Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Czechy nie chcą Międzymorza i wybierają Niemcy. W tle spór o uchodźców

Miroslav Petrasko / Flickr CC by 2.0
Mając do wyboru Polskę i Niemcy, czeski rząd stawia na sojusz z Berlinem.

Angela Merkel przyjęła zaproszenie premiera Bohuslava Sobotky i jeszcze w sierpniu odwiedzi Pragę. Nie można upraszczać czesko-niemieckich stosunków tylko do poziomu sprawy uchodźców – taki komunikat, z odwołaniem na dobrze poinformowane źródła w czeskim rządzie, opublikowały czeskie media. Oznacza on tyle, że zgodnie z dyplomatycznymi zapowiedziami z wiosny tego roku czeski rząd w sporze między środkowoeuropejską Grupą Wyszehradzką a Niemcami o przyjmowanie uchodźców wybiera Niemcy.

Data wizyty Merkel w Pradze jeszcze nie jest ustalona, wizyta potrwa zapewne tylko kilka godzin, ale tempo i sposób jej zorganizowania oraz ogłoszenia wyraźnie pokazują, że chodzi tu o demonstrację.

Grupa Wyszehradzka w ubiegłym roku powiedziała „nie” europejskim planom rozmieszczenia na swoim terenie uchodźców z obozów we Włoszech i Grecji. Rządy czterech państw wystraszyły sondaże wskazujące, że ich społeczeństwa paraliżuje lęk przed uchodźcami, których generalnie kojarzą z „terroryzmem”. Konflikt z Niemcami nasilił się po tym, jak w Polsce doszło do władzy PiS ze swoją koncepcją Międzymorza, czyli – jak wynika z deklaracji polityków tej partii – sojuszu państw Europy Środkowej i Wschodniej, który miałby balansować między Rosją a Unią Europejską.

Czesi tradycyjnie są wobec Niemiec bardzo nieufni, ich społeczeństwo uległo antyislamskiej histerii szybciej i głębiej niż polskie. A mimo to, odrzucając jesienią niemiecki pomysł na uchodźców, czeski rząd (w przeciwieństwie do populistycznego prezydenta Zemana) od początku podkreślał strategiczne partnerstwo z Berlinem i wyraźnie starał się oddzielać sprawę uchodźców od wszystkich innych obszarów polityki wobec Niemiec.

Kuluarowe komunikaty od rządu i ekspertów były przy tym od początku jednoznaczne: jeśli Warszawa zdecyduje się na budowanie swoich sojuszy w opozycji do Berlina i będzie namawiać do tego sąsiadów, to Praga – przyparta do muru – na pewno wybierze Berlin.

Czeski premier nie jest samobójcą i wie, że to Niemcy są najważniejszym, kluczowym partnerem gospodarczym jego kraju. Takiej rangi partnerstwa nie wyrzuca się na śmietnik w nadziei na miraże wschodnioeuropejskich sojuszy, kreślone przez kraj gospodarczo słabszy nawet od Czech, a w dodatku – jak Polska – chaotycznie rządzony, z fatalną opinią w największych stolicach Zachodu. Warszawa po prostu nie ma tu wiarygodnych argumentów.

Tym bardziej że spór o uchodźców zamienił się w międzyczasie w rodzaj konfliktu cywilizacyjnego, co widać nawet w komentarzach czeskiej prasy. „Lądowanie samolotu Merkel w Pradze będzie ciosem wymierzonym próbom przekierowania czeskiej polityki zagranicznej na Wschód. Miejmy nadzieję, że będzie to cios ostateczny i że Angela Merkel utrzyma Czechy na Zachodzie” – ocenił komentator gospodarczego portalu IHNED w tekście o znamiennym tytule „Merkel jako zachodnia kotwica Czech”.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Mieszkania: ani kupić, ani wynająć. Prawdziwy dramat, fałszywe recepty władzy

Załamanie na rynku nieruchomości to społeczny dramat. Idealny temat na kampanię wyborczą. Po klęsce Mieszkania Plus rząd obiecuje tańsze kredyty, zapowiada walkę z patodeweloperami i zagranicznymi funduszami, które wykupują całe bloki. I diagnozy są tu fałszywe, i recepty.

Cezary Kowanda
04.02.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną