Flavio Bolsonaro uciekł do USA. Czy wzorem ojca zostawił w Brazylii jakąś „bombę”?
Cały wtorek był nieuchwytny i policja federalna wszczęła poszukiwania. Bolsonaro nie wypełnił bowiem nakazu Sądu Najwyższego oddania paszportu w ciągu 24 godzin.
Śledztwa w sprawach kryminalnych wszczęto przeciw Flavio na długo przed wyborami. Prokuratura zarzuca mu pranie pieniędzy z zakładów hazardowych, unikanie opodatkowania (walutowego), a także przyjęcie od szemranego rekina biznesu 25 mln euro na film fabularny „Dark Horse” – o swoim ojcu Jairze (Jim Caviezel w tej roli).
Brazylijski paszport Flavia Bolsonara został anulowany, ale od 2023 r. ma on także włoski.
Azyl dla Bolsonara
Jeszcze we wtorek jego polityczni sojusznicy nie zostawili miejsca na wątpliwości: informował ich, że planuje ucieczkę do USA.
Dziś jest już pewne, że późnym wieczorem we wtorek wraz z żoną i dwiema córkami turystycznym busem przekroczył granicę z Argentyną w okolicach wodospadów Iguazu; dalej na małym lotnisku w Puerto Iguazu czekał już na niego prywatny samolot spółki Baires Fly SA, którym poleciał najpierw do Guayaquil w Ekwadorze, a następnie, w środę o godz. 9:20 rano, wylądował na lotnisku dla prywatnych samolotów na północ od Miami.
I w Argentynie, i w Ekwadorze rządzą skrajnie prawicowi przywódcy – sojusznicy klanu Bolsonarów – co przypuszczalnie sprawiło, że nie został zatrzymany po drodze. Biały Dom już we wtorek zaś ogłosił, że rodzina Bolsonara dostanie wizy i azyl w USA.
Brazylijscy komentatorzy, niekoniecznie zwolennicy wygranego lidera lewicy Luli da Silvy, zwracają uwagę, że Bolsonaro nie jest zbiegiem z kraju dyktatury, nie był prześladowany, a chwilę wcześniej ubiegał się o najwyższy urząd w państwie. Zbiegł z kraju demokratycznego, a powodem jego ucieczki są ciążące na nim oskarżenia o charakterze stricte kryminalnym.
Przed brazylijskim wymiarem sprawiedliwości w Stanach ukrywa się już młodszy brat Flavia Eduardo, który został w swoim kraju skazany na cztery i pół roku więzienia za próby ingerowania w proces ojca ich obu, skazanego za próbę zamachu stanu na 27 lat pozbawienia wolności.
Eduardo był kiedyś policjantem, potem deputowanym w kongresie i czołowym ideologiem obozu politycznego. Obecnie mieszka w Teksasie, jest „ministrem spraw zagranicznych” klanu Bolsonarów. Uważa się, że to m.in. on namawiał Trumpa do nałożenia 50-proc. ceł na Brazylię, by zaszkodzić rządowi Luli, a także sankcji przeciw sędziemu Sądu Najwyższego Alexandrowi Moraesowi – wrogowi numer jeden klanu.
Policja przypuszcza, że pieniądze, za które Eduardo prowadzi działalność lobbingową w USA – przeciw swojemu krajowi – pochodzą od wspomnianego rekina biznesu, a przekazał mu je Flavio. Film o ojcu kosztował jedynie 13,3 mln dol.
Jair Bolsonaro zrobił to samo
W ucieczce Flavia nietrudno dopatrzeć się powtórki z wydarzeń po poprzednich wyborach. W grudniu 2022 r. Jair Bolsonaro, ojciec i szef rodzinnego klanu, przegrał wybory, także z Lulą, i nie chcąc uczestniczyć w przekazaniu władzy, wyjechał do Stanów – mówił, że na urlop. Jeszcze wtedy opinia publiczna nie wiedziała, że w tygodniach poprzedzających wyjazd przygotowywał z wojskowymi zamach stanu, a także zamach na Lulę.
Ostatecznie większość najwyższych dowódców wycofała się lub odmówiła udziału w puczu, więc ludzie Bolsonara tydzień po zaprzysiężeniu Luli 8 stycznia 2023 r. zorganizowali atak na budynki trzech władz w stolicy kraju. Siedziby prezydenta, kongresu i sądu najwyższego zostały zdewastowane, a telewizja transmitowała ten „najazd barbarzyńców”.
Gdy do akcji wkroczyła policja, wielu bolsonarystów uciekło w kierunku koszar wojskowych. Wojsko dało części z nich chwilowe schronienie, ale nie przyłączyło się do ataku. Potem ponad 1400 osób skazano za udział w niszczeniu budynków publicznych. Bolsonara nie było na miejscu – oglądał wszystko w telewizji w Stanach.
Kto stanie na czele opozycji?
Ucieczka Flavia stawia na porządku dnia pytanie: czy zostawił w kraju jakąś „bombę”, podobną do tej, jaka wybuchła 8 stycznia 2023 r.? I czy tamta farsa się powtórzy?
Jeszcze dzień po przegranej, choć nie uznał wprost wyniku wyborów (zrobiła to jego Partia Liberalna), zapowiedział, że będzie liderem opozycji. I zapewnił, że nigdy nie myślał o wyjeżdżaniu z kraju. Kilka godzin po tej deklaracji ruszył z rodziną w stronę granicy z Argentyną.
W dniu wyborczej porażki Flavio odwiedził ojca w areszcie domowym (właśnie tam, przed wejściem, policja wręczyła mu nakaz oddania obu paszportów; w lutym czekały go bowiem rozprawy sądowe we wspomnianych sprawach kryminalnych). Spekuluje się, czy ucieczka z kraju była uzgodniona z ojcem.
Teraz Bolsonaro senior zwrócił się o pozwolenie na wizytę w miejscu odosobnienia, w Brasilii, szefa Partii Liberalnej Valdemara Costy Neta – i prawdopodobnie je uzyska. Ucieczka Flavia otwiera bowiem dyskusję o tym, kto będzie teraz liderem opozycji. Wezwanie na rozmowę szefa partii pokazuje, że stary Bolsonaro nie składa broni i chce uczestniczyć w najważniejszych decyzjach politycznych swojego obozu.
Ojczyzna Bolsonarów
Z klanu Bolsonarów na wolności pozostaje wciąż trójka. Żona Jaira Michelle została właśnie wybrana do kongresu; podobnie Jair Renan, jej pasierb, syn Jaira z drugiego małżeństwa. Z kolei Carlos (brat Flavia i Eduarda z pierwszego małżeństwa ojca) zdobył właśnie fotel senatora.
Trudno w tej chwili orzec, czy któreś z nich – raczej Michelle lub Carlos, bo Jair Renan ma dopiero 28 lat – nadaje się do roli przywódczej. Michelle „ścięła się” w czasie kampanii z Flaviem, ale ten załagodził spór o charakterze czysto osobistym. Po przegranej męża w 2022 r. mówiło się, że w przyszłości może ona będzie kandydatką. Snuto nawet fantazje o rywalizacji wyborczej Michelle i Janjy, to znaczy: żony Luli.
Carlos był w czasie prezydentury ojca odpowiedziany za public relations. Stary nazywał go pitbullem, a pitbull atakował wojskowych z otoczenia ojca, ale nie ze względu na różnice w poglądach, lecz odległość od ucha ojca.
Pojawiają się jednak głosy, że ucieczka Flavia może wywołać wstrząsy tektoniczne na skrajnej prawicy w Brazylii – i że może ktoś spoza klanu przejmie, a właściwie zabierze Bolsonarom pałeczkę w politycznej sztafecie.
Zwycięzca wyborów, prezydent Lula da Silva, komentując ucieczkę rywala z kraju, nazwał ją „żenadą” i dodał, że ów stracił szansę dowiedzenia swojej uczciwości. „Oto rodzina Bolsonarów. Brazylia jest jej drugą ojczyzną. Stany Zjednoczone – pierwszą”.