Francuzi będą mogli zabierać resztki jedzenia z restauracji

Francuskie resztki
Francja łamie się i otwiera na tzw. doggy bag, czyli specjalne opakowania na resztki jedzenia zabierane do domu z restauracji.
PantherMedia

Jeszcze niedawno we francuskich restauracjach było to nie do pomyślenia. Tak robili Amerykanie – którym według Francuzów i tak jest wszystko jedno, co jedzą, bo przecież każdy posiłek zalewają obficie ketchupem. Albo ewentualnie Brytyjczycy, bo oni z kolei, zdaniem Francuzów, bardziej zwracają uwagę na ilość niż na jakość posiłku.

Kulturowo wielu Francuzów nie było więc w stanie przełknąć takiej ewentualności – że mieliby poprosić w restauracji o zapakowanie resztek z ich talerza? Sami restauratorzy uznawali to za uwłaczające podważenie ich umiejętności. Dlatego choć pojemniki na resztki posiłków funkcjonują od dawna w Stanach, a w Europie przyjęły się już m.in. w Wielkiej Brytanii, Belgii czy we Włoszech, Francja była w tej kwestii nieprzejednana.

Kuchnia i jedzenie to jeden z filarów francuskiej kultury. Spożywanie posiłków, a właściwie celebrowanie ich, jest we Francji bardzo ważne. Urasta wręcz do sacrum. Tym bardziej jeśli posiłek zjada się w restauracji, gdzie kucharz staje się mistrzem ceremonii.

Francja jest też chyba jedynym państwem w Europie, w którym w zeszłym roku wprowadzono ustawę zobowiązującą restauracje do informowania, które z serwowanych dań są naprawdę przygotowywane na miejscu, a które są gotowe i wymagają tylko podgrzania w mikrofalówce. Jeśli w karcie przy jakimś daniu zobaczymy patelnię z przykrywką w kształcie dachu („fait maison”), oznacza to, że zrobiono je na miejscu. Brak znaczka informuje, że to gotowiec. Przy czym wielu restauratorów uznało potem, że owszem, mają w swoich restauracjach gotowe dania, ale jeśli mieliby ujawnić klientom całą prawdę, to woleliby przygotować je na miejscu.

Prezes firmy, która miałaby wprowadzać na rynek francuski przystosowane do mikrofalówek doggy bags, uważa, że niechęć wynika z nieporozumienia: klienci, którym w restauracjach nikt nie oferuje opakowań na resztki posiłku, nie myślą o nich albo krępują się o nie poprosić. Tymczasem właściciele restauracji są zdania, że skoro klienci o opakowania nie proszą, to nie ma powodu, żeby im je oferować.

Jako potwierdzenie swojej teorii prezes przytacza wyniki badań, które pokazują, że mentalność Francuzów się zmienia i dzisiaj 75 proc. klientów restauracji nie miałaby nic przeciwko zapakowaniu im resztek posiłku do domu. Tym bardziej wobec ostatniego rządowego raportu, z którego wynika, że ilość zmarnowanego we Francji jedzenia każdą francuską rodzinę kosztuje średnio ok. 400 euro rocznie, a kraj w tym samym czasie traci nawet 20 mld euro.

Być może więc we Francji niebawem przeczytamy o kliencie, który zaskarża do sądu właściciela restauracji, gdyż ten odmówił mu prawa do zabrania resztek jedzenia w doggy bag i napełnienia bidonu niewypitą wodą.

Rzecz zdarzyła się w zeszłym roku we włoskim Trydencie, gdzie najpierw klient poczuł się urażony odmową i po awanturze z właścicielem poskarżył się na restauratora w lokalnej prasie. W odpowiedzi restaurator skierował sprawę do sądu. W pierwszej i drugiej instancji klienta uznano winnym zniewagi restauratora.

Po zaskarżeniu wyroku Sąd Najwyższy uznał jednak, że „doggy bag jest szeroko akceptowanym elementem codziennego i cywilizowanego życia”. Restaurator nie miał zatem prawa odmówić klientowi zapakowania resztek.

I tego się trzymajmy.

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną