Świat

Kawałek demona, kawałek anioła

Dojrzewanie do wielkości

materiały prasowe
Zaczynał od dramatycznych ról bojowników o prawa czarnych. Dziś, w Ameryce Obamy może skoncentrować się na ludzkich dramatach, oderwanych od wielkich konfliktów rasowych.

Denzel Washington, jeden z najprzystojniejszych amantów współczesnego kina, z niedowierzaniem powtarza moje pytanie: Ja jestem celebrytą ? I protestuje bez cienia fałszywej skromności: Paris Hilton jest celebrytką. Ja jestem tylko ciężko pracującym aktorem.Przez ostatnie dwadzieścia lat znałem go jako Malcolma X, prywatnego detektywa Easy’ego Rawlinsa, zbiegłego niewolnika i skorumpowanego gliniarza z Los Angeles. Widziałem, jak rozmawia z Oprah Winfrey, widziałem jak odbiera Oscary – a jednak mógłbym minąć go na ulicy i nawet się nie obejrzeć. Washington, z całą ta swoją gadatliwością i wybuchami ekspresji na planie filmowym, jest wielką hollywoodzką gwiazdą, która potrafi idealnie wtopić się w tłum.

Kryzys do końca

Jest szczupły, muskularny i widać po nim niewymuszoną pewność siebie. Ma 58 lat, ale nie wygląda na więcej niż 40 i zupełnie nie przypomina ludzkiego wraku, jakim jest postać grana przez niego w filmie „Lot” w reżyserii Roberta Zameckisa. Występuje w roli Williama „Whipa” Whitakera – uzależnionego od alkoholu, wciągającego kokainę pilota samolotów, który przeprowadza szaleńczą akcję ratunkową, a następnie staje za to przed sądem. Aktor wyjaśnia, że przygotowywał się do roli, ćwicząc na symulatorach i latając w kabinie pilotów. Młody instruktor, który go szkolił, uznał, że scenariusz nie jest realistyczny i może zaszkodzić linii lotniczej, w której pracował. – Nigdy nie mieliśmy takich problemów z pilotami – mówił. – Nigdy się nie zdarzyło, by pilot był pijany. Starszy instruktor miał inne zdanie na ten temat.

Nic dziwnego, że film „Lot” został nominowany do Oscara. To nakręcone z rozmachem, typowo hollywoodzkie dzieło i jednocześnie skomplikowane, doskonale zagrane studium człowieka przeżywającego kryzys. Problem zażywania narkotyków przedstawiony jest ambiwalentnie. Whip jest „nawalony jak meserszmit”. Pozostając w szponach uzależnienia, wygląda raz na anioła, raz na demona.

 

Artykuł pochodzi z najnowszego 7 numeru tygodnika FORUM w kioskach od poniedziałku 18 lutego 2013 r.

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną