Kraj

Kiedy wybory? Pada prawdopodobna data. We wtorek 383 nowe zakażenia

Jacek Szydłowski / Forum
Prawdopodobnym terminem wyborów jest 28 czerwca, ale to na razie tylko propozycja. MEN podało dziś informacje dotyczące harmonogramu poszczególnych egzaminów i rekrutacji do szkół. Od połowy czerwca ponownie uruchamiane będą uzdrowiska w Polsce. Rząd ma problem z maseczkami z Chin. Liczba zakażeń w Polsce przekroczyła dziś 19 tys.

Potwierdzone zakażenia, wyzdrowienia i zgony

Stan na: 
Czerwone słupki - potwierdzone nowe przypadki koronawirusa dziennie
Zielone słupki - liczba wyzdrowień w kolejnych dniach
Szare słupki - liczba zgonów w kolejnych dniach

Linia ciągła - "aktywne przypadki": skumulowana liczba zakażonych osób, pomniejszona o liczbę wyzdrowień i zgonów

Źródło: Ministerstwo Zdrowia
Graf interaktywny - Koronawirus liczba zakażeń/wyzdrowien/chorych

  • Liczba potwierdzonych zakażeń na świecie: ponad 4,8 mln (ponad 319 tys. zgonów)
  • Liczba potwierdzonych zakażeń w Polsce: 19 268 (w tym 948 zgonów)
  • Od 15 czerwca uruchamiane będą uzdrowiska w Polsce
  • MEN podał harmonogram rekrutacji do szkół ponadpodstawowych
  • Rząd ma kłopot z trefnymi maseczkami sprowadzonymi z Chin
  • Trump grozi WHO zaprzestaniem finansowania organizacji
  • Pamiętaj! Jeśli masz wątpliwości w związku ze stanem swojego zdrowia, dzwoń na całodobową infolinię NFZ: 800 190 590
  • Osoby przebywające za granicą mogą się zgłaszać pod całodobowy numer NFZ: (+48) 22 125 66 00

Najbardziej prawdopodobny termin wyborów prezydenckich

W Senacie odbyła się kolejna runda obrad okrągłego stołu ws. wyborów prezydenckich, w której uczestniczyli przedstawiciele klubów parlamentarnych. Z inicjatywą zorganizowania takich spotkań wyszła Lewica. Po zakończeniu wtorkowego spotkania jej poseł Krzysztof Gawkowski powiedział, że najbardziej prawdopodobnym terminem wyborów jest 28 czerwca 2020 r.

Lewica, jak i PiS, deklaruje, że zależy im, by wybory odbyły się jak najszybciej. Gawkowski mówił, że obrady dają szansę, że uda się przeprowadzić uczciwe i bezpieczne wybory. „Po tym spotkaniu pewne jest jedno: chcemy, żeby wybory prezydenckie odbyły się jak najszybciej i termin tych wyborów to najprawdopodobniej 28 czerwca 2020 r. To już jesteśmy w stanie powiedzieć, bo przedstawiciele PiS powiedzieli, że to właśnie ta data będzie obligowała kalendarz wyborczy”. Poseł zapowiedział, że Lewica chce poznać ten kalendarz, i że musi on zapewniać równe szanse wszystkim kandydatom. Kwestia ta może być kluczowa, ponieważ marszałek Sejmu może tak wyznaczyć termin wyborów i terminy innych czynności wyborczych, że nowi kandydaci, którzy będą chcieli wziąć udział w wyborach, mogą mieć problem np. z zebraniem 100 tys. podpisów.

Poseł PiS Marek Suski mówił po spotkaniu, że wydaje się, iż spotkanie zakończyło się sukcesem: – „Wydaje się”, bo czasem politycy zmieniają zdanie. Udało się uzgodnić, że wszystkim zależy, by wybory odbyły się w takim terminie, by nie było przerwy w pełnieniu funkcji prezydenta i by prezydent mógł być zaprzysiężony do 6 sierpnia.

Przedstawiciele KO uważają, że trudno mówić o sukcesie, gdy nadal nie jest znany kalendarz wyborczy.

W tej chwili w Senat pracuje nad ustawą zakładającą, że wybory odbędą się w mieszanej formie: w lokalach wyborczych oraz korespondencyjnie (na wniosek obywatela, który będzie chciał w ten sposób zagłosować). Do tej pory w Dzienniku Ustaw nie ukazała się uchwała PKW, która daje marszałek Sejmu 14 dni na ogłoszenie terminu wyborów, które muszą odbyć się w ciągu 60 dni.

Czytaj także: Trzaskowski wchodzi do gry

W Polsce ponad 19 tys. zakażeń

We wtorek ministerstwo zdrowia poinformowało o 383 nowych przypadkach zakażenia (195 rano i 188 po południu). Nowe zakażenia pochodzą z województw: śląskiego (263), mazowieckiego (37) dolnośląskiego (31), małopolskiego (15), podlaskiego (9), łódzkiego (sześć), warmińsko-mazurskiego (pięć), wielkopolskiego (pięć), zachodniopomorskiego (pięć), opolskiego (cztery), świętokrzyskiego (jeden), kujawsko pomorskiego (jeden) i pomorskiego (jeden). Zmarło 12 osób, większość miała choroby współistniejące. Do tej pory w Polsce odnotowano 19 268 zakażeń, zmarło 948 osób.

Jak mówił minister zdrowia podczas wtorkowej konferencji prasowej, wraz z wygaszaniem ogniska zachorowań na Śląsku będzie spadać liczba nowych przypadków w skali kraju. W tej chwili na 30 tys. przebadanych na Śląsku próbek pobranych od górników, zakażenie potwierdzono w 6,9 proc. Zdaniem Szumowskiego to pokazuje, że udało się w sposób istotny ograniczyć ognisko zakażeń w kopalniach. Wcześniej szacowano, że może być zakażonych nawet 15 proc. górników, ale jak powiedział Szumowski, im większa liczba testów, tym – przy ograniczonym ognisku – ten odsetek dodatni maleje.

Czytaj także: Dlaczego sytuacja na Śląsku jest tak dramatyczna?

Opozycja chce kontroli CBA

Koalicja Obywatelska zapowiedziała we wtorek, że złoży wniosek do CBA o kontrolę oświadczeń majątkowych ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego oraz o kontrolę wszystkich zakupów związanych z pandemią realizowanych przez ministerstwo zdrowia i inne instytucje publiczne. W zeszłym tygodniu „Gazeta Wyborcza” informowała, że Ministerstwo Zdrowia, „przepłacając i bez sprawdzenia jakości, kupiło maseczki ochronne za ponad 5 mln zł”, na czym zarobić miał instruktor narciarski, przyjaciel rodziny Łukasza Szumowskiego, a transakcję miał ułatwić brat ministra. Sam minister odpierał te zarzuty, mówiąc, że „nikt nikomu nic nie ułatwiał”.

Poseł Robert Kropiwnicki (KO) uważa, że w związku z zakupem niespełniających norm maseczek z Chin nie zadziałały służby państwowe, w tym CBA i ABW.

Premier zlecił zakup maseczek KGHM?

Jak napisała we wtorek „Gazeta Wyborcza”, z dokumentów, do których dotarła, wynika, że to premier Mateusz Morawiecki zlecił KGHM kupno maseczek, których certyfikaty okazały się nic niewarte, i to rząd za nie zapłaci. Według dziennika ściągnięte przez KGHM maseczki tak naprawdę kupiła w Chinach spółka Quantron SA. „Chodzi o co najmniej 1,35 mln maseczek za ok 8 zł za sztukę, a takie same maseczki można kupić w dyskontach za niecałe 2 zł” – pisze „Gazeta”.

„GW” zdobyła dokumenty świadczące o tym, że „miedziowy kombinat działał na pilne zlecenie rządu”, powołując się na fragment pisma z poleceniem premiera Morawieckiego zakupu m.in. produktów leczniczych i wyborów medycznych oraz surowców, które miało trafić do prezesa KGHM 2 kwietnia. Premier miał zastrzec, że od tego polecenia nie przysługuje odwołanie i wyjaśniał, że poniesione w Chinach koszty zostaną KGHM zrefundowane z budżetu państwa.

Szef KPRM Michał Dworczyk, odnosząc się do tej publikacji, dementował w Polskim Radiu, że to premier zlecił kupno maseczek, które nie miały wymaganych certyfikatów. Dworczyk przyznał jednak, że „premier Mateusz Morawiecki wydał decyzje administracyjne dla szeregu podmiotów, m.in. spółek skarbu państwa, zakupu sprzętu ochronnego, a następnie te podmioty, agendy rządowe, a nawet organizacje pozarządowe kupowały sprzęt ochrony medycznej”.

Czytaj także: Maseczki szyte na miarę władzy PiS

Premier Mateusz MorawieckiKrystian Maj/Kancelaria Prezesa RMPremier Mateusz Morawiecki

Prokuratura zajmuje się maseczkami z Chin

Jak donosi Onet, maseczki z Chin dostarczone do Polski największym samolotem świata nie spełniają norm bezpieczeństwa. Potwierdziło to badanie na zlecenie Ministerstwa Zdrowia. Chodzi o głośny transport maszyną Antonow An-225 Mrija, który na lotnisku w połowie kwietnia witali premier Mateusz Morawiecki i wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

Najpierw okazało się, że samolotem nie przyleciało zapowiedzianych 400 ton sprzętu, tylko ok. 80 ton. Potem pojawiły się problemy z jakością, o czym pierwsza napisała „Gazeta Wyborcza”. Dziennik ujawnił, że certyfikaty sprzętu zakupionego na zlecenie kancelarii premiera przez państwową spółkę miedziową KGHM i paliwowy Lotos mogły zostać sfałszowane. Prezes KGHM Marcin Chludziński przekonywał wcześniej, że sprowadzone z Chin maski „mają wszystkie niezbędne certyfikaty i sprawdzają się w szpitalach”. Koncern dementował publikacje „Wyborczej”, groził jej sądem.

Teraz problemy potwierdził renomowany ośrodek badawczy. „Ministerstwo Zdrowia przebadało w Centralnym Instytucie Ochrony Pracy partię masek przekazanych przez Agencję Rezerw Materiałowych. Wynik badania został przekazany do dysponenta masek, z informacją, że maski nie spełniają norm FFP” – przyznał resort w odpowiedzi na pytania Onetu. Normy FFP dotyczą wystarczającej nieprzepuszczalności masek.

Z kolei z doniesień „Rzeczpospolitej” w poniedziałek wynika, że warszawska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie oszustwa dużych rozmiarów, którego mieli się dopuścić kontrahenci Ministerstwa Zdrowia, sprzedając resortowi maski z Chin. Zawiadomienie złożono w ubiegły wtorek, po tym jak trzech kontrahentów odmówiło zwrotu pieniędzy za maski, które nie spełniały norm. Jeszcze tego samego dnia prokuratura wszczęła śledztwo z pominięciem tzw. postępowania sprawdzającego. Zdaniem gazety ma to świadczyć o randze sprawy i powadze, z jaką podeszła do niej prokuratura.

