Kultura

Nasza Łódź. Kontrowersyjna praca na Biennale w Wenecji

Wrak statku na Biennale w Wenecji Wrak statku na Biennale w Wenecji Mirco Toniolo / Forum
Wielkie emocje towarzyszą projektowi „Barca Nostra” Christopha Büchela. Szwajcarsko-islandzki artysta przywiózł do Wenecji wrak statku, na którym zginęło kilkuset uchodźców chcących przedostać się z Libii do Europy.

„Barca Nostra” to po polsku „nasza łódź”. Statek rybacki, którego wrak oglądają goście Biennale, nielegalnie przewoził na pokładzie kilkuset uchodźców. Do Europy nigdy jednak nie dotarł. Zatonął w kwietniu 2015 r. u wybrzeży Libii, gdzie zderzył się z portugalską jednostką, która przybyła mu na pomoc. Szacuje się, że zginęło 700–1100 osób.

Uratowano tylko 28. W tym kapitana statku, skazanego na 18 lat więzienia przez włoski sąd. To była jedna z największych tragedii na Morzu Śródziemnym. A zarazem punkt zwrotny kryzysu migracyjnego, z którym do dziś mierzy się Europa. Wrak wydobyto z dna w 2016 r. i przetransportowano do bazy NATO na Sycylii, gdzie przeprowadzono identyfikację zwłok. Aktywiści apelowali, żeby statek nie został zezłomowany. Różne były pomysły na to, jak go zagospodarować. Miał się stać m.in. mobilnym pomnikiem, podróżującym po Europie i przypominającym o skali kryzysu migracyjnego. Nic z tego jednak nie wyszło.

Adam Szostkiewicz: Uchodźcy, czyli dwie Europy

Jak wrak statku trafił do Wenecji

Jesienią 2016 r. premier Włoch Matteo Renzi zaproponował, żeby przewieźć wrak do Brukseli. Miał się rzucać w oczy unijnym decydentom i mobilizować ich do działania. Ale Renzi wkrótce przestał pełnić funkcję szefa rządu, a wrak zamiast do Brukseli dotarł do Wenecji.

Koncepcja projektu „Barca Nostra” zrodziła się przed dwoma laty, gdy Christoph Büchel zwiedzał Palermo. Długo walczył o prawa do wraku, który formalnie i tak nie był własnością państwa włoskiego. W projekt zaangażowało się wiele instytucji. Historia „Barca Nostra” zyskała zaś jeszcze jeden tragiczny wymiar. Sycylijski polityk Sebastiano Tusa, jedna z kluczowych osób wspierających projekt, zginął 10 marca 2019 r. w katastrofie boeinga etiopskich linii lotniczych.

Biennale: granice sztuki i dobrego smaku

Wrak statku został wydany 29 kwietnia i tydzień później przetransportowany do Wenecji, gdzie stanął na terenie Arsenału, dawnego kompleksu stoczniowego. „Barca Nostra” budzi wielkie kontrowersje. Nie znajdziemy w Wenecji pracy, której międzynarodowe media poświęcają równie dużo uwagi. Ani takiej, która podzieliłaby opinię publiczną w równym stopniu.

Krytycy uważają, że praca, wyrwana z kontekstu, bagatelizuje tragedię i narusza granice dobrego smaku. Büchela oskarża się wręcz o to, że żeruje na śmierci uchodźców. Padają pytania natury etycznej. Wybrzmiewa też kwestia zasadnicza – gdzie leżą granice sztuki? W dyskusję włączył się włoski wicepremier Matteo Salvini. Określił pracę jako „polityczną propagandę”.

Selfie z wrakiem

Co gorsza, w pobliżu pracy nie ma żadnej stosownej informacji dla zwiedzających. Nie wiedzą więc, z czym tak naprawdę mają do czynienia. Pozują wesoło do zdjęć, śmieją się. Nota o „Barca Nostra” figuruje tylko w katalogu Biennale.

W obronie twórcy stanęli mimo to krytyk sztuki z Wielkiej Brytanii Waldemar Januszczak oraz kurator Biennale Ralph Rugoff, który w jednym z wywiadów tłumaczył: „To jedna z tych rzeczy, które widzisz w gazecie albo telewizji, ale kiedy konfrontujesz się z nią na żywo, wzbudza w tobie zupełnie inne emocje. Czujesz ją inaczej, inaczej przetwarzasz informacje. A to skutkuje zmianą myślenia”.

Czytaj także: Wakacje z uchodźcami na wyspie Kos

Meczet w kościele, Banksy w Wenecji

Praca nie zostanie usunięta z Biennale, co w karierze Büchela już się zdarzyło. Artysta w 2015 r. przekształcił nieużywany od pół wieku wenecki kościół Santa Maria della Misericordia w meczet. Po protestach środowisk prawicowych „instalację” szybko wycofano. Oficjalnie dlatego, że naruszała przepisy bezpieczeństwa – Kościół wybudowano w X w.

Na artystyczną odpowiedź w przypadku „Barca Nostra” nie trzeba było długo czekać. W dzielnicy Dorsoduro pojawił się mural przedstawiający małą dziewczynkę w kamizelce ratunkowej i z odpaloną flarą w ręce. Autorem pracy jest najpewniej Banksy (nie ma co do tego pewności).

Büchel tymczasem konsekwentnie odmawia komentarzy. W oświadczeniu prasowym stwierdza tylko, że wrak nie jest dziełem sztuki – jest nim cały projekt „Barca Nostra”, który ma rodzić pytania, a nie dawać jednoznaczne odpowiedzi.

Terapia szokowa za pomocą sztuki

Dyskusja o kryzysie migracyjnym wraca więc za sprawą artystów. Christoph Büchel potraktował publiczność terapią szokową, zderzając ją ze skalą tragedii, która – oglądana na ekranie – budzi inne emocje. Przypomnijmy przy okazji hasło tegorocznego Biennale: „Obyś żył w ciekawych czasach”.

Po Biennale (finisz 24 listopada) wrak trafi do włoskiego miasta Augusta. Na Sycylii będzie pełnił funkcję muzeum pamięci.

Czytaj także: Polska na Biennale w Wenecji

Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną