Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Wystarczy być potworem

Z sofy przemyśleń

materiały prasowe
Gej Colm Tóibín napisał powieść o starości Matki Boskiej. W katolickiej Irlandii nie takie rzeczy się zdarzają...

Słuchaj – mówi Colm Tóibín. Słucham, choć nie ma czego. – A w nocy robi się jeszcze ciszej – objaśnia – bo prawie wszystkie budynki wokół przerobiono na biura. Stoimy w gabinecie na górze jego czterokondygnacyjnego domu w Dublinie, w miejscu, gdzie pisze nocami, siedząc na rattanowym krześle z twardym oparciem. 57-letni autor pokazuje tekst, nad którym pracuje, spisywany ręcznie w notesie. – Pierwszy szkic muszę napisać wiecznym piórem. Dopiero potem wystukuję to na klawiaturze. Tak samo robią John Lanchester i Philip Hensher. Wpadłem na nich któregoś wieczora i rozmawialiśmy o warsztacie.

Tóibín mówi zdecydowanym, ale pełnym namaszczenia głosem, co – tak na marginesie – jest równie irlandzkie, jak „e” w „whiskey”. Jego zdaniem ta stateczność może być swoistą rekompensatą za jąkanie się z czasów dzieciństwa. Unika zaczynania zdań od twardych spółgłosek. W rozmowie z nim trzeba się powstrzymywać przed wypełnianiem długich chwil ciszy, bo pewnie jeszcze nie dokończył myśli.

W trudnej przestrzeni

– Czekałem poprzedniego wieczora, żeby wziąć pieniądze z bankomatu i było tam takich dwóch lekko podpitych chłopaków. Wygłupiali się przede mną w kolejce. Jeden, bardziej bezczelny, spojrzał na mnie i powiedział: „I co, zajęty teraz jesteś?”. Musiałem wyglądać dość srogo i już miałem powiedzieć: „Tak, jestem, i chcę wrócić do domu”, kiedy dodał: „…tym pisaniem?”. Musiałem się uśmiechnąć. Wyjąłem pióro, uniosłem je i skinąłem: „No tak”.

Pełna wersja artykułu dostępna w 48 numerze "Forum".

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Każde „nie” to głos szatana. Przemoc księży egzorcystów wychodzi na światło dzienne

W czasie śledztwa zamiast skupić się na tym, że odebrano mi wolność i molestowano, zajmowano się udowodnieniem, czy umiem mówić po aramejsku. Gdyby zmienić słowa „oprawca ksiądz” na „oprawca mężczyzna”, optyka na to, co się stało, byłaby zupełnie inna – mówi Irena, egzorcyzmowana wbrew woli przez kilkunastu księży.

Agata Szczerbiak
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną