Nauka

Kosmos made in China

22 maja 2021 r. łazik Zhurong zjechał z pokładu lądownika i stanął na marsjańskiej ziemi. 22 maja 2021 r. łazik Zhurong zjechał z pokładu lądownika i stanął na marsjańskiej ziemi. CNSA / China National Space Administration
Udane trzykrotne lądowanie na Księżycu, rozpoczęcie budowy stałej stacji kosmicznej na orbicie, a teraz zakończona powodzeniem misja osadzenia łazika na Marsie. To ostatnie ich dokonania. Chiny szybko próbują dogonić największe kosmiczne potęgi świata. Dlaczego?

Dużo się ostatnio mówi i czyta o tym, że Chiny pędzą w badaniach kosmosu, a dokładnie w misjach kosmicznych. Że gonią i już niedługo może nawet prześcigną dotychczasowych liderów kosmicznych, czyli Amerykanów i Europejczyków. Rzeczywiście przyspieszają, mają sukcesy, wylądowali właśnie na Marsie, ale prawda jest też taka, że są za czołówką jeszcze bardzo daleko i prawdopodobnie nigdy jej nie dogonią. To będzie niezwykle trudne.

Czytaj także: Trump chce na Marsa, Chińczycy chcą na Marsa, Rosjanie chcą na Marsa. Po co?

Srebrny Glob na celowniku Chińczyków

Przypomnijmy. Pierwszego sztucznego satelitę Ziemi Chiny wyniosły na orbitę okołoziemską w 1970 r., a pierwszy chiński astronauta znalazł się w kosmosie w 2003 r. Chiny długo były w kosmosie nieobecne, jednak XXI w. to zmienił. Szybko celem ich programu kosmicznego stał się Księżyc. W ramach programu Chang’e przeprowadzono sześć lotów w stronę Srebrnego Globu, z czego trzy ostatnie zakończyły się wylądowaniem na jego powierzchni. W 2013 r. lądownik Change’3 z powodzeniem osiadł tam i uwolnił łazik Yutu (Jadeitowy Królik), który jednak dość szybko wskutek awarii mechanicznej przestał być operacyjny.

Sześć lat później sonda Chang’e 4 powtórzyła misję poprzedniczki i wylądowała na niewidocznej stronie Księżyca jako pierwszy ludzki próbnik w historii. Uwolniła łazik Yutu 2, który pozostaje po tzw. ciemnej stronie Księżyca i prowadzi badania. Ale już rok później zawierająca lądownik i powrotnik sonda Chang’e 5 skutecznie osiadła na Księżycu. Tam zostały pobrane 2 kg gruntu księżycowego, który udało się skutecznie przetransportować z powrotem na Ziemię.

Czytaj także: Chińska strona Księżyca

Własna stacja kosmiczna do 2024 r.

Ale Księżyc to nie jedyny kosmiczny cel Chińczyków. W połowie 2011 r. wynieśli oni na orbitę pierwszy moduł badawczy Tiangong-1 (Niebiański Pałac). Miał pełnić funkcję tymczasowej stacji kosmicznej mogącej pomieścić dwóch astronautów. I udało się, już w 2012 r. pierwsza załoga przybyła do Niebiańskiego Pałacu i pozostała w nim kilka dni. Tiangong-1 przestał funkcjonować w 2016 r. i deorbitował, w sposób niekontrolowany zresztą, po czym niemal cały spalił się w atmosferze, a jego szczątki spadły do Oceanu Spokojnego.

Następnym krokiem było umieszczenie kolejnego tymczasowego modułu badawczego Tiangong-2 w 2016 r. Chińscy astronauci przebywali w nim rekordowy dla nich czas 30 dni. Tiangong-2 też deorbitował i spłonął w atmosferze w 2019 r. Ale już w tym roku, w kwietniu, wykorzystując potężną rakietę Chang Zheng 5B (Długi Marsz), Chińczycy wynieśli na orbitę moduł Tianhe – pierwszy i główny moduł stałej tym razem stacji kosmicznej. Przy okazji znów napędzili wszystkim strachu, ponieważ pierwszy człon rakiety Długi Marsz odłączył się już na orbicie, a potem zaczął w sposób niekontrolowany zbliżać się do Ziemi, o czym na początku maja mówiło się z niepokojem niemal na całym świecie. Na szczęście jego szczątki spadły też do oceanu, tym razem Indyjskiego, niedaleko Malediwów. Chińczycy planują jeszcze dziesięć takich lotów, by dokończyć budowę własnej stacji kosmicznej. Ma to nastąpić do końca 2024 r.

Czytaj także: Polski wkład w chiński podbój kosmosu

Łazik Zhurong zwiedza Marsa

I wreszcie Mars. Pierwszą próbę eksploracji tej planety Chiny podjęły wspólnie z Rosją już w 2011 r. (łączona misja rosyjskiej sondy Fobos-Grunt i chińskiej Yinghuo-1). Niestety awaria rosyjskiej rakiety nośnej zniweczyła te plany. Jednak w 2020 r. Chińczycy już samodzielnie za pomocą rakiety Długi Marsz 5 rozpoczęli misję Tianwen-1. Tianwen-1 to orbiter marsjański, lądownik i łazik Zhurong. Sonda weszła na orbitę Marsa w lutym tego roku, po czym 14 maja lądownik z łazikiem na pokładzie odłączył się od orbitera i miękko opadł na powierzchnię Czerwonej Planety. 19 maja chińska agencja kosmiczna zaprezentowała pierwsze zdjęcia Marsa wykonane przez łazik Zhurong, który jeszcze znajdował się na platformie lądownika. A 22 maja Zhurong z powodzeniem zjechał z pokładu lądownika i stanął na marsjańskiej ziemi, co też udokumentowano zdjęciami. Tym samym Chiny stały się drugim po USA państwem operującym łazikiem na Marsie i trzecim, któremu udało się skutecznie na nim wylądować.

Chiny przyspieszają w kosmicznym wyścigu

To wszystko dowodzi, że osiągnięcia chińskie w eksploracji kosmosu są znaczne. Chiny późno zaczęły swoją przygodę, ale ambitnie i skutecznie przyspieszają, stając się ważnym graczem na tym polu. Słyszy się, że gonią, a może już nawet doganiają takie potęgi kosmiczne jak USA czy Europa.

Niestety wiele wskazuje na to, że sami Chińczycy traktują swoje wyzwania kosmiczne trochę jak wyścig. Wielkich osiągnięć naukowych ich misje i przedsięwzięcia kosmiczne na razie nie dały. Raczej liczy się dla nich sam fakt uczestniczenia w tej grze. Z kilku względów: po pierwsze, prestiżowych – skoro Chiny są gospodarczą potęgą na Ziemi, muszą też liczyć się poza nią. Kosmos jest zawsze wyzwaniem, ale sukcesy kosmiczne zwykle są też bardzo głośne, a na tym Chińczykom zależy.

Po drugie, badania i eksploracja kosmosu są zawsze poligonem doświadczalnym najnowszych technologii. Wiele z nich tworzy się pod zapotrzebowania kosmiczne, a dopiero potem znajduje wspaniałe zastosowania w armii, wreszcie w przemyśle oraz w życiu codziennym tu, na Ziemi. Chińczycy dobrze o tym wiedzą.

Czytaj także: Wylądować w kosmosie, czyli nie tylko Perseverance

Czy Chiny dogonią i przegonią innych?

Z tym może być już trudniej, ponieważ w eksploracji kosmosu poza pieniędzmi i poziomem myśli technicznej liczy się bardzo doświadczenie. Pierwszego udanego lądowania ludzkiego urządzenia na Marsie dokonał radziecki lądownik Mars 3 w grudniu 1971 r. 50 lat temu. Chiny przeżywały wówczas okres tzw. rewolucji kulturalnej i nikomu w Państwie Środka nie przyszło nawet do głowy lecieć na Marsa.

Pierwszy łazik na Marsie, amerykański Sojourner, wylądował i zaczął badać planetę w ramach amerykańskiej misji Mars Pathfinder. Było to w 1997 r. 24 lata temu. Doświadczeń Amerykanów, Rosjan i Europejczyków nie da się zdobyć w rok czy dwa. A bez odpowiedniego doświadczenia kosmosu się nie zdobędzie. Oczywiście samo wylądowanie na Marsie i uwolnienie własnego łazika jest już sukcesem. Czego Zhurong na Czerwonej Planecie dokona? Ma przez 90 marsjańskich soli badać zjawiska meteorologiczne, prowadzić prace topograficzne i geologiczne na północnym płaskowyżu planety, Utopia Planitia, na którym operuje, szukać śladów wody i lodu wodnego, badać marsjańską atmosferę. Tyle że atmosfera ta została już dość dokładnie zbadana, a lód i ślady wody wielokroć odkryte w wielu wcześniejszych misjach.

Czytaj także: Gigantyczne podziemne jeziora na Marsie. Czy jest w nich życie?

Żeby dogonić Amerykanów czy Europejczyków w eksploracji kosmosu, trzeba umieć z sukcesem przeprowadzać takie misje jak Cassini-Huygens do układu Saturn-Tytan, jak New Horizons do Plutona i jeszcze dalej do Pasa Kuipera, jak niezwykłe wyprawy Voyagerów, które opuściły już Układ Słoneczny i podążają obecnie w głąb naszej Galaktyki. To są absolutne kosmiczne rekordy naszych czasów, których długo nikt nie będzie w stanie pobić. Nawet Chińczycy. A przecież pozostali gracze kosmiczni w miejscu nie stoją.

Czytaj także: Sonda New Horizons zbada z bliska planetoidę Ultima Thule

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Koniec miłości?

Świat, jaki znaliśmy, dobiega końca. Coraz mniej potrzebna staje się choćby miłość. Uległa współczesnemu kapitalizmowi, który postawił na wolność obyczajową, a z seksualności uczynił siłę napędową gospodarki.

Edwin Bendyk
14.02.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną