Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Kraj

Napis „Konstytucja” na Pałacu Kultury? Będzie się o tym mówić

Napis „Konstytucja” na budynku Sądu Najwyższego Napis „Konstytucja” na budynku Sądu Najwyższego Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
20 października Obywatele RP wyświetlą na budynku PKiN ogromny napis „Konstytucja”. Akcja ma na celu przypomnienie o wartościach prodemokratycznych wszystkim startującym kandydatom w wyborach samorządowych. Ale czy tylko to?

Wyświetlanie napisu na fasadzie jednego z najbardziej rozpoznawalnych budynków w Polsce będzie trwało przynajmniej tydzień (a więc obejmie także dzień wyborów – 21 października). Na taki okres udało się zebrać pieniądze w ramach zrzutki w internecie. Koszt tygodnia wyświetlania to aż 30 tys. zł. Ruch zapowiada, że jeżeli darczyńcy wpłacą więcej pieniędzy, grafika na fasadzie PKiN może być widoczna dłużej, np. aż do drugiej tury wyborów. Pojawiły się więc pytania o celowość i sens takich wydatków.

Czytaj także: W co najmniej czterech z sześciu największych metropolii czeka nas dogrywka 4 listopada

Poróżnieni w idei

Wysokie koszty tej akcji wywołały wiele krytycznych komentarzy – Obywatelom RP stawiane są pytania, czy nie lepiej przeznaczyć tych pieniędzy na działania wspierające protesty obywatelskie (np. na edukację, pomoc prawną czy inne działania prodemokratyczne), a także kwestie dotyczące samej idei, przypominające, że konstytucję należy stosować w działaniu, a nie promować samo hasło.

„Konstytucja to nie jest w naszym plemieniu (i w ogóle w żadnym porządku) odpowiedź na pytanie podstawowe i nie stanie się takim, choćby napis zawisł na Pekinie do końca świata. To jest sublimacja idei i działań, z którą nigdy w swej masie nie zmierzyliśmy się – czytamy w jednym z komentarzy. – Pytania podstawowe i odpowiedzi na nie leżą – tak mi się wydaje – trochę gdzie indziej, a my zestawiamy uparcie dojrzałe, subtelne relacje obywatel–wspólnota i obywatel–państwo z kwestiami natury bytowej i psychologicznej”.

Czytaj także: Skąd ten pośpiech w reformowaniu wymiaru sprawiedliwości

Za 30 czy 60 tys. zł (o ile uda się je zebrać) można zrobić bardzo wiele konkretnego. „Jak myślę o tym w kontekście np. zamknięcia hostelu dla osób LGBT zagrożonych bezdomnością czy rodzin migranckich, które żyją z grzybem na ścianie, albo wyzyskiwanych lokatorek, to na serio mi słabo... – to kolejna wypowiedź. – [Albo w kontekście] organizacji antyprzemocowych, które żebrzą o każdy grosz, czy inicjatyw antydeportacyjnych. Każdej sprawy, która faktycznie pokazuje, że w Polsce łamie się prawa człowieka i obywatela. Po raz kolejny symbol przerósł znaczenie”.

Wydaje się, że dyskusję sprowokowały przede wszystkim koszty tej akcji, bo komentarze nie pojawiały się tak licznie, gdy na początku października dzięki inicjatywie Obywateli RP administracja Sądu Najwyższego na polecenie I Prezes wywiesiła na fasadzie budynku wielki transparent z napisem „Konstytucja”.

Czytaj także: Pomniki w koszulkach z napisem „KonsTYtucJA”. Co na to władza?

„Niech takie napisy pojawią się wszędzie tam, gdzie wciąż są ludzie, którzy poczuwają się do obowiązku wobec konstytucji. Ci, którzy dzisiaj niewinne i bezbronne słowo »konstytucja« czytają jak zniewagę, niech wiedzą, że kiedy stracą władzę, to samo prawo najwyższe będzie gwarancją ich wolności i godności, a niezawisłe sądy ochronią ich przed odwetem. To właśnie takiej Polski bronimy” – nawoływali wówczas w swoim apelu Paweł Kasprzak z Obywateli RP i Władysław Frasyniuk.

To ważne słowa, ważne szczególnie w praktyce. Ale może napis i akcja wywieszania koszulek czy transparentów z „Konstytucją” bez głębszej podbudowy dla odbiorców i mediów to umniejszenie pojęcia najważniejszego polskiego aktu prawnego? Na pewno dla niektórych. Bo z punktu widzenia części tych aktywistów i aktywistek, którzy podejmują realne działania w obronie zapisów Konstytucji RP (np. blokowali wstęp do biura przepustek Sejmu, by obnażyć bezprawne zakazy wstępu do parlamentu, jakimi ich objęto, lub uczestniczyli w tzw. kontrmiesięcznicach w imię wolności do manifestacji), to jedynie błaha akcja medialna. Akcja pusta w swych znaczeniach, pusta, bo odwracająca uwagę od nadużyć władzy wykorzystującej instrumentalnie pewne przepisy do własnych celów. W tym do wywoływania tzw. efektu mrożącego w obywatelach.

Oto fragment jednego z komentarzy właśnie takiej aktywistki: „Akcja Konstytucja [plakaty, koszulki na pomnikach] miała swoje walory, ale one moim zdaniem już się wypaliły, a i my działamy na straszliwą tego pojęcia dewaluację. Wypaliły się, bo pozostały w sferze romantycznej symboliki i nie zostały wniesione na wyższy pułap; a może paradoksalnie na niższy, bo zanim zaczniesz recytować Miłosza, upewnij się, że znasz i rozumiesz alfabet [pojęć]”.

Czytaj także: Marsze KOD pokazały społeczny sprzeciw. Obywatele RP walczą

Co na to wszystko Obywatele RP?

Sukces zbiórki mnie trochę zdziwił. Świadczy moim zdaniem o tym, że „nasza strona” jest głodna symboliki godnościowej. Pałac Kultury to, cokolwiek by nie mówiła propaganda, czytelny symbol kulturowy nie tylko Warszawy, ale i Polski (przypomnę choćby „Małą apokalipsę” Konwickiego). Konstytucja wyświetlona na nim zaspokaja potrzeby godnościowe tych, których obecna władza otwarcie wyrzuca poza polskość. Wygląda na to, że działając trochę po omacku, dotknęliśmy czegoś dla części obywateli bardzo ważnego. Mam też nadzieję, że trochę się tym dołożymy do upowszechnienia pojęcia patriotyzmu konstytucyjnego i związanego z tym pojęcia narodu politycznego – wyjaśnia Magdalena Pecul-Kudelska z Obywateli RP.

Krytyka akcji jest oczywiście zrozumiała – w końcu 30 tys. zł to niebagatelna suma, a i nie wszyscy przywiązani są do symboli. Po części też wynika z tego, że akcja widziana jest jako izolowana, a w istocie jest to część działań rozpoczętych przez nas wywieszeniem baneru na budynku Sądu Najwyższego, a jeszcze wcześniej przez KOD ich na wpół humorystycznymi akcjami „pomnikowymi” – wyjaśnia dalej. – My to traktujemy bardzo poważnie – napis „Konstytucja” jest znakiem instytucji (sądów, samorządów, redakcji mediów), które nadal odgrywają swoją przewidzianą w niej rolę, a nie stały się narzędziami partii rządzącej. Zawisł już na niektórych budynkach samorządowych (m.in. w Gorzowie Wielkopolskim, Sopocie, Gdańsku i Wrocławiu, 17 października zawiśnie w Poznaniu) i na budynku redakcji POLITYKI. To wezwanie, za Timothym D. Snyderem, do obrony niezależnych instytucji. Niewiele już ich zostało – samorządy, media, być może komisje wyborcze, częściowo sądy. Musimy dołożyć starań, by pełniły swoją konstytucyjną funkcję. Do plakatowania konstytucją zamierzamy też zachęcić indywidualnych obywateli, traktując to jako formułę odpowiednią na stulecie niepodległości Polski. W końcu to, czym jest Polska, jest zapisane w konstytucji.

Statuetka za dekorację z konstytucją

Głos zabrał także lider Obywateli RP Paweł Kasprzak. W jego tekście pojawiają się jednak tak zadziwiające kwestie, że trudno nie odnieść wrażenia, że są to raczej zawoalowane tłumaczenia niż przemyślany plan działania. Oczywiście Kasprzak potrafi mówić wzniośle o najważniejszym polskim akcie prawnym, nie raz to robił przy okazji kontrmiesięcznic itd. Sam podejmował też realne, oddolne akcje pokazujące, jak stosować prawa zawarte w konstytucji w praktyce. Domagał się szanowania konstytucji, wraz z innymi Obywatelami RP i aktywistami na własnej skórze sam sprawdzał reakcję władzy.

Tym razem jednak, obok wielkich słów, sprowadza problem do kilku przyziemności. Pisze np.: „Dziś, 17 października, plakat »Konstytucja« autorstwa Luki Rayskiego drukuje w formacie A2 »Gazeta Wyborcza« w całym swoim nakładzie. (…) Policzmy się. Niech plakaty z konstytucją pojawią się w naszych oknach. Drukując plakat, pomyślmy o kopiach dla sąsiadów. Odwiedźmy ich – może zrobią to samo. Fundacja Obywateli RP ogłasza konkurs na najlepiej udekorowane konstytucją budynki mieszkalne. Nagrodą będzie statuetka postaci z naszego znaku”.

Czytaj także: Twórca plakatu „Konstytucja” opowiada POLITYCE o sztuce protestu

Czyli co? Rywalizujmy ze sobą o nagrodę, bo to teraz na czasie, bo inni to też zrobią, bo to modne? Niestety za mało – moim zdaniem – w tych słowach (bolesnych przecież) wspomnień praktyka. Kasprzak pisze także o tym, że ruch spodziewa się zarzutów o złamanie ciszy wyborczej, bo napis będzie wyświetlany m.in. 20 i 21 października. Dlaczego w ogóle o tym wspomina? Konstytucja jest przecież apolityczna, jest aktem nas wszystkich. Mówienie o tym, że w ogóle może być inaczej (nawet jeżeli już były przykłady upolitycznienia tej kwestii), to czysta prowokacja. „Jeśli dziś konstytucja jest głosem w politycznym konflikcie, to dzieje się tak dlatego, że stroną tego konfliktu są siły dokonujące zamachu stanu. Ich deklaracje o politycznym wymiarze prawa są z ducha bolszewickie. Niech te deklaracje władzy staną się jasne dla wszystkich obywateli niszczonego” – czytamy w tekście (oświadczeniu?) lidera. Potem pojawia się lekkie w swej formule nawiązanie do najtragiczniejszej porażki opozycji ulicznej, czyli do samobójczej śmierci Piotra Szczęsnego (Szarego Człowieka). „Zapraszamy w przedwyborczy wieczór na pl. Defilad w Warszawie. Dzień po rocznicy samospalenia Piotra Szczęsnego – niech znak »Konstytucja« ma moc przebudzenia, o którym pisał do nas w tamtym tragicznym apelu” – pisze Kasprzak.

Trudno określić, co ma na myśli, szczególnie w tym dramatycznym kontekście, bo już chwilę później nawiązuje do Święta Niepodległości. Ale aż nie chce się wierzyć, że lider Obywateli RP oczekuje przebudzenia społecznego w zasadzie „z niczego”, bo z powodu rozpromowania plakatu czy samego hasła.

Od czasu samospalenia minął już prawie rok, a ruchom obywatelskim, mimo ich setek działań i akcji, nie udało się sprawić, by ludzie naprawdę masowo wyszli na ulice. Aby wyszli i na niej zostali w obronie praw zapisanych właśnie w konstytucji. A teraz ma to sprawić błaha znaczeniowo akcja? Błaha, bo nie idą za nią (jak na razie) większe działania dotyczące edukacji konstytucyjnej, prawnej, społecznej. Jest za to prowokacja – oby do prawdziwej dyskusji, a nie tylko do kolejnej politycznej, przedwyborczej przepychanki na oskarżenia i obelgi.

Popkultura może służyć

Nie potępiajmy jednak w czambuł ewentualnego potencjału, bo taki oczywiście istnieje. W końcu – z drugiej strony – wieszanie napisów „Konstytucja” na pomnikach to ogromna kampania prodemokratyczna, zainicjowana przez Komitet Obrony Demokracji, podjęta przez wiele osób prywatnych, a teraz także przez Obywateli RP.

Nawiązywanie do polskiej konstytucji przez znane postaci muzyki – Rogera Watersa, Micka Jaggera czy Bono – obiegło wiele krajów świata, co znacząco przyczyniło się do przebicia się informacji o zmianach systemowych, jakie obecnie w Polsce przebiegają. Także w reakcjach polskich polityków, w działaniach policji wobec niewinnej przecież akcji wywieszania koszulek z napisem „Konstytucja” na pomnikach zarówno dziennikarze, jak i widzowie czy czytelnicy mediów często dostrzegali swoistą nadgorliwość władzy. Czy trzeba czegoś więcej?

Czytaj także: PiS z pomocą policji walczy z obywatelami. Brzmi znajomo

Trzeba. Aby taki spontaniczny pozornie projekt przełożył się nie tylko na bezrefleksyjne wywieszenie kolejnej koszulki na kolejnym pomniku dla własnej popularności, ale na podejmowanie przez obywateli działań mających na celu coś więcej, musi za nim iść określona akcja edukacyjna lub społeczna. Także częściowo popkulturowa. Np. taka, jaką wywołały w latach 40. historie o komiksowym Supermanie, który zaczął walczyć z Ku Klux Klanem. Emisja kolejnych odcinków „The Adventures of Superman” z serii „Clan of the Fiery Cross” z tym właśnie wątkiem (powstałym zresztą na podstawie prawdziwego śledztwa dziennikarskiego) na falach amerykańskiego radia miała niebagatelny wpływ na zniesienie Apartheidu w USA. Miała, bo nie tylko ujawniła skrywane fakty, obnażyła bolesną prawdę, ale i wypromowała u młodych ludzi określone zachowania, pokazywała wartości płynące z szacunku wobec drugiego człowieka, równości ludzi oraz potrzeby tolerancji.

Podobnym przykładem wykorzystania popkultury do krzewienia wyższych idei była muzyka (a dokładniej teksty piosenek) w historii różnych konfliktów politycznych. Tu można wspomnieć ogromny rynek podziemnych rockowych nagrań w czasach PRL w Polsce, niesamowitą muzyczną historię z RPA opisaną w słynnym filmie dokumentalnym „Sugar Man”, boom nagrań i koncertów hippiesowskich w czasach wojny w Wietnamie czy choćby rolę artystycznej wizji „The Wall” Pink Floyd.

Akcja przyniesie więcej szkody niż pożytku? Niekoniecznie

Jeżeli to zbyt odległe propozycje, wystarczy spojrzeć na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. To nie jest tylko wielka charytatywna zbiórka pieniędzy. To są wieloletnie programy edukacyjne, regularne szkolenia na temat pierwszej pomocy w szkołach, nauka wrażliwości i empatii prowadzona na różne sposoby. To też „stylowe” podziękowania dla młodych – poprzez koncerty i rozmaite programy na Przystanku Woodstock (obecnie Pol’and’Rock). To edukacja medialna. A efekt? Tysiące osób zaangażowanych, samodzielnie i oddolnie organizujących rozmaite wydarzenia w ramach WOŚP. W różnych wsiach, miasteczkach czy miastach, z różnych środowisk, osobno, a jednak wspólnie.

Czy więc napis „Konstytucja” na pomnikach, budynkach, koszulkach ma szansę wpłynąć na jakąś przemianę w Polsce? Sam napis na pewno nie – wytworzenie mody na coś to jeszcze nie sukces. Moda nie jest przecież tym samym co zbudowanie poczucia wspólnoty, a już na pewno nie tym samym co obudzenie świadomości bycia sprawczym i posiadania realnego wpływu na wydarzenia. Niemniej dobrze poprowadzona kampania obywatelska na fali takiej mody już może wywołać zmianę postrzegania samych siebie wobec wartości określonych w prawie. Jeżeli jednak za napisem „Konstytucja” wywieszanym na murach będzie tylko sam mur – akcja przyniesie więcej szkody niż pożytku.

Początek wyświetlania napisu Konstytucja na PKiN zaplanowano 20 października o godz. 18. O tej godzinie przed głównym wejściem do gmachu będzie można się spotkać z Obywatelami RP.

Reklama
Reklama