Rynek

Proste jak budowa CEPiK-a

Raport NIK na temat systemu CEPiK 2.0: za drogo, po terminie, nie działa

Nowa wersja Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców spotkała się z miażdżącą krytyką Najwyższej Izby Kontroli. Nowa wersja Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców spotkała się z miażdżącą krytyką Najwyższej Izby Kontroli. chuttersnap / Unsplash
NIK dopatrzył się wielu błędów i zaniedbań po stronie ministerstw odpowiedzialnych za przygotowanie systemu CEPiK 2.0. Błędy urzędników są poważne i kosztowne, a końca prac nawet nie widać. Jakie jeszcze inne trudności czekają nowego ministra cyfryzacji?

Najwyższa Izba Kontroli przyjrzała się, jak powstaje CEPiK 2.0, czyli nowa wersja Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Jak było do przewidzenia, doszła do wniosków, do których już dawno doszli tzw. interesariusze, czyli klienci CEPiK – urzędnicy wydziałów komunikacji, policjanci drogówki i oczywiście kierowcy. Jest źle i nie wiadomo, kiedy będzie dobrze. Historia CEPiK to dobra ilustracja nieporadności państwa w realizacji wielkich przedsięwzięć infrastrukturalnych.

Czytaj także: Co z tą e-Polską? Anna Streżyńska o tym, czy Polska stanie się państwem cyfrowym

Jakie są zarzuty NIK wobec systemu CEPiK 2.0?

„NIK ustaliła, że system nie był prawidłowo przygotowany zarówno w okresie zarządzania przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, jak i Ministerstwo Cyfryzacji. Termin jego udostępnienia opóźnił się o dwa lata, a koszty realizacji wzrosły o 42 miliony złotych. Po uruchomieniu w listopadzie 2017 roku systemu CEPiK 2.0 w zakresie rejestracji pojazdów wystąpiły liczne utrudnienia dla obywateli i urzędów” – czytamy w komunikacie NIK. I dalej: „Podkreślenia wymaga, że CEPiK 2.0 miał być uruchomiony już 4 stycznia 2016 roku, następnie kilkukrotnie zmieniano ten termin. Obecnie Ministerstwo Cyfryzacji przewiduje, że udostępnienie kolejnych funkcjonalności systemu będzie następować w wyniku ogłoszenia stosownego komunikatu przez ministra właściwego ds. informatyzacji”.

CEPiK – długa historia prób i błędów

Czyli miało być dobrze, a wyszło jak zwykle. Dlaczego? Inspektorzy NIK winę rozkładają na wszystkich, którzy byli w całą sprawę zamieszani, bo sprawa CEPiK ciągnie się już od lat. Przypomnijmy, że sama idea skomputeryzowania wydziałów komunikacji gromadzących dane o kierowcach i samochodach pojawiła się w pierwszej połowie lat 90., a w drugiej już oficjalnie powołano CEPiK i w ogromnych bólach rozpoczęto budowę jego pierwotnej wersji. W 2013 roku zdecydowano o stworzeniu nowej wersji 2.0 o rozbudowanych funkcjach, tak by wpisywał się on w system e-państwa.

I ten etap trwa do dziś, choć niektóre funkcje CEPiK 2.0 już realizuje. Kierowcy najlepiej znają tę, która umożliwia sprawdzanie konta punktów karnych. Dobrze też działa usługa „Historia pojazdu”, która pozwala upewnić się przy kupowaniu używanego samochodu, co tak naprawdę kupujemy. Rodzice chwalą też sobie opcję „Bezpieczny autobus”, przy pomocy której można sprawdzić, czy pojazd, którym wysyłamy dziecko na wakacje, ma ważne badanie techniczne i jest ubezpieczony.

Czytaj także: E-motoryzacja: szansa czy zagrożenie dla polskiej gospodarki

Kłopoty z CEPiK i bariery w cyfryzacji państwa

Przyczyny kłopotów z CEPiK 2.0 są do bólu banalne i powtarzające się przy wielu kontrolach dotyczących przedsięwzięć finansowanych z pieniędzy publicznych: „nie przewidziano”, „niewłaściwie zaplanowano”, „przekroczono koszty”, „nie dotrzymano terminów”, „źle zarządzano”, „zabrakło fachowych pracowników” itd. Do tego trzeba by jednak dopisać kilka innych przyczyn stanowiących barierę w cyfryzacji państwa.

  1. Brak jasnej koncepcji e-państwa i analogowe myślenie polityków o cyfryzacji. Kłopoty z CEPiK wynikają w dużym stopniu z tego, że jest to projekt leżący na styku resortów cyfryzacji, MSW, infrastruktury. Każdy ma własne interesy, własne pomysły i potrzeby, własne projekty ustawodawcze, które wymagają ciągłych zmian systemu.
  2. Konflikty polityczne między ministrami. Od ich siły i wpływów zależy, co i jak będzie informatyzowane. A wiadomo, że każdy minister ma szwagra, który zna się na komputerach, a ten zna jeszcze takiego jednego, co takie cuda potrafi robić, że klękajcie narody. I tak rodzą się rozmaite koncepcje na temat informatyzacji, które są potem realizowane za publiczne pieniądze. Na problemach z CEPiK zaważyła też słaba pozycja minister cyfryzacji Anny Streżyńskiej, która była skonfliktowana z potężnym szefem MSW Mariuszem Błaszczakiem. A jeszcze dorzućmy do tego Antoniego Macierewicza, który swoimi ludźmi obsadził Państwową Wytwórnię Papierów Wartościowych. A PWPW to jeden z kluczowych realizatorów CEPiK.
  3. Nieustanne zmiany kadrowe. To w ministerstwach i instytucjach publicznych dziś chleb powszedni. W przypadku Centralnego Ośrodka Informatyki (podległego MC) w ciągu ostatnich kliku lat szefowie zmieniali się wielokrotnie i nie wszyscy reprezentowali kompetencje potrzebne na tym stanowisku. Podobnie było z Ministerstwem Cyfryzacji, z którego usunięto Streżyńską i był pomysł, by resort zlikwidować. Ostatnio jednak z tego się wycofano i znaleziono nowego ministra – Marka Zagórskiego. To kolejna wersja Streżyńskiej – fachowiec z zerową pozycją polityczną, więc na z góry straconej pozycji.
  4. Niektórzy do przyczyn kłopotów z CEPiK dopisują też winy Streżyńskiej. Że nie dopilnowała, że zlekceważyła problem, bo była zajęta innymi projektami, że nadmiernie scentralizowała władzę.

E-dowody, e-zwolnienia, RODO. Co oprócz CEPiK czeka na Marka Zagórskiego?

Nie sądzę, by nowemu ministrowi poszło lepiej, choć w przeciwieństwie do Streżyńskiej skorzystał z oferty i zapisał się do PiS. Ale jako świeży transfer z Porozumienia Gowina ma małe szanse, by na Nowogrodzkiej coś zdziałać. A nowy minister ma na głowie dużo więcej zadań niż tylko ratowanie CEPiK 2.0 (już bez określonego terminu). Mamy spore zaległości z e-dowodami, które miały się pojawić jeszcze w 2015 roku, ale UE dała nam ostatecznie czas do 2019 roku. Następny rozgrzebany problem dotyczy e-zdrowia, zwłaszcza e-zwolnień, które miały wejść w życie od połowy roku, ale termin będzie przesunięty. A przecież jest jeszcze sprawa RODO, czyli wchodzącej w życie dyrektywy UE o ochronie danych osobowych. Tu konieczna będzie nowelizacja masy przepisów, co też spada na barki Zagórskiego.

Zobacz także: Megalomańskie projekty gospodarcze polskiego rządu

Reklama

Czytaj także

null
Nauka

Czy istnieją miasta idealne? Nowa Huta warunki spełnia. Warto przyjrzeć się jej bliżej

75-lecie Nowej Huty to okazja do rachunku sumienia dla urbanistów, decydentów i deweloperów. A dla nas – do refleksji, gdzie naprawdę chcielibyśmy mieszkać.

Marcin Skrzypek
09.07.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną