Recenzja książki: Wisława Szymborska, „Wiersze wszystkie”
Szymborska nieantropocentryczna jest dla nas do odkrycia dzisiaj.
Szymborska nieantropocentryczna jest dla nas do odkrycia dzisiaj.
Debiutancka książka Dłużewskiej jest osobistą podróżą w głąb siebie.
Scraton zatraca się w berlińskich edgelands.
Wydana po raz pierwszy blisko dwie dekady temu książka Blake’a Snydera do dziś uznawana jest za jeden z najpopularniejszych amerykańskich podręczników scenopisarstwa.
Morderstwo to wierzchołek góry, w książce najciekawszy jest wątek awansu, który zawsze ma cenę, grozi zerwaniem więzi albo utratą kontaktu z samym sobą.
Jakubowska wyłuskuje z tej coraz ciemniejszej historii jasną nić – przede wszystkim dziedzictwo akuszerek i cielesność, która przenika tę opowieść, i sprawia, że nie chce się jej kończyć.
To nie jest, wbrew zapowiedziom na okładce, książka o wojnie w Ukrainie – dotyczy jej tylko pierwszy tekst.
Za sprawą tej świetnej autobiografii mamy szansę poznać bliżej losy Ai Weiweia, chińskiego artysty i aktywisty walczącego o prawa człowieka, oraz jego rodziny.
Emilie Pine w swojej debiutanckiej powieści – przedtem wydała głośny zbiór esejów „O tym się nie mówi” – opisuje zaledwie i aż jeden dzień z życia swoich bohaterek.
Murek porusza wyobraźnię i zaprasza do rozmowy o ożywczej mocy dziewczyńskości.
Z kilku przydomków Krzysztofa Kozłowskiego ten tytułowy chyba najlepiej do niego pasuje.
Twórca „Kolekcjonera kości” nie wytraca tempa i nie wychodzi z formy.
W najnowszym kryminale Ryszard Ćwirlej wypełnia lukę w swoim pisarskim dorobku, umieszczając akcję we wczesnych latach 90., za to ponownie w okolicach Poznania.
Niemiecka pisarka Judith Schalansky powraca w „Spisie paru strat” do swojego ulubionego tematu, czyli zderzenia imaginacji z tym, co jest trudne do uchwycenia.
Ta niewielka książka wywołuje wiele emocji. Bo oto pisarka Katarzyna Michalczak opowiada o matce i synu z zespołem Aspergera. Czyli o sobie, a jej syn Radek włącza się w tę opowieść.
Kataloński autor bestsellerowej powieści „Wyznaję” tym razem napisał rzecz, którą czyta się w dużym napięciu.
Książka może być czytana już w Polsce, której pod pewnymi względami do Irlandii blisko. Szarpie sumieniem skutecznie.
Betonowa dżungla pełna samotnych ludzi. Można odnieść wrażenie, że taki oto wizerunek Nowego Jorku kreśli Olivia Laing. Jakże daleki od tego zmitologizowanego.
To nie jest kryminał modnych dziś makabr, ale zabawa konwencjami.
Ta książka na pewno nie będzie stratą czasu, choć łatwą lekturą z pewnością nie jest.