Granie na ekranie

Za 13 lat, jak źle pójdzie...
A czy ty byś zabił Fidela Castro? David Goyer, scenarzysta gry komputerowej „Call of Duty”, w klimacie kina akcji przemyca geopolityczne refleksje.
materiały prasowe

Kolejna część kultowej gry komputerowej, „Call of Duty: Black Ops2”, pojawiła się na rynku. To kontynuacja znanej gry wojennej o geopolitycznym konflikcie z udziałem agentów specjalnych ze Stanów Zjednoczonych, Chin i innych krajów. Scenariusz napisał David Goyer –  scenarzysta takich przebojów kinowych, jak „Batman: Początek” czy „Mroczny Rycerz”. Jego historia jest dobrą ilustracją trendu charakterystycznego dla przemysłu rozrywkowego: przenikania się świata filmu i świata gier komputerowych – zarówno jeśli chodzi o techniki, jak i o pracujących nad nimi specjalistów. Filmy realizowane przy wykorzystaniu nowych technologii (Imax, 3D, 4DX) rywalizują o uwagę widza z grami komputerowymi.

Część akcji nowej gry „Call of Duty: Black Ops2” odbywa się w 2025 r. Czemu sięgnął pan do wojen przyszłości? Nie wystarcza materiału z II wojny światowej? (to sceneria poprzednich części „Call of Duty” – przyp. FORUM).
David Goyer: Nie chcieliśmy się powtarzać. Najciekawsza była praca nad charakterem konfliktu, bo przecież wojny nie są czarno-białe. Jeśli przyjrzeć się powodom, dla których wybuchła II wojna światowa, to wyraźnie widać, że zalążki tego konfliktu tkwiły już w pierwszej wojnie. To, co dzieje się teraz w Afganistanie, wyrosło z wojny radziecko-afgańskiej… Te wzajemne powiązania przeszłości i przyszłości – to bardzo ciekawa kanwa gry. Zresztą ta przyszłość, do której sięgamy, nie jest wcale taka odległa. Może dotyczyć nas.

 

Pełna wersja artykułu dostępna w 49 numerze "Forum".

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj