Kultura

Wielkim artystom wolno więcej? Nie wyciszajmy dyskusji wokół Polańskiego

Roman Polański w Krakowie Roman Polański w Krakowie Jakub Porzycki / Agencja Gazeta
Między władzami łódzkiej filmówki a jej studentami zgody w sprawie Romana Polańskiego długo nie będzie, ale dyskusja na ten temat musi się toczyć. Bo nie ma nic gorszego niż milczenie.

Czytaj także: Co z Polańskim mają uczynić filmowcy?

Dostępna w sieci petycja studentów łódzkiej szkoły filmowej w sprawie spotkania z Romanem Polańskim została utworzona cztery dni temu, podpisało ją ponad sto osób. Wiele z nich anonimowo, część sygnatariuszy ma niewiele wspólnego ze szkołą filmową. Trudno stwierdzić, jaki procent studentów łódzkiej PWSFTviT jest rzeczywiście przeciwnych spotkaniu z Romanem Polańskim.

Ciepłe przyjęcie Polańskiego w Polsce

W petycji studenci podkreślają, że „szkoła filmowa tak jak każda inna placówka edukacyjna powinna być miejscem, w którym potępia się przemocowe zachowania seksualne. Pan Roman Polański jest oskarżany o przynajmniej pięć tego rodzaju zachowań. Najmłodsza z domniemanych ofiar miała dziesięć lat. Nie do nas należy osądzanie, czy te oskarżenia są prawdziwe, czy nie. Jednocześnie uważamy, że powaga tych oskarżeń oraz ich ilość sprawiają, że spotkanie z panem Polańskim na terenie Szkoły byłoby lekceważące wobec wszystkich osób, które doświadczyły przemocowych zachowań seksualnych. Takie osoby są również wśród nas, są częścią społeczności naszej Szkoły”.

O zarzutach wobec Polańskiego w Polsce rozmawia się niewiele, zwłaszcza o ostatnich oskarżeniach, które pojawiły się na fali ruchu #MeToo. Polskiego reżysera wykluczono z szeregów Amerykańskiej Akademii Filmowej, najprawdopodobniej zostanie on również zawieszony w gildii francuskich reżyserów filmowych. Polskie środowisko filmowe nigdy od Polańskiego się nie odcinało. Wręcz przeciwnie, twórca „Dziecka Rosemary” wciąż może liczyć w Polsce na ciepłe przyjęcie, wywiady i spotkania. Do Łodzi przyjeżdża (29–30 listopada) na zaproszenie festiwalu Cinergia, gdzie odbierze nagrodę Złotego Glana.

Rektor: Spotkanie z Polańskim nie jest obowiązkowe

Mariusz Grzegorzek, rektor łódzkiej filmówki, uważa, że jeśli studentom wizyta reżysera się nie podoba, mogą zignorować wydarzenie i na nie nie przychodzić. Jego oświadczenie wydaje się kwintesencją postawy części środowiska wobec reżysera. Znaczenie Romana Polańskiego dla łódzkiej szkoły filmowej to fakt, którego nikt nie kwestionuje, wartości jego ogromnego i docenianego na świecie dorobku także nie. Używanie jednak tego typu „argumentów” wpisuje się w znaną narrację o tym, że „wielkim artystom wolno więcej”. Tak, Polański jest wybitnym absolwentem łódzkiej szkoły filmowej oraz doktorem honoris causa tej uczelni, ale ma się to nijak do ciążących na nim oskarżeń. Pochodzących już w sumie od sześciu kobiet.

Jeszcze większe poruszenie budzi inny fragment oświadczenia rektora, w którym stwierdza on, że „ludzkie życie jest skomplikowanym, pulsującym zjawiskiem, które wymaga uważności i szacunku. My, artyści, powinniśmy to rozumieć szczególnie”. Trudno pojąć, jak bardzo skomplikowane drogi życiowe miałyby wyjaśnić, dlaczego niepokój wiążący się z zarzutami wobec Polańskiego jest nieuzasadniony. Rektor sugeruje, że zamknięcie przed Polańskim drzwi jego alma mater „byłoby zachowaniem wysoce niestosownym”. Bardziej „niestosowne” staje się jednak ignorowanie coraz większej liczby stawianych wobec reżysera zarzutów.

I jeszcze jedno. Oświadczenie rektora kończy uwaga o tym, że nie może on dokonać „moralnej oceny życia Romana Polańskiego”, ponieważ musiałby to zrobić na podstawie „rozdygotanych doniesień medialnych” albo „stanowiska amerykańskiego organu sprawiedliwości”. Co moim zdaniem dobrze pokazuje sposób, w jaki często odnosimy się do oskarżeń o molestowanie – stają się one „rozdygotanymi plotkami”, w które nie można dać wiary. Uwaga o „ciemnej energii” sprawia przykre wrażenie, jakby wbrew deklaracjom rektor już dokonał oceny, komu wierzyć i jak traktować kolejne oskarżenia.

Zgody nie będzie, ale dyskusja trwa

Spotkanie z Polańskim się odbędzie. Uważam jednak, że głos studentów łódzkiej szkoły filmowej jest istotny. Nie dlatego, że miałby doprowadzić do „zatrzaśnięcia drzwi” przed reżyserem, ale dlatego że pokazuje zmianę wrażliwości i odwagę grupy osób, która znając stanowisko środowiska, zdecydowała się jednak głośno wypowiedzieć swoje zdanie. Nasze reakcje i postawy wobec oskarżeń o przestępstwa seksualne cały czas się zmieniają, mówi się o nich więcej, zaczyna się je traktować poważniej i domagać konsekwencji dla oskarżonych. Nawet tych symbolicznych.

Studenci łódzkiej filmówki postawili ważne pytanie o to, czym są „uniwersalne zasady etyczne” wpisane w status ich szkoły. Ich zdaniem ten zapis oznacza, że szkoła nie powinna gościć w swoich progach osoby wielokrotnie oskarżanej o przestępstwa seksualne. Zdaniem rektora ten zapis nie ma tu zastosowania. Zgody raczej długo nie będzie, ale dyskusja na ten temat musi się toczyć. Bo nie ma nic gorszego niż milczenie.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia

Już trzymiesięczne niemowlęta przyglądają się ładnym twarzom istotnie dłużej niż nieładnym. I niezależnie od wieku, płci i rasy pochylającej się nad nimi osoby.

Grzegorz Gustaw
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną