Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Nauka

Silne trzęsienie ziemi zakołysało Filipinami. Teraz naukowcy uważnie przyglądają się wulkanom

Preferuj w Google
Potężny wstrząs nastąpił pod dnem morskim, ale bardzo blisko południowego, gęsto zaludnionego wybrzeża wyspy Mindanao. Potężny wstrząs nastąpił pod dnem morskim, ale bardzo blisko południowego, gęsto zaludnionego wybrzeża wyspy Mindanao. Shutterstock
Sejsmometry zarejestrowały nadejście głównej fali drgań 8 czerwca o godzinie 7:37 czasu lokalnego (u nas 1:37). Magnitudę wstrząsu oszacowano na 7,6 w skali Richtera, a następnie podwyższono ją do 7,8. Po niej pojawiły się wyraźnie słabsze wstrząsy wtórne. Pytanie o konsekwencje kataklizmu pozostaje otwarte.

Potężny wstrząs nastąpił pod dnem morskim, ale bardzo blisko południowego, gęsto zaludnionego wybrzeża wyspy Mindanao. W takich sytuacjach bardzo często powstają fale tsunami, które w ciągu kilku minut uderzają w najbliższy ląd, niosąc śmierć i zniszczenie. Na szczęście tym razem tak się nie stało. Tsunami wprawdzie dotarło do Mindanao, ale osiągnęło maksymalnie około metra wysokości i nie spowodowało większych strat – po trzech godzinach alarm został odwołany.

Samo trzęsienie okazało się natomiast na tyle silne, że doprowadziło do znacznych strat materialnych, przede wszystkim w liczącym kilkaset tysięcy mieszkańców porcie General Santos, oddalonym o ok. 50 km od epicentrum. Pod gruzami zawalonych budynków zginęły co najmniej 32 osoby, a ponad 200 zostało rannych. Liczba ofiar może jeszcze wzrosnąć, ponieważ służby ratownicze wciąż przeszukują rumowiska.

Starcie płyt, czyli doświadczenia Filipin i Kamczatki

Takie lub silniejsze trzęsienia zdarzają się na Ziemi średnio raz w roku. Poprzednikiem dzisiejszego był kataklizm o magnitudzie 8,8, który pod koniec lipca ubiegłego roku nawiedził wschodnie wybrzeża rosyjskiego półwyspu Kamczatka. Tamto trzęsienie i to na Mindanao mają ze sobą wiele wspólnego – oba są konsekwencją przesuwania się i wciskania jedna pod drugą wielkich płyt tektonicznych tworzących zewnętrzną warstwę globu, zwaną litosferą. Kilka takich płyt ściera się wokół całego Pacyfiku, tworząc najbardziej aktywną sejsmicznie i wulkanicznie strefę na planecie, określaną mianem pierścienia ognia. To właśnie w niej leżą zarówno Kamczatka, jak i Filipiny.

Składający się z ponad 7 tys. wysp archipelag Filipin jest w dużej mierze dziełem procesów wulkanicznych i sejsmicznych. Tworzy skomplikowaną mozaikę tektoniczną, która ma jedną zasadniczą cechę: jest powoli wypychana na północ przez nacierającą od południa Australię. Ten kontynent po odłączeniu się od Antarktydy przed kilkudziesięcioma milionami lat uparcie przesuwa się w stronę równika z zamiarem jego przekroczenia, a w bardzo odległej przyszłości może zderzyć się z Azją, demolując po drodze znaczną część rozległego Archipelagu Malajskiego, do którego należą także Filipiny.

Niepewność wulkanów, czyli wskazówka od Pinatubo

Zanim jednak – ewentualnie – do tego dojdzie, na Filipinach jeszcze niejeden raz będzie drżała ziemia. Dzisiejsze trzęsienie było najsilniejszym w tym kraju od lipca 1990 r. Tamto nastąpiło na największej filipińskiej wyspie Luzon i miało identyczną magnitudę jak obecne, ale okazało się znacznie tragiczniejsze w skutkach. Zginęło wówczas ponad półtora tysiąca osób, a kilka tysięcy zostało rannych. Co ciekawe, niespełna rok później, w czerwcu 1991 r., na Luzonie wybuchł wulkan Pinatubo. Choć wyglądał niepozornie i sprawiał wrażenie pogrążonego w letargu, jego erupcja okazała się największą na Ziemi w ciągu ostatnich stu lat. Ponieważ Pinatubo znajduje się ok. 100 km od epicentrum tamtego wstrząsu, naukowcy uważnie przyglądają się teraz wulkanom na Mindanao. A nuż któryś z nich za chwilę się obudzi.

Dowiedz się więcej

Szczegółowe informacje na temat wstrząsu: https://earthquake.usgs.gov/earthquakes/eventpage/us7000srb1/executive

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak zostałam milionerką. „Polityka” sprawdza coachów i kursy afirmacji. Rynek rozwija się jak złoto

Harmonia finansowa jest sakralna, sprzedaż – święta, a obdarowanie nas majątkiem to marzenie wszechświata. Tak mówi się na rynku afirmacji, manifestacji i medytacji, który w Polsce rozwija się jak złoto.

Joanna Cieśla
29.05.2026
Reklama