Kto będzie kandydatem PiS na premiera? Prezes Jarosław Kaczyński ogłosi dziś decyzję
Prezes Jarosław Kaczyński umie rozpalić wyobraźnię. 19 lutego na antenie Radia Maryja ogłosił, że on już wie: „Ja już we własnej głowie, czy tak jak to się też mówi, w sercu, in pectore, wyboru dokonałem, ale oczywiście chcę go przedstawić jakiemuś dużemu zgromadzeniu partyjnemu”. In pectore prezesa pozostaje tajemnicą do ostatnich godzin przed sobotnim kongresem w (a jak!) zwycięskiej hali Sokół w Krakowie. To tam głos po raz pierwszy zabrali kandydaci na prezydenta – Andrzej Duda oraz Karol Nawrocki. Dwóch nieznanych szerzej polityków zrealizowało zadanie wyznaczone przez prezesa. Czy teraz będzie podobnie?
Pisowski ideał
Kandydat na kandydata na premiera to patent prezesa Jarosława Kaczyńskiego. To instytucja pomyślana jako de facto twarz kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości. W 2015 r. prezes sięgnął po tę zagrywkę, aby zamiast niepopularnych twarzy – swojej czy Antoniego Macierewicza – zaprezentować światu ciepłą i ludzką Beatę Szydło. Ten trik przyniósł sukces, bo polityczka z Małopolski (ciekawostka: kandydaturę ogłoszono na warszawskim Torwarze podczas fety po zwycięstwie Andrzeja Dudy) poprowadziła partię do władzy. Mimo to prawie nie objęłaby urzędu, gdyby nie determinacja prezydenta Andrzeja Dudy, który „zawetował” podmiankę premiera.
Rozpalanie wyobraźni dziennikarzy i wyborców nazwiskami potencjalnych kandydatów to specjalność PiS. Obserwowaliśmy to nie tak dawno, gdy Karol Nawrocki – nieznany szerzej prezes IPN z Gdańska – rywalizował o nominację z Przemysławem Czarnkiem, Mateuszem Morawieckim, Tobiaszem Bocheńskim, Lucjuszem Nadbereżnym, Zbigniewem Boguckim czy Mariuszem Błaszczakiem. Prezes postawił na nową twarz i udowodnił, że łatwiej zbudować rozpoznawalność, niż odczarować wizerunek znanego polityka. Kogo szuka tym razem?
„Po prostu jest ktoś, kto wydaje się odpowiadać tym wymogom, które dzisiaj są, a które dotyczą sprawy odpowiednich możliwości, odpowiedniego zwrócenia się do prawicowego, patriotycznego elektoratu. Tutaj w wielkiej mierze chodzi o to, żeby nie mieć obciążeń wobec tego typu elektoratu, bo o taki elektorat po prostu walczymy, o jego możliwie najdalej idące zjednoczenie poprzez Prawo i Sprawiedliwość” – mówił Kaczyński w Radiu Maryja.
Przesłanką do nominacji nie będą zasługi i zdolności, bo kandydat ma zjednoczyć partię i być „lokomotywą wyborczą”. Samo wspomnienie o „obciążeniach” skreśla z listy kandydatów byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Pogłoski o starcie Zbigniewa Boguckiego, obecnie prezydenckiego ministra, przeciąć miał sam prezydent. Krąg poszukiwań zawęził wiceprezes ugrupowania Mariusz Błaszczak, który w piątek wyznał w RMF FM, że kandydat to „polityk młodego pokolenia, w wieku prezydenta Nawrockiego”. Karol Nawrocki obchodził 3 marca 43. urodziny.
Kandydaci na kandydata
Do układanki najbardziej pasują Lucjusz Nadbereżny, Tobiasz Bocheński, Jakub Banaszek, Jarosław Margielski i Przemysław Czarnek. Byłego ministra edukacji nie trzeba przedstawiać. Od 2023 r. wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, dwukrotny poseł, wcześniej wojewoda lubelski, profesor nauk prawnych na KUL i minister edukacji i nauki od 2020 r. Znany z ciętego języka, bardzo sprawny medialnie, bezpardonowo walczący ze wszystkim, co identyfikował jako „ideologię LGBT” i „lewackie pomysły”.
Wystarczy przypomnieć dwa cytaty: „Nie ma wątpliwości, że cała ta ideologia LGBT wyrastająca z neomarksizmu (a ten z marksizmu) pochodzi z tego samego korzenia co niemiecki narodowy socjalizm hitlerowski, który jest odpowiedzialny za wszelkie zło II wojny światowej, zniszczenie Warszawy i zamordowanie powstańców” oraz „ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy z tą dyskusją”. Autor dwóch ustaw (lex Czarnek) kagańcowych dla polskiej oświaty, które zawetował prezydent Andrzej Duda.
Drugi kandydat i zarazem wiceprezes PiS, Tobiasz Bocheński, od 2024 r. zasiada w Parlamencie Europejskim. Wcześniej stanął do rywalizacji o stołeczną prezydenturę z Rafałem Trzaskowskim oraz pełnił urząd wojewody – łódzkiego i mazowieckiego. Jest uważany za młody talent. Jak pisała Anna Dąbrowska: „Niejedna babcia chciałaby takiego wnuczka, a matka zięcia”.
Zarówno Czarnek, jak i Bocheński pasują do opisu „lokomotywy”, „polityka młodego pokolenia” („młodym” w polityce jest się do 50.) czy możliwości zabiegania o elektorat prawicowy – Czarnek braunowy, Bocheński konfederacki. Na przeszkodzie stoi jednak ostatnie, wydaje się kluczowe w ostatnim czasie kryterium, czyli możliwość zjednoczenia partii. Obaj reprezentują frakcję tzw. maślarzy (za zasługą Bocheńskiego), krytyczną wobec Morawieckiego, i wybór jednego z nich uprawdopodobniłby scenariusz wyjścia harcerzy z partii i rozpadu PiS.
Samorządowców trzech
Jednak PiS dowiódł w 2025 r., że dźwięczniej może zabrzmieć nazwisko szerzej nieznane. Tutaj spoglądamy na troje samorządowców. Naturalnie oddaleni od partyjnej centrali mają szansę zyskać aprobatę skłóconych frakcji, co najmniej przez brak wyraźnego sprzeciwu.
Jakub Banaszek, prezydent Chełma, jest co prawda dekadę młodszy od prezydenta Nawrockiego, ale od sześciu lat rządzi ponad 56-tysięcznym miastem w województwie lubelskim. Wcześniej robił zawrotną karierę. Z wykształcenia prawnik w zakresie prawa medycznego, co działa na jego korzyść. Pracował w NFZ i Ministerstwie Sprawiedliwości, doradzał ministrowi Mateuszowi Morawieckiemu, zasiadał w radzie programowej Polskiego Radia Lublin i radzie nadzorczej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Lublinie. Słowem: złote dziecko. Lecz nie bez skazy, bo wywodzi się z Porozumienia Jarosława Gowina, a od 2021 r. współtworzy stowarzyszenie OdNowa RP – przybudówkę PiS złożoną z sierot po Gowinie.
Drugi z listy samorządowców pochodzi z Otwocka. Jarosław Margielski z poparciem PiS rządzi tam od 2018 r. Jego dziadek należał do Armii Krajowej. Grał w lokalnej drużynie piłkarskiej. Na SGGW w Warszawie ukończył studia wraz z tytułem doktora nauk inżynieryjno-technicznych i podyplomowe studia w zakresie zarządzania nieruchomościami. Doświadczenie naukowe i polityczne pozwoliło mu kierować biurem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Otwocku. Jak pisze „Gazeta Wyborcza”, Margielski był uważany za samorządowca, wzór do naśladowania i „antytezę” Rafała Trzaskowskiego. Z PiS wystąpił przed wyborami samorządowymi w 2024 r., aby schować partyjny sztandar. Udało się, bo wybory wygrał w pierwszej turze z wynikiem 76 proc. głosów.
Trzeci z listy, uważany za faworyta, Lucjusz Nadbereżny rządzi Stalową Wolą od 2014 r. Za sprawą politycznej nagonki na europejski program SAFE Nadbereżny stał się gospodarzem konwencji PiS w Stalowej Woli. Mówił wówczas: „Stoję dzisiaj przed państwem jako prezydent dumnego, silnego miasta Stalowej Woli, które w ostatnich dniach też w cyniczny sposób było wykorzystywane politycznie, poddawane pewnym szantażom. Stoję tutaj, aby powiedzieć, że nie pozwalam na to, aby grać Stalową Wolą, aby wykorzystywać do cynicznej gry jakiegokolwiek szantażu naszego miasta i Huty”. Rodzinna miejscowość może stanowić zarówno atut, jak i obciążenie w nadchodzącej kampanii wyborczej – wszystko zależy od kierunku, w jakim potoczy się debata o pieniądzach na bezpieczeństwo.
Samorządowiec jest od prezydenta młodszy o dwa lata. Skończył politologię na UMCS w Lublinie i prawo na KUL w Stalowej Woli. Do Prawa i Sprawiedliwości należy od 2006 r., gdzie zaliczył kolejne szczeble samorządowej kariery: radny, przewodniczący klubu, prezydent. W międzyczasie współpracował z parlamentarzystami, pracował w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Tarnobrzegu i Urzędzie Marszałkowskim w Rzeszowie. Przez 10 lat należał do Narodowej Rady Rozwoju powołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę. Jak zwraca uwagę Wojciech Szacki z Polityki Insight: „Nadbereżny bardzo szybko zwrócił na siebie uwagę kierownictwa partii. W 2013 r. – w wieku 28 lat – przemawiał na wiecu Jarosława Kaczyńskiego w Stalowej Woli, a rok później wystąpił na ogólnopolskim kongresie PiS”. W 2014 r. Polityka Insight umieściła go na liście młodych talentów politycznych.
Wszystkich trzech łączą nominacje za czasów prezydenta Karola Nawrockiego. Margielski i Banaszek zostali jego społecznymi doradcami, a Nadbereżny niespełna kilka dni temu stanął na czele Rady Samorządu Terytorialnego przy Prezydencie RP.