Wielkie pole naftowe w Kazachstanie pozostaje niewykorzystane

Nie ma zgody, nie ma ropy
Odwierty na wielkim polu naftowym Kashagan w Kazachstanie, które miały rozpocząć się w 2005 roku, zostały odłożone do roku 2010.

Kashagan, jedno z największych złóż odkrytych w ciągu ostatnich 30 lat, ma wypełnić kazachską ropą rurociąg prowadzący do Chin, którego budowę zakończono w 2005 roku. Nadające się do eksploatacji zasoby Kashaganu szacowane są na 7 do 16 mld baryłek, czyli około 1,2 do 2,5 proc. zasobów światowych.

Opóźnienie

Rząd Kazachstanu poinformował, że termin zakończenia rozmów z konsorcjum zaangażowanym w projekt, któremu przewodzi włoski koncern Eni, został przesunięty na 15 stycznia. Kazachski minister ds. energii Sauat Mynbayev powiedział, że uzgodniono już stanowiska ze wszystkimi członkami konsorcjum oprócz Exxona (jak podaje BBC, Reuters). Rząd Kazachstanu chce otrzymać odszkodowanie za rosnące koszty projektu i opóźnienie rozpoczęcia produkcji, które  skutkuje stratami dla budżetu Kazachstanu. Źródła dobrze zorientowane w sytuacji twierdzą, że po kilku miesiącach negocjacji konsorcjum zgodziło się zapłacić między 2 a 4 mld USD (jak podaje BBC). 

Pod koniec czerwca 2007 roku Eni zaprezentowało kazachskiemu rządowi zrewidowane koszty przedsięwzięcia. Liczby okazały się dwukrotnie wyższe od zapowiedzianych: z 57 mld USD wzrosły do 136 mld USD. Powodem miały być m.in. trudne warunki eksploatacyjne na Morzu Kaspijskim, brak wykwalifikowanych inżynierów i menadżerów, rosnące ceny stali i drogie stawki za leasing urządzeń wiertniczych. Reakcja rządu kazachskiego nastąpiła miesiąc później i była pełna furii, pisał Guy Chazan dla "The Wall Street Journal" (za portalem Rigzone.com). Premier Kazachstanu Karim Masimow (pełniący tę funkcję od stycznia 2007 roku) powiedział, że Eni powinno zostać zwolnione z odpowiedzialności za uruchomienie pola, bo złamało warunki umowy. Rozdęte koszty oznaczały, że Kazachstan będzie dłużej czekać na swoją cześć dochodów z ropy, odkładając budowę szkół i szpitali i narażając się tym samym na reperkusje wewnątrz  kraju. Obok kar umownych kompensacją ma być również zwiększenie kazachskich udziałów w projekcie. Rząd Kazachstanu negocjuje bowiem pakiet strategiczny, chcąc zapewnić sobie wpływ na politykę wydobywczą konsorcjum poprzez państwowe przedsiębiorstwo energetyczne KazMunaiGas. "Rosnąca frustracja kraju-gospodarza dolewa oleju do petro-nacjonalizmu", ocenia Guy Chazan. Przesuwa też punkt ciężkości w podziale władzy między zachodnimi gigantami petrochemicznymi a narodami dysponującymi ropą.

Kontrola

KazMunaiGas dąży do zwiększenia udziałów z obecnych 8,33% do poziomu największych inwestorów w projekcie. Włoskie Eni, operator pola, ma 18,5 % udziału, tyle samo co Royal Dutch Shell, Total i ExxonMobil. ConocoPhilips posiada 9,2% udziałów, a japoński Inpex  8,33%. Na początku grudnia kazachski koncern podał, że wszyscy oprócz jednego członka konsorcjum zgodzili się na transfer części swoich udziałów. Wskazano wtedy na ExxonMobil, jako na tego, który nie chciał iść na ustępstwa, jak podał niemiecki portal Menager Magazine. Obecnie Exxon ogłosił, że nie ma nic przeciwko zwiększeniu udziału KazMunaiGasu w projekcie, ale "kontynuuje rozmowy z republiką Kazachstanu, by znaleźć polubowne rozwiązanie w sprawie ich wartości". Minister Mynbayev powiedział, że oferta Exxona "niesie ze sobą ryzyko dla projektu". „Równowaga interesów ekonomicznych została naruszona na naszą niekorzyść", premier Masimow powiedział w sierpniu w wywiadzie. „Kiedy koszty rosną dwu i półkrotnie, to albo planowanie było niewłaściwe, albo wykonanie nieudane, albo jest to celowe". 

Równowaga

"W czasach rosnącego popytu i malejącej podaży ropy, niepewność co do przyszłości Kashaganu znalazła się w centrum uwagi", pisze Menager Magazine. "Rozbudowa tego pola naftowego jest trzonem kazachskich planów zakładających potrojenie całkowitej produkcji ropy do 3 mln baryłek dziennie do połowy przyszłej dekady i wyrazem ambicji Kazachstanu, by stać się jednym z największych eksporterów ropy na świecie".

"Okoliczności rozbudowy pola naftowego Kashagan przywołują echa podobnych projektów w Rosji, gdzie rząd naciskał na czołowe zagraniczne firmy energetyczne, by oddały kontrolę w wielkich projektach developerskich", pisze "International Herald Tribune".

Kiedy na Sachalinie 2, przypomina Guy Chazan, grupa Royal Dutch Shell ogłosiła podwojenie kosztów eksploatacji, rząd rosyjski zaczął bombardować inwestorów oskarżeniami o łamanie przepisów ochrony środowiska - aż do momentu, kiedy Shell scedował pakiet większościowy na Gazprom. 

W sierpniu parlament Kazachstanu przegłosował nadanie rządowi prawa do zmiany, a nawet anulowania międzynarodowego kontraktu energetycznego, jeśli zostanie uznany za sprzeczny z interesem państwa. "Rząd uznał, że nasz narodowy koncern KazMunaiGaz powinien uczestniczyć we wszystkich nowych, dużych projektach wydobywczych jako właściciel 51% udziałów. Określiliśmy 10 takich projektów z bardzo dużymi polami naftowymi i nie zrezygnujemy z nich, bo chodzi o ochronę naszych narodowych interesów", powiedział Aleksej Wołkow, ambasador Republiki Kazachstanu w Polsce, w wywiadzie zamieszczonym na stronie Ambasady Kazachstanu. "KazMunai Gaz jest faktycznie monopolistą, ale staramy się jako kraj utrzymać równowagę, jeśli chodzi o udział zagranicznych firm w wydobyciu złóż. Są u nas obecne firmy ze Stanów Zjednoczonych, Rosji i Unii Europejskiej. Teraz władze Kazachstanu uznały, że warto zachęcić do inwestycji firmy azjatyckie - z Chin, Indii i Korei Południowej. Firmy te, które jakby trochę spóźniły się z wejściem na nasz rynek, teraz próbują nadrobić czas i oferują wiele, mając przy tym duże pieniądze".

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną