Na coraz dłuższej prezydenckiej liście zawetowanych ustaw pojawiła się kolejna: o rynku kryptoaktywów. Karol Nawrocki wzorem Donalda Trumpa postanowił zostać opiekunem branży kryptowalutowej. Dlatego już w kampanii wyborczej obiecał, że nie dopuści do tego, by rząd spętał polską branżę krypto. Na razie nic nie wiemy o tym, czy sam jest inwestorem, czy też posiadaczem kryptowalut – tak jak Trump – ale może dowiemy się i tego.
Rynek kryptowalut podzielony
O prezydenckie weto apelowała branża krypto, gdy tylko Sejm przyjął ustawę o rynku kryptoaktywów. Okrzyknięto ją kagańcową, a lista zarzutów jest długa i dotyczy uciążliwych wymogów formalnych, wysokich opłat, uznaniowości pozostającej w rękach urzędników, a także wysokich kosztów nadzoru sprawowanego przez Komisję Nadzoru Finansowego, która od dawna nie kryje niechęci do kryptowalut i przed nimi ostrzega.
Za wszelkie uchybienia przewidziano drakońskie sankcje włącznie z zamykaniem stron internetowych, blokowaniem rachunków, karami finansowymi do 5 mln zł, a nawet więzieniem. Wszystko to sprawia, że polskie firmy sektora finansowo-technologicznego, tzw. fintechy, będą wypychane za granicę, gdzie panuje większe zrozumienie świata krypto i są łagodniejsze reżimy regulacyjne – twierdzi większość przedsiębiorców kryptowalutowych.
Ale nie wszystkie. XTB, jedna z większych firm z obszaru finansów cyfrowych, zwróciła się do prezydenta: „Branża inwestycyjna potrzebuje jasnych zasad dla rynku kryptoaktywów. Brak wdrożenia MiCA w Polsce oznacza niepewność i hamuje ochronę inwestorów oraz rozwój sektora. Apelujemy do Prezydenta RP o podpisanie ustawy z 26.09.2025 r.”.
Czytaj też: Następca? Co się dzieje między Nawrockim a Kaczyńskim. Ten drugi na pewno ma kłopot
O to chodziło Nawrockiemu?
Wiceminister finansów Jurand Drop, odpowiedzialny za przygotowanie ustawy i licznych rozporządzeń wykonawczych, nie rozumie tych pretensji. Polska jest zobowiązana do wdrożenia unijnego rozporządzenia w sprawie rynków kryptoaktywów (MiCA – Markets in Crypto-Assets) i dyrektywy DAC8 w sprawie automatycznej wymiany informacji o kryptoaktywach pomiędzy państwami UE. Rozwój rynku kryptowalut i podobnych cyfrowych instrumentów finansowych wymaga przecież, by państwo zapewniło większą ochronę inwestorom, klientom i budżetowi, gwarantując stabilność rynku oraz zapobiegając praniu brudnych pieniędzy.
Prezydenckie weto nie sprawia, że rynek kryptoaktywów będzie funkcjonował tak jak dawniej. Unijne rozporządzenie MiCA weszło w życie 30 grudnia 2024 r. i obowiązuje w Polsce, jednak brak ustawy utrudnia jego praktyczne stosowanie. Nie wiadomo, jak teraz powinna być rejestrowana działalność, brakuje też wyraźnego wskazania organu nadzoru, procedur licencyjnych i sankcji. Bez ustawy polskie firmy nie będą mogły uzyskać licencji w kraju, a istniejące mogą działać na dotychczasowych zasadach tylko do 1 lipca 2026 r.
Jeśli do tej pory sprawa nie zostanie rozstrzygnięta, polskie firmy będą musiały emigrować nie tyle do bardziej liberalnych państw, ile gdziekolwiek w UE, by uregulować swój status. Nie wiem, czy dokładnie o to chodziło branży krypto i prezydentowi.