Informacja o koncercie Kanyego Westa w Polsce pojawiła się nagle i dość późno jak na stadionową imprezę na kilkadziesiąt tysięcy osób. Co prawda od dawna plotkowano na temat oferty organizacji występu rapera na Stadionie Śląskim w Chorzowie, ale okoliczności nie są sprzyjające. Po pierwsze, to show wydaje się dość wymagające pod względem technicznym – urywki amerykańskich występów potwierdzają nietypowy projekt scenografii z gigantyczną obrotową sceną pośrodku hali. Po drugie, wydaje się też niezwykle wątpliwe pod względem wizerunkowym, biorąc pod uwagę niestabilnie artykułowane poglądy gwiazdy. Kanye, dziś opisujący się jako Ye, jeszcze w zeszłym roku wprowadził do sprzedaży koszulki ze swastyką i nagrał utwór „Nigga Heil Hitler”, z oczywistych względów zakazany przez platformy streamingowe, a później – po raz kolejny zresztą – za swoje nazistowskie wyczyny przepraszał.
Czytaj też: „Doda”, czyli wybielanie gwiazdy. Na tym zna się jak nikt
Ye wie czy nie?
Wielu artystów grało tego typu kontrowersyjną symboliką, ale zwykle jasno i z góry odcinali się od sympatyzowania z faszyzmem. Kariera Westa pod tym względem wygląda inaczej: różne wyrazy podziwu dla Adolfa Hitlera i antysemickie wypowiedzi wracają w jego wystąpieniach dość regularnie od lat, na zmianę z przeprosinami. Do tego dochodzi niezbyt stały charakter przedsięwzięć Ye, który znany jest z wypuszczania szkicowych wersji nagrań, które później wycofuje. Stąd pewnie jeden z pierwszych komentarzy po ogłoszeniu występu z astronomicznymi cenami (od 650 do 4 tys. zł) przez stosunkowo małego i mało doświadczonego promotora Hałas Projekt (co nie zwiększa poziomu zaufania do tak wymagającego przedsięwzięcia) brzmiał: „Kanye wie o tym koncercie?”.
Otóż wie – i oficjalna strona artysty Tour.yeezy.com informuje o polskiej dacie 19 czerwca (sprzedaż biletów startuje 21 kwietnia, przedsprzedaż pod adresem Yelivepoland.com) wśród kilku innych ogłoszeń: dwóch występów w Hiszpanii, dwóch w Holandii, jednego we Włoszech i jednego w Turcji. Nie ma już wśród tych dat trasy promocyjnej albumu „Bully” trzech odwołanych koncertów w Londynie – występy Ye na lipcowym Wireless Festival zostały odwołane po interwencji brytyjskiego rządu. Premier Keir Starmer zauważył, że West „nigdy nie powinien zostać zaproszony”, a podległe mu Home Office wydało formalny zakaz wjazdu dla rapera. Wcześniej wycofali się sponsorzy imprezy.
Odwołany został – przynajmniej tymczasowo – planowany do niedawna koncert Kanyego Westa w Marsylii po tym, jak z kolei francuskie ministerstwo spraw wewnętrznych rozważało zakaz organizacji wydarzenia. Australijczycy odrzucili wniosek wizowy Westa już w ubiegłym roku, po kontrowersjach z „Heil Hitler”.
Czytaj też: Rock w kropki. Angine de Poitrine to zaskoczenie sezonu. Tak się oszukuje algorytm
Już jest hałas
W Polsce mamy więc sytuację co najmniej ryzykowną: bardzo duże wydarzenie z rozpoznawalnym na całym świecie artystą w Chorzowie, który od obozu w Auschwitz oddalony jest o niewiele ponad 40 km. I w kraju, w którym faszystowskie sympatie i antysemickie gesty ze względu na bliskość historii II wojny światowej odbiera się dość poważnie, a publiczne propagowanie faszyzmu ściga kodeks karny – choć różnie bywa w praktyce z jego stosowaniem.
Nawet jeśli założymy najłagodniejszy wariant tłumaczenia zachowań Westa – czyli to, że jego zainteresowanie Hitlerem to jedynie kalkulacja i potrzeba ściągnięcia na siebie uwagi – trudno usprawiedliwić rzucanie w social mediach takich uwag, jak „Jestem trochę śpiący, ale kiedy się obudzę, ruszę z Defcon 3 na Żydach”. Tamten post z 2022 r. został usunięty przez Twittera ze względu na naruszenie polityki dotyczącej mowy nienawiści. Co dziś można będzie usłyszeć od Westa na żywo, zależy zapewne od formy dnia. Czy publiczność kupi bilety na jego koncert – to zależy z kolei od tolerancji krajowej widowni i jej skłonności do ryzyka. Bo trudno dziś uznać to wydarzenie firmy Hałas! za pewny sukces, choć sporo hałasu wywoła z całą pewnością.