Libia staje się uchodźczym pomostem

Brama do Europy
Libia będzie tego lata najważniejszym krajem tranzytowym dla setek tysięcy migrantów w drodze do Europy. I to właśnie w Libii testowana będzie europejskość Europy.
Morze Śródziemne – czekający na pomoc ratowników afrykańscy uciekinierzy ratują dziecko, które wypadło z przepełnionej łodzi.
Aris Messinis/AFP/EAST NEWS

Morze Śródziemne – czekający na pomoc ratowników afrykańscy uciekinierzy ratują dziecko, które wypadło z przepełnionej łodzi.

Z opuszczonego portu rybackiego w Trypolisie imigranci z Afryki zrobili tymczasowy dom.
Mohamed Messara/EPA/PAP

Z opuszczonego portu rybackiego w Trypolisie imigranci z Afryki zrobili tymczasowy dom.

audio

AudioPolityka Jędrzej Winiecki - Brama do Europy

Nie wszystko w Libii się rozłazi. Działają szkoły, pracują urzędy. Latają samoloty zagranicznych linii, wydobywana jest ropa naftowa. Wszystko jakoś się toczy, do chwili, gdy dochodzi do sytuacji naprawdę poważnej, np. porwania. Czy to dla zwykłego okupu, czy z politycznej zemsty. Wtedy bliscy uprowadzonego, zamiast do dzielnicowego, dzwonią do lokalnych watażków. Funkcjonariusze, urzędnicy i politycy na niewiele się przydają, skoro – jak mówią eksperci – w kraju nie ma innych instytucji niż te spersonalizowane. Gdy nie ma komu egzekwować prawa, każdy zależy wyłącznie od sieci swoich znajomych i powiązań rodzinnych.

Od obalenia w 2011 r. dyktatora Muammara Kadafiego nie funkcjonuje rząd centralny. Od sześciu lat trwa wojna domowa, rozkręcona przy dużym udziale Europy i Ameryki. Kadafi był tyranem, ekscentrykiem na granicy obłędu. Ale trzymał swój kraj krótko i po jego usunięciu pozostała próżnia. W atmosferze bezkarności rozboje, wymuszenia, ciężkie walki uliczne i zamachy są codziennością. Ponad 400 tys. obywateli nie może wrócić do swoich domów. W kraju niegdyś chwalącym się najwyższym poziomem życia w Afryce służba zdrowia jest w rozsypce, są problemy z dostawami prądu.

Za to obradują dwa parlamenty, administrują trzy skłócone rządy, przy czym ten cieszący się uznaniem społeczności międzynarodowej nie kontroluje nawet całości stołecznego Trypolisu. Gangów i milicji, łączących się po linii plemiennej, religijnej czy każdej innej może być nawet 1700. Walczą tym, co znaleźli w otwartych i opuszczonych arsenałach regularnej armii. Broń stamtąd rozpłynęła się po Afryce i Bliskim Wschodzie, podsycając lokalne konflikty. Trafiła i do tzw. Państwa Islamskiego, które w Libii ma obozy treningowe.

W powstałych okolicznościach doskonale czują się przemytnicy ludzi. Okazję do interesu stworzyła im wielka polityka, m.in. to, nad czym tak ubolewa Barack Obama, który za największy błąd swojej prezydentury uważa nieprzygotowanie Libii na czasy po Kadafim. Libijskim przemytnikom pomogła wreszcie umowa Unii Europejskiej z Turcją, która skutecznie zablokowała dotąd najbardziej popularną trasę migracyjną, wiodącą przez Grecję i Bałkany. Poza tym inne szlaki nie są tak atrakcyjne – Algieria za dobrze pilnuje swoich wód terytorialnych, z Maroka może i jest blisko do Hiszpanii, jednak to trasa libijska wciąż uchodzi za łatwiejszą do pokonania, bardziej dostępną. Po wyeliminowaniu turecko-grecko-bałkańskiej konkurencji notowania na przemytniczej giełdzie przerzutu do Europy przedstawiają się następująco (dane Międzynarodowej Organizacji do Spraw Migracji):

Od 1 stycznia do 21 czerwca 2017 r. do Europy przypłynęło 83 938 migrantów, tylu przynajmniej zostało zarejestrowanych. 8363 osoby przedostały się morzem do Grecji (w całym 2016 r. 173 tys. – oto miara skuteczności unijnej umowy z Turcją). 3314 osób dotarło do Hiszpanii, głównie z Maroka. Do Włoch popłynęło 71 978 osób, niemal wszyscy wyruszyli z Libii. Ruch na trasie libijsko-włoskiej jest o 30–40 proc. większy niż przed rokiem, a że wraz z nastaniem lata pogoda się poprawiła i morze jest spokojniejsze, popłynie jeszcze więcej łódek i pontonów. Do grudnia Włosi spodziewają się 200–250 tys. przybyszy. W całym 2016 r. dotarło do nich 181 tys. migrantów.

Od początku roku w Morzu Śródziemnym utonęło lub przepadło bez wieści co najmniej 2108 osób – 2011 (!) z nich w drodze z Libii do Włoch. Także oni zapłacili po kilkaset euro, czasem tysiąc i więcej za miejsce w łodzi oraz obietnicę dostarczenia na drugi brzeg.

Trasa z Libii do Włoch, twierdzi Mattia Toaldo z Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych, nie jest aż w takim stopniu zdominowana przez migrantów ekonomicznych, jak chciałaby obiegowa opinia. 39 proc. przybywających otrzymuje we Włoszech status uchodźcy lub inną formę ochrony. Według Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców status uchodźcy powinna dostać niemal co druga osoba z tej trasy.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną