Kraj

Celibat, przeprosiny i cały ten jazz. Czyli Polska PiS

Celibat, przeprosiny i cały ten jazz. Czyli Polska PiS

Flaga Unii Europejskiej Flaga Unii Europejskiej Forum
PiS postuluje w istocie rzeczy, aby Polska przede wszystkim mogła korzystać z beneficjów Unii Europejskiej, nic nie dając w zamian.

Nie zamierzałem szerzej komentować znamienitych słów p. Szczerskiego o celibacie i jego przeprosin za rzeczoną wypowiedź. Zmieniłem zdanie, gdy okazało się, że zostałem pośrednio wmanewrowany w cały incydent. Uczynił to pewien emerytowany nauczyciel akademicki w randze doktora nauk technicznych, o którym od czasu do czasu wspominam w swoich felietonach – dzisiaj będę posługiwał się skrótem XY.

Napisał on tak: „Pana ministra Szczerskiego poznałem osobiście, kiedy znalazłem się w biedzie, gdy zostałem pozwany (...) jako »prawicowy bloger« za napisanie jednego niefortunnie sformułowanego zdania na moim blogu, za co groziły mi poważne konsekwencje, gdyż powód to zdanie wykorzystał do oskarżenia mnie o czyn przeze mnie niezamierzony. (...) Tylko prof. Szczerski się wtedy nie bał pomóc prawicowemu blogerowi, mimo że pozwał mnie do sądu wiceprezydent żydowskiej loży Polin. Zdobyłem wówczas numer telefoniczny prof. Szczerskiego (...) i zatelefonowa[łem] z prośbą o poselską pomoc. Ze wstydem przyznaję, że na zbyt wiele wtedy nie liczyłem. (...) Minister Szczerski pomocy mi nie odmówił. Nigdy nie zapomnę, jak po moim telefonie z prośbą o pomoc pan poseł Szczerski umówił się ze mną o godzinie 22 pod Kościołem św. Józefa w Krakowie. [Zapytał], »jakiej pomocy pan potrzebuje?«. W identycznych okolicznościach pan poseł Szczerski spotkał się ze mną jeszcze kilka razy, a jego młodzi prawnicy udzielili mi bezcennych porad”.

Czytaj także: Polska dalej śni o potędze

Prawicowy bloger przeprasza za bycie prawicowym blogerem

Istotnie, taki proces miał miejsce w 2013 r. Oto fragment pozwu: „Wnoszę o stwierdzenie w drodze wyroku faktu naruszenia moich dóbr osobistych przez pozwanego, w szczególności naruszenie czci w sensie art. 23 kodeksu cywilnego obejmującej także godność osobistą jako naukowca i nauczyciela akademickiego, poprzez wypowiedzi publikowane na blogach prowadzonych przez pozwanego i w trakcie publicznej dyskusji”.

Zgodnie z procedurą sąd zaproponował ugodę, której warunkiem było „złożenie przez pozwanego powodowi oficjalnych przeprosin o następującej treści: »Niniejszym przepraszam profesora Jana Woleńskiego za sformułowania opublikowane na blogach prowadzonych przeze mnie oraz użyte w mojej wypowiedzi w trakcie spotkania w Klubie Gazety Polskiej w Krakowie w dniu 28 lutego 2013 r., naruszające jego dobra osobiste, w szczególności podważające jego moralne kwalifikacje do wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego”.

Pozwany bez sprzeciwu przystał na warunki ugody oraz opublikował wymagane przeprosiny na dwóch swoich blogach i w krakowskim wydaniu „Gazety Wyborczej”. Tym samym doktor inż. XY sam uznał, że naruszył moje dobra osobiste, i przeprosił za bycie prawicowym blogerem. Osobowość XY jest tak złożona, że trudno ocenić, czy owo naruszenie było zamierzone (niezamierzone), oraz czy sprowadzało się do jednego niefortunnego zdania czy też złożonej frazy: „ty koszerna sławo filozofii analitycznej! (...) Twoja bezczelność (...) graniczy z bełkotem typowym dla twoich krajanów. (...) Tacy właśnie jesteście, her Getrich-Woleński. (...) To jest wasze nieszczęście, owo wiekopomne piętno rodem z Góry Synaj, którego się wam nie udało pozbyć za żadne pieniądze”.

Pan Szczerski stawił czoła sytuacji z udziałem wiceprezydenta żydowskiej loży Polin (poprawnie B’nai B’rith Polin). Warto przy tym zauważyć, że temat zastraszania z udziałem górali z góry Synaj jest często obecny w utworach autorstwa XY, np. gdy obwieszcza on światu zamiar „zdemaskowania niebezpiecznego dla standardów środowiska akademickiego osobnika, który w sposób metodyczny i przy wsparciu odpowiednich gremiów (proszę się domyślić, jakich [chyba górali z Góry Synaj] próbuje zastraszyć blogerów”. Wprawdzie skala pomocy p. Szczerskiego (i jego młodych prawników) na rzecz XY nie jest znana, ale nie jest wykluczone, że będąc pod rzeczoną presją, namówił tego drugiego, aby nie protestował przeciwko ugodzie. Jeśli tak było, to pomoc, o której mowa, była rzeczywiście bardzo cenna (może byłoby przesadą, gdyby ją określić jako bezcenną), gdyż znacznie uprościła przewód sądowy.

Czytaj także: Święte oburzenie senatora Bielana (i nie tylko)

Nowa formuła przepraszania

Niewykluczone, że p. Szczerski, pomagając XY, miał na uwadze doskonalenie się w taktyce przeprosin. Komentując możliwy strajk nauczycieli, rzekł był: „Nauczyciele nie mają obowiązku życia w celibacie. (...) W związku z powyższym także te transfery, które są dzisiaj dokonywane np. dla rodzin polskich – 500 plus – to też dotyczy nauczycieli”. Pan Szczerski nieco się zagalopował, gdyż najwyraźniej zapomniał o tych nauczycielach, tj. katechetach i katechetkach, którzy nie dostają 500 plus z powodów fundamentalnych. Został wprawdzie rozgrzeszony przez p. Dudę i p. Bielana, którzy niemal identycznie uznali, że zacytowana wypowiedź nie zawierała niczego obraźliwego. Mimo to wyznał: „Nie było moim zamiarem urażenie kogokolwiek; wszystkich, którzy z tego powodu poczuli się urażeni, przepraszam. Jest mi niezmiernie przykro, że moje słowa, które uległy zniekształceniom i celowej instrumentalizacji, mogły wywołać negatywne oceny co do ich intencji”.

W samej rzeczy rysuje się jakaś formuła przepraszania ze strony osób bezpośrednio lub pośrednio związanych z kancelarią prezydenta. Swoje przeprosiny ogłosił także p. Zybertowicz, doradca p. Dudy. Stało się to w związku z jego wypowiedzią: „Podczas obrad Okrągłego Stołu komuniści podzielili się władzą z własnymi agentami”. Pan Zybertowicz z prawdziwie profesorską swadą (nic dziwnego, skoro od niedawna jest belwederskim profesorem) wyjaśnił: „Tych wszystkich z państwa, (...) którzy nigdy nie byli zamieszani w żadne konszachty ze służbami PRL – serdecznie przepraszam za to, że mogliście być urażeni przez moje słowa. (...) Chciałem wskazać na pewien proces, nie wymieniałem żadnych osób, żadnych konkretnych grup społecznych, chciałem pokazać młodzieży, że proces historyczny, poza wymiarem sceny, ma swój wymiar zakulisowy, a w państwach policyjnych ten wymiar zakulisowy niestety polega na tym, że pewni ludzie są marionetkami innych. Jeśli ktoś z państwa, kto dzielnie stawał przeciw opresji państwa komunistycznego, uznał, że moje słowa się do niego odnoszą, to informuję – nie miałem państwa na myśli”.

Semantyka jest jednak nieubłagana. Pan Szczerski poinstruował nauczycieli, że 500 plus jest rekompensatą za ich pracę w szkołach (a nie w małżeńskich alkowach), natomiast p. Zybertowicz podzielił, jakby powiedział logik, dychotomicznie uczestników Okrągłego Stołu na komunistów i ich agentów.

Kobiety i antykobiety

Pan Broda, inny mój ulubiony autor, profesor fizyki jądrowej, zastosował wyniki swojej dziedziny w sprawie materii i antymaterii do refleksji z okazji Dnia Kobiet: „Z przykrością stwierdzam, że osoby, które podając się za kobiety, odrzucają macierzyństwo w najgorszy możliwy sposób i domagają się prawa do aborcji, a więc prawa do zabijania nienarodzonych dzieci, nie są dla mnie kobietami, i stawiam hipotezę, że są prawdopodobnie antykobietami. Często osoby te demonstrują również swoją niechęć do mężczyzn i może to być dodatkową wskazówką, że tak jak cząstka i antycząstka różni się ładunkiem elektrycznym, tak je odpycha od mężczyzn jakiś rodzaj ładunku, który dla antykobiety może być przeciwny do tego przyciągającego normalne kobiety do mężczyzn. I jest jeszcze jedna cecha antymaterii – jest nią zdolność do niszczenia materii w procesie anihilacji. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że ludzkość wymrze, jeśli te osoby zdominują świat. Tym osobom żadnych życzeń dzisiaj nie składam”.

Przypuszczam, że wiele niewiast poczuje się urażona zacytowanymi słowami. Nie zachęcam jednak do oczekiwania przeprosin od p. Brody. Musiałby stać się anty-Brodą, więc lepiej nie ryzykować. Niech pisze dalej, przynajmniej dostarcza powodów do wesołości. Nie oczekiwałbym przeprosin też od p. posłanki Krynickiej. Ta prawdziwa dama parlamentarna obwieściła (o p. Senyszyn): „Ruska swołocz nigdy nie przestanie obrażać polskich patriotów”. Gdyby ją wezwać do przeprosin, mogłaby je pomylić z antyprzeprosinami, więc niech lepiej pozostawić rzeczy takimi, jakimi są.

Czytaj także: „Zdrajca powinien wisieć na stryczku” – stwierdziła posłanka PiS. Szokuje i w Sejmie

Program PiS na eurowybory, czyli megalomania hojnie serwowana

Pora porzucić etykietę i problemy savoir-vivre, bo działo się to i owo poza bardzo akuratnymi przeprosinami lub ich brakiem. Na czoło wysuwa się Deklaracja Europejska ogłoszona przez PiS 9 marca. Dokument jest opatrzony hasłem „Polska sercem Europy” i zawiera 12 punktów, na rzecz których mają działać europarlamentarzyści wybrani z ramienia rzeczonej partii.

Oto lista: 1. Europa wartości (powrót do wartości głoszonych przez twórców), 2. Europa Rodziny (prawo rodziców do wychowywania dzieci), 3. Europejskie wsparcie dla polskiej wsi, 4. Budżet UE dobry dla Polski, 5. Europejski Wspólny Wolny Rynek (równe traktowanie polskich firm), 6. Bezpieczne granice Europy, 7. Europa niezależna energetycznie, 8. Ta sama jakość produktów w całej Europie, 9. Europa równych szans (likwidacja podwójnych standardów w UE), 10. Sprawiedliwa polityka klimatyczna Europy, 11. Zrównoważony rozwój – podstawa silnej UE, 12. STOP nielegalnej imigracji (Europa ma pomagać na miejscu).

Ogólne hasło o Polsce jako sercu Europy jest kolejnym przejawem narodowej megalomanii hojnie serwowanej przez obecnie rządzącą ekipę. Punkt 1. jest ogólnikowy i nie zawiera konkretów, 2. – ogranicza sprawy rodziny do prawa wychowywania dzieci, 3.–11. mają roszczeniowy charakter i wyglądają na próbę usprawiedliwienia niedomogów Polski w różnych dziedzinach, np. energetycznej (tolerancja dla protekcji energetyki opartej na węglu) i klimatycznej (tolerancja dla poważnych zaniedbań Polski dla ochrony środowiska, a także sposób na przykrycie białowieskich przekrętów i przekopywania Mierzei Wiślanej, aby uczcić kilka ruchów łopatą wykonanych przez Zwykłego Posła).

Punkt ostatni jest dobrze znany i choć można zrozumieć postulat ograniczenia nielegalnej imigracji, to odmowa pomocy humanitarnej w Polsce, np. dla dzieci z terenów objętych wojną, jest czymś wyjątkowo haniebnym, także z punktu widzenia deklarowanej etyki, ponoć chrześcijańskiej, oraz wyraźnym złamaniem deklaracyjnego punktu 1.

Adam Szostkiewicz: Trzy chwyty PiS na eurowybory

Wziąć z Unii wszystko, nie dając nic w zamian

Nie ma wątpliwości, że każde państwo winno dbać o swój interes w ramach UE. Wszelako zwyczajna przyzwoitość nakazuje, aby Polska, sama (samozwańczo) mianująca się sercem Europy, nieco utemperowała swe postulaty. Przytoczone 12 punktów postuluje w istocie rzeczy, aby Polska przede wszystkim mogła korzystać z beneficjów UE, nic nie dając w zamian, chyba że za nasz dar dla wspólnoty uzna się obstawanie przy rozumieniu wartości wedle wzorców demonstrowanych, np. przez pp. Brodę, Krynicką, Szczerskiego czy Zybertowicza, nie wspominając już o wyżej notowanych rodzimych politykach.

Europa na pewno będzie zachwycona, gdy polskim emisariuszem realizacji deklaracji europejskiej będzie (a na to wygląda) p. Saryusz-Wolski. Oto jego słowa: „To zaszczyt być na konwencji patriotów z PiS po dwóch latach »kwarantanny« i wielka ulga nie być już w obozie Targowicy. (...) To ludzie [z Koalicji Europejskiej], którzy dotąd szkodzili Polsce, donosili na nią i domagali się sankcji wobec niej. Byli zbyt zajęci, by bronić Polski przed Nord Streamem. Musieli zaciągać kredyt polityczny u swoich przyjaciół w innych krajach”.

Wątpliwe, czy Europejczycy uwierzą komuś takiemu i jego patronom. Może nie będzie osamotniony, jak w wyborach na przewodniczącego Rady Europy, bo jeśli Fidesz zostanie wyrzucony z EPL, p. Orbán zawrze sojusz z PiS, a p. Saryusz-Wolski zostanie europejskim liderem nowego ugrupowania, np. o nazwie Polsko-Węgierska Unia Europy na Wstecznym Biegu.

Czytaj także: Największe niewiadome wyborów do Parlamentu Europejskiego

Reklama

Czytaj także

Rynek

Włoski strajk na polskich drogach

Włoskie firmy drogowe ogłosiły, że rozpoczętych w Polsce budów mogą nie skończyć, jeśli nie dostaną dodatkowych pieniędzy. W wyborczym roku będzie więc mniej przecinanych przez polityków wstęg, a więcej awantur. Jak do tego doszło?

Adam Grzeszak
21.05.2019
Reklama