Czytaj także: Globalna walka o maseczki

Szumowski odnosi się do zarzutów

W rozmowie z PAP minister zdrowia Łukasz Szumowski powiedział m.in. że na początku epidemii praktycznie nie było wartościowych ofert masek, niewymagających płatności z góry. „Łatwo się o tym zapomina” – stwierdził minister. „Chciałem jeszcze raz przypomnieć, w jakiej sytuacji byliśmy i jak szybko należało wtedy działać, bo cały świat rywalizował o wyposażenie, którego po prostu wszędzie brakowało. W wielu przypadkach, gdy sprzęt, który kupowaliśmy, nie spełniał oczekiwań, kontrahenci przyjmowali reklamacje i oddawali nam pieniądze. Ale w tej konkretnej sprawie skierowaliśmy sprawę do prokuratury. Samo to świadczy, że dla nikogo nie było taryfy ulgowej. Pamiętajmy, że w podobny sposób zostało oszukanych wiele instytucji i firm, które chciały pomóc ludziom. Oszukane zostały też inne państwa europejskie, które niejednokrotnie kupiły dużo więcej wadliwego sprzętu” – mówił Szumowski.

Minister odniósł się także do pytań o biznesowe powiązania jego rodziny. Jak przyznał, „wbrew temu, co podają niektóre media”, nigdy nie nadzorował instytucji, z których firma jego brata otrzymywała dofinansowanie: „Przychodząc do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, wspólnie z wicepremierem Gowinem zdecydowaliśmy, że nie będę podejmował żadnych decyzji związanych z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju z uwagi na działalność badawczą prowadzoną w firmie, z którą związany jest mój brat” – mówił Szumowski. Jak wyjaśniał, nie wie, kto konkretnie zasiada w komisjach przyznających dotacje, a każde działanie w służbie publicznej jest nadzorowane przez odpowiednie służby i dokładnie analizowane. „Ogólny nadzór nad taką instytucją jak Narodowe Centrum Nauki (tę nadzorowałem) nie polega na ingerowaniu w proces przyznawania grantów. Minister nie ustala składu komisji oceniających, nie ma możliwości wpływania na recenzję pisaną przez zewnętrznych naukowców. I co chyba najbardziej znaczące – firma, którą prowadzi mój brat, dostała znacznie więcej grantów zanim pojawiłem się w rządzie” – mówił minister.

Szumowski przyznał, że jego żona prowadzi z jego bratem wspólne interesy, ale „nie zasiada we władzach” żadnej ze spółek, a jedynie ma udziały. Od 2008 r. Szumowscy mają rozdzielność majątkową, a sam minister pozbył się swoich udziałów przed objęciem stanowiska wiceministra w MNiSW, bo jak tłumaczył, nie chciał być zaangażowany w jakiekolwiek przedsięwzięcia prywatne, pełniąc funkcje publiczne. „Już raz miałem przykre doświadczenia ze wspólnikiem, który okazał się być nierzetelny”. Chodzi o Daniela O. i firmę Necor, która miała zbudować klinikę kardiologii, ale w 2018 r. aresztowało go po zarzutem kierowania grupą przestępczą, prania pieniędzy i wielomilionowych oszustw. Szumowski przyznał, że jest jednym z wielu poszkodowanych w tej sprawie.

Zdaniem ministra nieprzypadkowo teraz w mediach pojawia się szereg publikacji na temat jego i jego rodziny „Przez cały okres mojej obecności w rządzie te wszystkie fakty były znane i nie budziły emocji. Z pewnością uderzenie w ministra zdrowia w czasie epidemii jest też uderzeniem w cały rząd, który na tle wielu innych krajów dość dobrze radzi sobie w zarządzaniu tym kryzysem” – stwierdził Szumowski.

Minister zdrowia Łukasz SzumowskiKancelaria Prezesa RMMinister zdrowia Łukasz Szumowski

Jan Hartman: Afera maseczkowa. Szumowski powinien podać się do dymisji

MEN o szczegółach egzaminów i rekrutacji

Minister edukacji Dariusz Piontkowski przyznał podczas wtorkowej konferencji prasowej, że po konsultacjach harmonogram egzaminów nieco się zmienił w stosunku do pierwotnego planu.

Jak zapowiedział minister, wyniki egzaminów maturalnych mają być dostarczone zdającym do 31 sierpnia. Sesja poprawkowa dla uczniów, którzy nie zdali jednego przedmiotu, ma odbyć się na początku września, ich wyniki będą znane 30 września. W tym roku wykluczono możliwość matury ustnej (poza tymi uczniami, którzy chcą zdawać na uczelnie międzynarodowe oraz w przypadku, gdy egzaminy te wymagane są przez umowy międzynarodowe). – Szacujemy, że będzie to bardzo niewielka liczba maturzystów – mówił minister edukacji.

Egzamin ósmoklasisty ma być przeprowadzony w dniach 16–20 czerwca, a na początku lipca będą go zdawać uczniowie, którzy z powodów losowych nie mogli wziąć udziału w terminie głównym. Do 31 lipca wszyscy uczniowie otrzymają zaświadczenia o wynikach egzaminu.

Egzaminy potwierdzających kwalifikacje zawodowe dla uczniów techników i szkół branżowych rozpocznie się 22 czerwca. Wyniki tego egzaminu też będą znane 31 sierpnia. Egzamin zawodowy dla słuchaczy szkół policealnych odbędzie się w połowie sierpnia.

Minister powiedział również, że od kilku dni konsultowany jest harmonogram rekrutacji do szkół ponadpodstawowych. Wpłynęło ponad 200 zgłoszeń od nauczycieli i dyrektorów szkół, innych podmiotów.

Wniosek o przyjęcie do szkoły ponadpodstawowej wraz z dokumentami będzie można składać w dwóch etapach:

  • od 15 czerwca do 10 lipca br. – termin na złożenie wniosku i uzupełnienie go o świadectwo ukończenia szkoły.
  • od 31 lipca – do 4 sierpnia br. – termin na uzupełnienie wniosku o zaświadczenie o wyniku egzaminu ósmoklasisty oraz na zmianę przez kandydatów wniosków o przyjęcie, w tym zamianę szkół, do których będą kandydować.

Od 15 do 22 czerwca br. będzie można składać wnioski do szkoły ponadpodstawowej dwujęzycznej, oddziału dwujęzycznego, oddziału międzynarodowego, oddziału przygotowania wojskowego w szkole ponadpodstawowej, oddziałów wymagających od kandydatów szczególnych indywidualnych predyspozycji, a także szkół i oddziałów prowadzących szkolenie sportowe w szkołach ponadpodstawowych.

W szkołach, gdzie wymagane są dodatkowe testy praktyczne, będzie je można przeprowadzać od 23 czerwca do 7 lipca. Zaświadczenia o wynikach będą znane w końcu lipca, dlatego druga tura będzie trwała od 31 lipca do 4 sierpnia (to czas, by np. zmienić szkołę, do której chce aplikować uczeń).

Listy kandydatów zakwalifikowanych i niezakwalifikowanych ogłoszone zostaną 12 sierpnia 2020 r. tradycyjnie na drzwiach szkoły i na stronie internetowej szkoły. W ciągu następnych dni uczniowie lub ich rodzice będą musieli dostarczyć w takiej szkole oryginał świadectwa i zaświadczenie o wyniku egzaminu. 19 sierpnia będą znane listy przyjętych, a w ciągu kolejnych dni będzie można odwołać się od decyzji. Później dyrektor będzie mógł przyjmować uczniów, którzy nie dostali się do nowych szkół (jeśli oczywiście będzie miejsce).

Od 13 do 18 sierpnia br. w szkole, do której kandydat został zakwalifikowany, należy potwierdzić wolę przyjęcia w postaci przedłożenia oryginału świadectwa ukończenia szkoły i oryginału zaświadczenia o wynikach egzaminu zewnętrznego.

Listy kandydatów przyjętych i nieprzyjętych ogłoszone będą 19 sierpnia 2020 r.

W związku z sytuacją epidemiczną MEN dopuszcza zmniejszenie zespołów nadzorujących podczas egzaminu do dwóch osób, ale jedna z tych osób musi być spoza danej szkoły, w której odbywa się egzamin. Od 25 maja rozpocząć się mogą konsultacje uczniów ostatnich klas szkół podstawowych i średnich, a od 1 czerwca wszystkich klas.

W postępowaniu rekrutacyjnym do szkół ponadpodstawowych na rok szkolny 2020/2021 odstąpiono od przeprowadzania postępowania uzupełniającego, bo nie można przeprowadzić go z zachowaniem właściwego terminu, czyli do końca sierpnia roku poprzedzającego rok szkolny, na który jest przeprowadzane postępowanie rekrutacyjne. W przypadku kandydatów do szkół ponadpodstawowych, którzy nie zostaną przyjęci do szkół dla młodzieży w postępowaniu rekrutacyjnym na rok szkolny 2020/2021, o przyjęciu do tych szkół będzie decydował dyrektor szkoły, podobnie jak to było w poprzednich latach.

m.st. Warszawa/Materiały partneraMatura w LO Staszica

Samorządowcy apelują o testy dla pracowników oświaty

Prezydenci Warszawy, Gdańska, Poznania oraz Białegostoku zaapelowali we wtorek o obowiązkowe testy na koronawirusa metodą PCR dla pracowników oświaty: żłobków, przedszkoli i szkół mających bezpośredni kontakt z dziećmi. Podobny apel wystosował Związek Nauczycielstwa Polskiego.

Zgodnie z decyzją rządu od 6 maja, z zachowaniem odpowiednich zasad bezpieczeństwa, otwarte mogą być żłobki i przedszkola. W wielu samorządach przesunięto te terminy. Władze Łodzi zdecydowały, by przed otwarciem żłobków i przedszkoli przebadać ich wszystkich pracowników. Po przebadaniu 3337 osób, u 456 wykryto przeciwciała koronawirusa (14 proc.), a w konsekwencji otwarto w Łodzi jeden żłobek i 31 przedszkoli.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski mówił we wtorek, że ministerstwo zwróciło się do prezydent Łodzi z pytaniami ws. wyników badań na koronawirusa wśród nauczycieli i opiekunów w tym mieście. „Chętnie przeanalizujemy to wspólnie, żeby wypracować jakąś strategię walki z epidemią” – powiedział Szumowski. Jak tłumaczył, w Łodzi się nie okazało, że wielu pracowników jest zakażonych, ale że wielu pracowników miało kontakt z wirusem. Wyjaśnił, że pracownikom przeprowadzono testy immunologiczne, które nie mówią o zakażeniu.

We wtorek o władze Torunia również poinformowały o decyzji objęcia pracowników żłobków, przedszkoli i szkół podstawowych, w których prowadzona jest opieka przedszkolna oraz zajęcia w klasach 1-3 testami immunologicznymi. Mają mieć one charakter kontrolny, zostaną wykonane prawdopodobnie pod koniec tygodnia. Prezydent miasta Michał Zaleski poinformował, że zwrócił się do wojewody, by osobom, które będą miały pozytywne wyniki tego badania, wykonać badania genetyczne”.

Minister oświaty pytany o testowanie nauczycieli mówił we wtorek, że to „przede wszystkim pytanie do ministra zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego, bo to oni odpowiadają za bezpieczeństwo zdrowotne Polaków”. Minister przypomniał, że poza sytuacją wyjątkową na Śląsku nie słyszeliśmy raczej o sytuacji, aby były testowane poszczególne grupy zawodowe. „Przypomnę, że gdy uruchamiano restauracje, galerie handlowe i wiele innych obiektów nikt nie wychodził z pomysłem, aby na przykład przetestować wszystkich pracowników sklepów, które były cały czas otwarte lub od któregoś momentu zostały otwarte” – mówił Dariusz Piontkowski. Jak zaznaczył minister „nie ma przeszkód formalno-prawnych, aby poszczególne samorządy, jeżeli uważają, że jest jakieś zagrożenie, by mogły przetestować taką czy inną grupę zawodową”.

Od 15 czerwca ruszą uzdrowiska

Minister zdrowia Łukasz Szumowski poinformował we wtorek, że od 1 czerwca będzie możliwość przeprowadzania testów na koronawirusa u osób skierowanych do uzdrowisk, a od 15 czerwca będą one ponownie uruchamiane. Osoby skierowane do uzdrowisk będą poddawane testom PCR, będą one obowiązkowe.

Jak mówił minister, do uzdrowisk najczęściej kierowane są osoby starsze, schorowane, które mają dodatkowe inne różne schorzenia. „Chcemy przeprowadzać testy u tych osób, które mają skierowanie do uzdrowisk, żebyśmy wiedzieli, że te osoby, które tam jadą są bezpieczne” – mówił Szumowski.

W środę mają być przedstawione decyzje o tym, które szpitale jednoimienne będą mogły wrócić do normalnej pracy i w jakim zakresie. Rząd chce stopniowo przywracać działalność szpitali zwłaszcza w regionach, gdzie jest małe obłożenie łóżek (np. w lubuskim nie było ani jednego pacjenta).

LOT przedłuża zawieszenie lotów międzynarodowych

We wtorek Polskie Linie Lotnicze lot poinformowały, że przedłużają zawieszenie lotów międzynarodowych do 14 czerwca tego roku. Polski przewoźnik wczoraj informował, że od 1 czerwca przywraca niektóre połączenia krajowe.

W związku z rozwojem pandemii LOT już w lutym zawiesił połączenia do Chin, potem ograniczał kolejne z niektórymi państwami, 10 marca poinformował o zawieszeniu wszystkich połączeń z Polski i Węgier, a od 15 marca zaczął realizację akcji „Lot do domu”, w ramach którego specjalnymi rejsami do Polski sprowadzono ponad 55 tys. Polaków.

Czytaj także: Polska nie chce korzystać z unijnych lotów do domu

Kolejny sondaż: Trzaskowski w drugiej turze

Z sondażu Pollster dla „Super Expressu” wynika, że pierwszej turze wygrałby Andrzej Duda, na którego głosowałoby 43,76 proc. badanych, a do drugiej tury wszedłby też Rafał Trzaskowski z poparciem 16,54 proc. Szymona Hołownię poparłoby 15,88 proc. badanych, Władysława Kosiniaka-Kamysza (Koalicja Polska) 9,37 proc., Krzysztofa Bosaka (Konfederacja) 6,45 proc., Roberta Biedronia (Lewica) 5,51. Poniżej 1 proc. wyborców poparłoby Pawła Tanajno (0,82 proc.), Marka Jakubiaka (0,8 proc.), Mirosława Piotrowskiego (0,43 proc.) i Stanisława Żółtka (0,08 proc.).

Drugą turę wygrałby Duda (53 proc.), na Trzaskowskiego głosowałoby (47 proc.). Sondaż wykonano w dniach 15-17 maja na próbie 1089 dorosłych Polaków. To kolejny sondaż w ostatnich, w którym Rafał Trzaskowski zmierzyłby się z Andrzejem Dudą. Start w wyborach prezydenckich Trzaskowski ogłosił w miniony piątek po wycofaniu się z wyścigu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Czytaj także: Dobry start Trzaskowskiego. W KO mobilizacja, w PiS nerwy

100 mld euro, by przeciwdziałać bezrobociu

We wtorek państwa Unii Europejskiej przyjęły tzw. SURE, instrument o wartości 100 mld euro na tymczasowe wparcie, które ma przeciwdziałać bezrobociu. Komisja Europejska, która sześć tygodni temu przedstawiła tę propozycję, a dziś przyjęła ją Rada, zaapelowała, by poszczególne stolice jak najszybciej podpisały z nią umowy dotyczące gwarancji pożyczki.

Dofinansowanie ma objąć wydatki ponoszone od 1 lutego tego roku ponoszone przez państwa w związku z wysiłkami na rzecz ograniczenia bezrobocia. Instrument ma zacząć działać, gdy wszystkie państwa członkowskie zapewnią swoje gwarancje i ma on być dostępny do 31 grudnia 2022 r., choć z możliwością przedłużania przez Radę na wniosek KE o kolejne 6 miesięcy.

Będzie śledztwo ws. pandemii

Światowe Zgromadzenie Zdrowia, doroczne spotkanie przedstawicieli państw członkowskich Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) przyjęło rezolucję dotyczącą podjęcia dochodzenia, które pozwoli zrozumieć przyczyny pandemii koronawirusa i ocenić międzynarodową reakcję na nią.

Przygotowany przez Unię Europejską w porozumieniu z wieloma krajami, m.in. Rosją, Brazylią, Kanadą, Indiami, Meksykiem, Turcją, Australią i Wielką Brytanią projekt poparły równie Chiny. We wtorek po południu rezolucję poparły Stany Zjednoczone.

Czechy notują wzrost nowych przypadków

W poniedziałek w Czechach zarejestrowano 111 zakażeń koronawirusem, co oznacza największy dzienny wzrost od czterech tygodni. Po raz pierwszy w tym miesiącu liczba nowych zakażeń przekroczyła 100. Do tej pory w Czechach odnotowano 8586 przypadków i 297 zgonów.

Czechy podobnie jak inne kraje w tej części Europy zamknęła szkoły, sklepy i granice na początku epidemii, ale w ostatnich tygodniach otworzyły na nowo większość sklepów, kina, teatry oraz restauracje na świeżym powietrzu, a w przyszłym tygodniu planuje pozwolić restauracjom na prowadzenie działalności wewnątrz. Od 8 czerwca rząd planuje także umożliwić podróże do i z krajów uznanych za bezpieczne wobec ryzyka zakażenia koronawirusem.

Trump znów grozi WHO

Donald Trump zagroził, że na stałe obniży składki dla Światowej Organizacji Zdrowia, a nawet całkowicie wycofa USA z tej organizacji, jeśli w ciągu 30 dni nie dokona ona „znaczących ulepszeń”, których jednak prezydent USA nie sprecyzował. W poniedziałek wieczorem Trump opublikował list, w którym wymienił listę rzekomych zaniedbań WHO. „Jest jasne, że powtarzające się błędy podejmowane przez pana i pańską organizację w odpowiedzi na pandemię okazały się niezwykle kosztowne dla świata. Jedynym drogą naprzód dla WHO jest to, czy faktycznie może ona wykazać swoją niezależność od Chin” – napisał Trump w liście do szefa WHO Tedrosa Adhanoma Ghebreyesusa.

To kolejna potyczka na linii USA-WHO. W kwietniu Trump zamroził składki dla organizacji oskarżając ją o niewłaściwe zarządzenie i tuszowanie zagrożenia związanego z pandemią. Kilka dni temu pojawiły się informacje, że Trump zgodził się na przywrócenie częściowych składek na rzecz WHO.

Rzecznik chińskiego MSZ Zhao Lijian komentując list Trumpa podczas konferencji prasowej w Pekinie stwierdził, że USA starają się oczernić Chiny, próbują odsunąć od siebie odpowiedzialność za własne błędy w odpowiedzi na pandemię i chcą uniknąć swoich zobowiązań wobec WHO.

Czytaj także: „Proszę pytać Chiny”. Trump w potyczce z dziennikarzami

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Kawiarnia literacka: Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka

Polska to nie jest kraj, w którym wypada mówić, że 500 plus nie należy się wszystkim.

Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka
26.05.2020
Reklama