Katastrofa łódzkiego tunelu: PKP PLK zrywa umowę. Oto przykład fatalnej inwestycji
Gdy wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz kreśli plany budowy tuneli kolejowych w wielu dużych miastach, nie jesteśmy sobie w stanie poradzić z jedyną taką trwającą inwestycją. Państwowa spółka PKP Polskie Linie Kolejowe rozwiązała umowę z wykonawcą – Przedsiębiorstwem Budowy Dróg i Mostów z Mińska Mazowieckiego. Podziemna trasa, zwana popularnie „łódzkim metrem”, obejmująca ponadsiedmiokilometrowy tunel oraz trzy przystanki, miała być gotowa w 2021 r. Tak przynajmniej wynikało z umowy zawartej w 2017, czyli już niemal dekadę temu.
Czytaj też: Kanał z tym tunelem. Centrum Łodzi stoi na ruchomych piaskach, końca nie widać
Łódzki tunel: katastrofa
Po zawaleniu się oficyny we wrześniu 2024 r. tarcza drążąca ogromny tunel zaprzestała prac i do tej pory nie udało się ich wznowić. Co gorsze, według PKP PLK prace zamarły również w innych miejscach, przede wszystkim na podziemnych przystankach. Od wielu miesięcy inwestor, czyli PKP PLK, oraz wykonawca, czyli PBDiM spierali się o pieniądze. Wykonawca uważał, że należy mu się większa waloryzacja, natomiast państwowa spółka tłumaczyła, że nie może płacić, skoro na budowie nic się nie dzieje.
Decyzja o zerwaniu kontraktu wydaje się słuszna (PBDiM walczy o przetrwanie), ale w żaden sposób nie zwalnia Polskich Linii Kolejowych ze współodpowiedzialności za łódzką katastrofę. Ma ona dwa wymiary. Jeden to ten dosłowny – z powodu błędów popełnionych przez wykonawcę doszło do zawalenia jednego budynku, a szereg innych jest zagrożonych. Ponad sto rodzin mieszka w hotelach i dopiero niedawno znowelizowane przepisy dają im szansę na godziwe odszkodowania, które pozwolą rozpocząć nowe życie w nowych mieszkaniach.
Jest jednak i drugi wymiar tej katastrofy – okazało się, że gigantyczna państwowa spółka odpowiedzialna za krytyczny obszar infrastruktury nie jest w stanie nadzorować inwestycji wartej na początku 1,7 mld zł (teraz zapewne już ok. 2,5 mld zł). Oczywiście część winy ponosi wykonawca, który najwyraźniej przygotował błędne projekty i nie uwzględnił wszystkich ryzyk. Jednak PKP Polskie Linie Kolejowe powinny inaczej przeprowadzić całą inwestycję. Należało najpierw rozpisać przetarg na projekt, a potem na budowę. Należało poprowadzić tunel głębiej i użyć dwóch mniejszych tarcz zamiast jednej ogromnej. Należało również od początku powiedzieć jasno i uczciwie – część budynków leżących na trasie tunelu trzeba wyburzyć zamiast liczyć, że się jakoś uda.
Takiej odwagi zabrakło rządowi PiS, za którego czasów przygotowywano i rozpoczęto tę wielką inwestycję. Miała być powodem do dumy dla polskiej kolei, tymczasem udowodniła, że państwo (inaczej niż na przykład warszawski samorząd) nie potrafi budować długiego tunelu w trudnych, miejskich warunkach. Na razie najważniejszy cel to dokończenie tej inwestycji nazywanej często pechową. Nic bardziej błędnego – to nie żaden pech, tylko rażąca niekompetencja wielu stron, za którą płacimy wszyscy.
Czytaj także: Łódzkie kamienice na krawędzi katastrofy. Jedna już runęła, została kupa gruzu. Wszystko przez tunel
Drugi tunel będzie prędzej?
Trudno dzisiaj nawet podawać orientacyjną datę zakończenia inwestycji. 2028 r.? 2029 r.? 2030 r.? Najpierw PKP PLK muszą wybrać nowych wykonawców – tych, którzy wydrążą do końca tunel (został niespełna kilometr) oraz wznowią prace na trzech podziemnych przystankach. Zablokowana inwestycja paraliżuje od lat ruch w Łodzi, chociaż jej mieszkańcy – przyzwyczajeni do gigantycznych opóźnień i chaotycznych remontów w przypadku prac prowadzonych przez miasto – znoszą te utrudnienia z zadziwiającym spokojem. A może to po prostu bezsilność i rezygnacja?
Nie wiemy, jaka zostanie zastosowana technologia dalszej budowy – drążenie tarczą powinno zostać poprzedzone prewencyjnym wyburzeniem najbardziej zagrożonych kamienic. Alternatywa to budowa tunelu metodą odkrywkową, która jeszcze bardziej utrudni życie mieszkańcom Łodzi i wydłuży czas prac. Dobrego rozwiązania nie ma, ale tę inwestycję trzeba skończyć. Na tunel średnicowy, łączący dwa główne dworce, miasto czeka ponad wiek. Ma on też ogromne znaczenie dla całej polskiej sieci kolejowej.
Miejmy nadzieję, że rozpoczynająca się budowa drugiego tunelu w tym mieście – dla Kolei Dużych Prędkości – nie napotka na podobne utrudnienia. Ta inwestycja wydaje się lepiej przygotowana, poza tym będzie prostsza, bo tunel KDP ma być drążony głębiej i bez przystanków pośrednich. Realny wydaje się nawet scenariusz, w którym to właśnie tunel KDP będzie gotowy wcześniej niż ten, którego budowa zamarła w 2024 r. Tę inwestycję trzeba kontynuować, ale trzeba też ją wyjaśniać, może nawet poprzez komisje śledcze. Nic nie stało się przypadkiem – są konkretni winni, którzy przez lata podejmowali błędne decyzje, kosztujące nas wszystkich miliardy i lata opóźnień, a mieszkańców kilku kamienic ogromny stres i niepewną przyszłość.