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Sąd nad Pussy Riot

Dwie performerki do łagru, trzecia wolna

Sądowa epopeja Pussy Riot dobiegła końca. Sąd w Moskwie oddalił apelację członkiń zespołu i uznał, że panie obraziły uczucia wyznawców prawosławia. A skoro doszło do przestępstwa, to musi być i kara.

Performerki z Pussy Riot płacą za swój występ wysoką cenę, Nadieżda Tołokonnikowa i Marija Alochina spędzą za kratami jeszcze wiele miesięcy. Trafią teraz do łagrów, instytucji, które w Polsce wzbudzają jednoznacznie złowieszcze skojarzenia, przede wszystkim za sprawą wspomnień tych, którzy przewinęli się przez stalinowskie obozy pracy. Wprawdzie standard rosyjskich kolonii poprawczych, zwłaszcza kobiecych, znacznie się poprawił i nie umiera się tam z głodu, a praca jest dobrowolna, jednak warunki odbywania kary zależą od dobrej woli służby więziennej. Albo poleceń, które dyrektor więzienia dostaje od przełożonych – a takie w przypadku skazanych w głośnych procesach powszechnie uważanych za polityczne płyną bardzo często, czego najgłośniejszym dowodem jest Michaił Chodorkowski.

Na pytanie, czy uznawać Pussy Riot za bohaterki cierpiące w imię walki z putinowskimi porządkami spróbowały odpowiedzieć władze Wittenbergi. Nominowały Pussy Riot do nagrody Lutra, przyznawanej za pielęgnowanie wolności słowa i wierność własnym przekonaniom. Nominacja z miejsca oburzyła niemieckich teologów, którzy nie godzą się, by mieszać ojca reformacji z tak obrazoburczym występkiem i zespołem o tak kontrowersyjnej nazwie. Teologom nie chodzi oczywiście o Putina i wolność słowa, ale fakt, że performerki na wykrzyczenie swojego apelu wybrały świątynię.

Trzecia ze skazanych wychodzi na wolność, jej kara została zawieszona. W ten sposób Jekatierina Samucewicz zostanie zapamiętana jako ta, która uniknie łagru, bo w soborze Chrystusa Zbawiciela nie zdążyła wyjąć gitary z futerału i przez to nie wzięła udziału w punkowej modlitwie w intencji przegnania prezydenta Władimira Putina. Ten oficjalnie dystansował się od sprawy, traktując ją jak zwykły proces karny. Jednak w weekend przyklasnął skazaniu, zresztą ku zadowoleniu rodaków, bo zdanie prezydenta i wyrok sądu podziela większość Rosjan.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Za jakie grzechy? O co proboszcz procesuje się z parafianami

Ki diabeł?! – pomyślała pani sołtyska, gdy dostała wezwanie na komisariat. Wnet się jednak okazało, że żaden diabeł, tylko ksiądz postanowił ścigać parafian na drodze prawnej.

Zbigniew Borek
04.07.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną