Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

PiS = PZPR+

PiS z pomocą policji walczy z obywatelami. Brzmi znajomo

Pomnik Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie Pomnik Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie Krzysztof Wojtecki / Facebook
Używając policji do walki z obywatelską opozycją, państwo PiS popada w śmieszność. Tyle że jest to śmieszność groźna, bo stosowane metody przypominają te, po które niegdyś sięgały dyktatury.

Napisanie zmywalnym sprayem hasła „PZPR” na drzwiach lokalnego biura poselskiego PiS skutkuje postawieniem na nogi prokuratora oraz najlepszej w województwie policyjnej ekipy kryminalno-dochodzeniowej. Po całodziennej pracy (w niedzielę) siedmioosobowy zespół (pod wodzą podinspektora, czyli szarży równej majorowi) w trzech nieoznakowanych samochodach ostentacyjnie zatrzymuje sprawcę, skuwa ją (bo to kobieta) kajdankami, przeszukuje samochód i zabiera na kilkugodzinne (do 1.30 w nocy) przesłuchanie. Po czym stawia zarzut publicznego propagowania ustroju totalitarnego. To przestępstwo zagrożone w kodeksie karnym nawet pozbawieniem wolności do lat 2.

Zawieszenie na niedawno odsłoniętym w Szczecinie pomniku Lecha Kaczyńskiego koszulki z napisem „Konstytucja, Jędrek!” skutkuje postawieniem na nogi miejscowej policji z zadaniem ujęcia sprawcy. Czyn wstępnie zakwalifikowano jako znieważenie pomnika lub innego miejsca publicznego. To znowu przestępstwo, za które kodeks karny przewiduje grzywnę lub ograniczenie wolności do 2 lat.

Obywatele pod nadzorem i obserwacją

To przypadki najświeższe – z ubiegłego tygodnia zaledwie. Obrazu dopełniają dokumenty ujawnione właśnie przez Biankę Mikołajewską na portalu OKO.press dotyczące policyjnej aktywności podczas ubiegłorocznych protestów pod parlamentem przeciwko zmianom ustaw o sądach.

Otóż absolutnie pokojowe manifestacje sprzeciwu wobec poczynań ekipy PiS skutkowały rzuceniem do akcji nie tylko tysięcy funkcjonariuszy mających odgrodzić Sejm i Pałac Prezydencki od obywateli, ale też setek tajniaków, m.in. z pionów, które na co dzień zajmują się ściganiem kryminalistów. Operację zarządził i kierował nią ówczesny komendant stołeczny policji Rafał Kubicki.

Funkcjonariusze operacyjni w cywilu mieli m.in. objąć „nadzorem” bądź „obserwacją” liderów protestów – wśród nich Władysława Frasyniuka, Pawła Kasprzaka „i jego otoczenia” z Obywateli RP. Sprowadzało się to do zwyczajnego śledzenia aktywistów i systematycznego raportowania o ich zachowaniu, przemieszczaniu się, podsłuchanych rozmowach itp. Stosowano przy tym metody klasycznej obserwacji policyjnej, na co dzień używanej wobec przestępców. Co też znamienne, tylko 16 lipca w akcji śledzenia liderów opozycji brało udział 48 policjantów z pionów kryminalnych i dodatkowo, jako wsparcie, 20 z Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego (do dyspozycji mieli m.in. 30 nieoznakowanych samochodów), a 21 lipca – 54 policjantów kryminalnych (i 23 auta na cywilnych numerach).

Czytaj także: Klementyna Suchanow wyjaśnia, dlaczego pomazała ścianę Sejmu

Policyjna nadgorliwość

Oczywiście, prokurator Janusz Biewald z Wąbrzeźna, który żąda procesu o propagowanie totalitaryzmu przeciwko opozycyjnej aktywistce, która porównała PiS z PZPR, ośmiesza się jako prawnik. A ponadto dowodzi, że albo intelektualnie nie nadaje się do tego zawodu, albo jest oportunistą, cynikiem, tchórzem. Podobnie oportunistami są policjanci, którzy „tylko wykonują rozkazy”, ścigając bądź śledząc obywatelskich aktywistów – ewidentnie wbrew prawu, zdrowemu rozsądkowi i honorowi służby.

Rzecz w tym, że pojawia się coraz więcej sygnałów o próbach walki ze społecznymi protestami przy użyciu metod charakterystycznych dla czasów chociażby PRL, a więc PZPR właśnie. Czasem wynika to pewnie wprost z poleceń czy sugestii ministrów i komendantów, czasem może z nadgorliwości czy służalczości (tyle że i do tego potrzebny jest stosowny klimat).

Czytaj także: Ulicznicy, czyli jak protestują Polacy

Władzy nie uda się stłamsić wszystkich

Cel jest jeden: nękanie tych, którzy odważają się na sprzeciw, i zastraszanie tych, którzy o nim dopiero myślą. A przecież akurat niektórzy ludzie w PiS pamiętają PRL (prawda, Ryśku?, przepraszam: marszałku Ryszardzie Terlecki). I powinni wiedzieć, że nigdy nie da się stłamsić wszystkich. Tak jak wtedy zawsze znajdowała się mała choćby grupka malująca na murach hasła o PZPR, tak dziś ktoś będzie malował te o współczesnej PZPR+.

PS 1. Ciekawe skądinąd, czy i jakiej skali inwigilację niepokornych obywateli prowadziły i prowadzą inne służby – chociażby Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego?

PS 2. Ideę tytułu zapożyczam z wielką przyjemnością z uczynionego ręką „nieznanych sprawców” napisu na stołecznej siedzibie PiS.

Czytaj także: Policja użyła gazu wobec protestujących

Reklama
Reklama