Blef baćki

Pożeranie Białorusi
Aleksandr Łukaszenka znów przeszedł w tryb niepodległościowy, a nawet antyrosyjski. Ale Moskwa wie, że to blef, bo większość Białorusinów takiego trybu nie ma.
Gdyby sądzić Łukaszenkę tylko po wojowniczości i podkreślaniu niezależności wobec Putina, można by uznać, że Polska ma na wschodzie mocno okopanego w swojej tożsamości, twardego i antyrosyjskiego sąsiada.
Alexei Nikolsky/TASS/Reuters/Forum

Gdyby sądzić Łukaszenkę tylko po wojowniczości i podkreślaniu niezależności wobec Putina, można by uznać, że Polska ma na wschodzie mocno okopanego w swojej tożsamości, twardego i antyrosyjskiego sąsiada.

Najważniejsza rzecz – niezawisłość! – grzmiał niedawno Aleksandr Łukaszenka. Sporo się wówczas mówiło o tym, że Białoruś baćki przekroczyła Rubikon, że teraz to już wóz albo przewóz: albo Białoruś wchodzi w skład Rosji, albo wyrywa się na zupełną niepodległość. A słuchając grzmień białoruskiego prezydenta, można było nabrać wrażenia, że decyzja tak naprawdę jest już podjęta: koniec z Rosją. Jak na Ukrainie.

Sytuacja między Rosją a Białorusią znów jest napięta. Od kiedy 13 grudnia premier Rosji Dmitrij Miedwiediew ogłosił, że Białoruś płaci zdecydowanie za mało za gaz, że bierze sporo, a nie realizuje postanowień traktatu o unii dwóch państw – Rosji i Białorusi – w Mińsku zawrzało, a telewizory i radia zapełniły się wąsatym prezydentem krzyczącym o wartości niezależności.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj