Rynek

Sprawiedliwość według PiS. Centralnie, czyli dla swoich

Stare i nowe tramwaje w częstochowskiej zajezdni Stare i nowe tramwaje w częstochowskiej zajezdni Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta
Rząd ma ambitny plan: dzielić środki unijne tak samo jak krajowe, czyli według klucza politycznego. Czy Bruksela mu w tym przeszkodzi?

Historia Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych, gdy wsparcie dostały głównie samorządy popierające PiS, pokazała bardzo konkretną strategią na najbliższe lata. Aby zaszkodzić regionom, którymi rządzi opozycja, rząd nie zawaha się zastosować broni najpotężniejszej, czyli finansowej. Najpierw została ona użyta przy projekcie podziału środków unijnych w nowej perspektywie finansowej 2021–27. Użyto wyjątkowo skomplikowanego algorytmu, w wyniku którego poszkodowane zostały – poza regionem stołecznym – województwa pomorskie, wielkopolskie czy dolnośląskie.

Czytaj także: Sztuka dzielenia. Rząd PiS daje swoim samorządom

W ich przypadku zastosowano dodatkowy, niekorzystny mnożnik, będący autorskim pomysłem rządu. Ukarano je tak naprawdę za to, że radzą sobie zbyt dobrze. Na przykład Pomorskie dostanie aż 40 proc. funduszy unijnych mniej niż w poprzedniej perspektywie 2014–20. Po proteście Bezpartyjnych Samorządowców, rządzących razem z PiS na Dolnym Śląsku, w cudowny sposób rząd dosypał pieniędzy temu województwu. Za to Pomorze i Wielkopolska (gdzie PiS nie ma we władzach regionów) na żadną „korektę” liczyć już nie mogą.

Fundusz covidowy dla swoich

Teraz rząd dzieli pieniądze ze specjalnego unijnego Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności, potocznie zwanego funduszem covidowym, bo ma on pomóc krajom członkowskim w wychodzeniu z pandemicznego kryzysu. Polska dostanie ok. 23 mld euro bezzwrotnego wsparcia (plus do 34 mld euro w niskooprocentowanych pożyczkach). Pod koniec zeszłego tygodnia rząd zaprezentował wreszcie założenia Krajowego Planu Odbudowy i ogłosił początek konsultacji. Nie będą one długie, bo w kwietniu trzeba zaprezentować KPO Komisji Europejskiej. Jednak i bez konsultacji wiadomo, że pieniądze będą dzielone centralnie, w Warszawie, a województwa nie dostały żadnej gwarantowanej dla siebie puli.

Czytaj także: Unia zielona jak nigdy. Polska też się zazieleni?

Za przykład może posłużyć kolej, podstawa zielonego transportu, który w popandemicznej odbudowie Europy ma odgrywać kluczową rolę. Państwowa spółka PKP Intercity dostała bez konkursu gwarancję dotacji na zakup 38 składów piętrowych z 45 lokomotywami. Tymczasem koleje samorządowe mają startować w konkursach, ale nie wiadomo ani na jakich zasadach, ani ile pieniędzy będzie w tej puli. Zapewne bardzo niewiele. Poza tym dofinansowane zostaną na przykład zakupy autobusów elektrycznych, ale już nie tramwajów, co z góry dyskryminuje wszystkie największe aglomeracje w Polsce, gdzie to transport szynowy jest podstawą komunikacji zbiorowej. A przecież właśnie tramwaje są przez Brukselę wyjątkowo wspierane.

Czytaj także: Maszt z polską flagą z funduszu na covid. Bez żadnego trybu

Cała nadzieja w Brukseli

Samorządowcy nienależący do PiS zapowiadają skargi do Brukseli, bo też w Komisji Europejskiej leży jedyna nadzieja, aby środki unijne – zarówno te podstawowe, jak i dodatkowe – były dzielone sprawiedliwie. Zazwyczaj ustalanie, jaka kwota płynie do poszczególnych regionów, jest zadaniem państw członkowskich, a nie Komisji. Tak też było do tej pory w Polsce, ale też dotąd nie stosowano żadnych sztucznych mnożników, byle tylko ukarać niepokorne samorządy. Teraz jednak pieniądze unijne są traktowane przez rząd tak samo jak środki krajowe – dostają swoi, a ci niepopierający PiS muszą obejść się smakiem. Do niezadowolonych mieszkańców jest kierowany jasny komunikat: jeśli chcecie u siebie więcej inwestycji, inaczej wybierajcie lokalne władze. Najbliższa okazja w 2023 r., a na Mazowszu pewnie wcześniej, po planowanym rozbiorze województwa. To na pewno przykre, że trzeba w takiej sytuacji iść na skargę do Brukseli, aby wymusiła na rządzie Prawa i Sprawiedliwości prawe i sprawiedliwe dzielenie unijnych pieniędzy. Tym bardziej że on tylko pośredniczy w ich transferze. Ale innego wyjścia chyba nie ma.

Podkast „Polityki”: Jaka będzie przyszłość samorządów?

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Królewny – żony i matki władców

Wagę dynastycznej dyplomacji rozumieli także Piastowie i Jagiellonowie, którzy wykorzystywali ożenki swoich sióstr, córek i wnuczek do zawierania politycznych aliansów.

Anna Czarniecka
23.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną