Recenzja płyty: Barrence Whitfield, „Under the Savage Sky”
12 niezbyt długich, kipiących energią utworów, zapewni odpowiednią porcję energii.
12 niezbyt długich, kipiących energią utworów, zapewni odpowiednią porcję energii.
Mimo upływu bez mała 30 lat od jej rejestracji muzyka na „Bluenote Café” brzmi porywająco i aż się prosi o dobry (i niezbyt cichy) sprzęt grający.
Nie ma albumu islandzkiej gwiazdy bez szczypty pionierstwa, choćby i zanurzonego w mrokach przeszłości.
Nawet fanów słuchanie tego albumu może przyprawić o frustrację.
Elektroniczna muzyka pop, ale ubrana w dłuższe, ciekawsze formy.
W miarę słuchania możemy osiągnąć stan całkiem sporego zadowolenia.
Bardzo solidna porcja bluesowo-rockowego grania.
46-letni Jonas Kaufmann jest u szczytu formy.
To druga schubertowska płyta tego duetu i o ile pierwsza („Piękna młynarka”) była znakomita, to ta jest wybitna.
Piękny głos i wokalna kultura.
Misternie przygotowana kolekcja piosenek o nierzadko barokowym, pełnym ozdobników charakterze.
Przez lata Kapela Ze Wsi Warszawa przyzwyczaiła nas do idei, wedle której różne tradycje muzyczne zawsze znajdą punkt zbieżny.
Mamy tu do czynienia z zestawem coverów świetnych, głównie bluesowych kawałków.
Nagrania większości tych dzieł to fonograficzne premiery. A jest to muzyka bardzo wysokiej jakości.
Eksplozja świetnej muzyki i znakomitych tekstów.