Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rynek

Elon Musk i stożek świetlny świadomości. Ale na kosmiczne pomysły czekają przyziemne wyzwania

Musk i stożek świetlny świadomości. Ale na kosmiczne pomysły czekają przyziemne wyzwania

Elon Musk Elon Musk RS/MPI / Capital pictures / Forum
Spółka kosmiczna SpaceX przejmuje spółkę sztucznej inteligencji xAI – tak Elon Musk reżyseruje największą fuzję na świecie. W sumie nowa kosmiczno-sztucznointeligencka firma warta będzie 1,25 bln dol. Wow! Tylko po co to?

„SpaceX przejął xAI, aby stworzyć najbardziej ambitny, pionowo zintegrowany silnik innowacji na Ziemi (i poza nią), obejmujący sztuczną inteligencję, rakiety, internet kosmiczny, komunikację bezpośrednią z urządzeniami mobilnymi oraz wiodącą na świecie platformę informacji i wolności słowa w czasie rzeczywistym. To nie tylko kolejny rozdział, ale kolejna książka w misji SpaceX i xAI: skalowanie, aby stworzyć świadome słońce, które zrozumie Wszechświat i rozszerzy światło świadomości na gwiazdy!” – wyjaśnia przejrzyście Elon na profilu SpaceX na portalu X (wszędzie te ukochane muskowe iksy).

Słuchaj także: Dlaczego Elon Musk będzie jeszcze bogatszy, niż jest?

Kosmiczna AI

Chodzi więc o sztuczną inteligencję opartą na kosmosie. Musk zapowiada, że wypełni przestrzeń niewyobrażalną liczbą swoich satelitów, które będą pracować jako centra danych zasilane darmową energią słoneczną i nie będą wymagały chłodzenia, bo w kosmosie jest bardzo zimno. „Proste obliczenia wskazują, że wystrzelenie miliona ton satelitów generujących 100 kW mocy obliczeniowej na tonę zwiększyłoby moc obliczeniową AI o 100 gigawatów rocznie, bez konieczności ciągłej obsługi i konserwacji. Ostatecznie istnieje sposób na wystrzelenie 1 TW rocznie z Ziemi. Szacuję, że w ciągu 2–3 lat najtańszym sposobem generowania mocy obliczeniowych dla sztucznej inteligencji (AI) będzie wykorzystanie kosmosu. Już sama ta opłacalność pozwoli innowacyjnym firmom rozwijać się w zakresie trenowania modeli AI i przetwarzania danych z niespotykaną dotąd szybkością i skalą, przyspieszając przełomy w naszym rozumieniu fizyki i wynajdowaniu technologii przynoszących korzyści ludzkości” – przekonuje Elon.

I na koniec kolejna wizja: „Możliwości, jakie uzyskamy dzięki urzeczywistnieniu idei centrów danych w kosmosie, pozwolą na sfinansowanie i umożliwią samorozwój baz na Księżycu, stworzenie całej cywilizacji na Marsie i docelowo ekspansję na cały Wszechświat. Dziękuję za wszystko, co zrobiłeś i zrobisz dla stożka świetlnego świadomości. Ad Astra! Elon”.

Jednego Muskowi nie można odmówić – stożka świetlnego świadomości. Gdyby ktoś nie wiedział, co to za stożek, już wyjaśniam: to całkowity zakres zdarzeń, informacji, wspomnień i możliwości dostępnych dla umysłu w dowolnym momencie. Już przerabialiśmy plan wysłania ludzkości na Marsa, w kosmos poleciał muskowy robot Optimus w muskowym elektrycznym samochodzie Tesla. Teraz niebo zaroi się od muskowych satelitów, które będą zasilały muskowego Groka, czyli chatbota AI, który zasłynął ostatnio generowaniem fejkowych rozebranych zdjęć prawdziwych osób. Teraz ma się to wszystko wspiąć na kosmiczny poziom. Strach pomyśleć, co to będzie.

SpaceX leci na giełdę

I znowu jak to u Muska: może będzie, może nie będzie. Fuzja uzasadniona wizjonerską opowieścią Elona jest przygrywką przed wejściem SpaceX na giełdę. Ma się to odbyć w tym roku, koło czerwca, choć to nie jest pewne. Dlatego budowany jest hype, czyli szum medialny, żeby uzyskać jak najwyższą wycenę spółki i by znaleźli się inwestorzy, którzy raz jeszcze uwierzą w geniusz Elona. A uwierzyć trzeba, bo na razie wyniki finansowe SpaceX i xAI nie dają gwarancji. Zyski SpaceX w 2025 r. są skromne i szacowane na 2–5 mld dol., telekomunikacyjny system satelitarny Starlink nie zarabia, dwustopniowa rakieta nośna o dużym udźwigu Starship miała podbić rynek lotów kosmicznych, a grozi jej porażka. Także xAI jest wciąż daleki od zarabiania. Więc potrzebny jest kapitał ściągnięty z rynku, a także pożyczony, by interes się kręcił. Analitycy podejrzewają, że załadowanie w ramach fuzji na pokład SpaceX mniejszej spółki xAI przed wejściem na giełdową orbitę ma być szalupą ratunkową dla inwestorów, którzy zaryzykowali pieniądze na sztuczną inteligencje Muska i teraz myślą, jak się z tego wyłuskać.

„Musk łączy w całość firmy, które są zadłużone, przepalają śmieszne sumy pieniędzy, czeka je prawdopodobnie poważna odpowiedzialność prawna i których wyceny są całkowicie oderwane od rzeczywistości, oparte na obietnicach-gadżetach i urojeniach co do poziomu optymizmu, a następnie szybko upublicznia je, aby móc zarobić. Kiedy domek z kart się zawali, zapłacą za to głównie inni ludzie, a wszystko to w czasie rządów, które nigdy nie pociągną go do odpowiedzialności ani nie zbadają żadnej z tych spraw” – pisze jeden z inwestorów giełdowych.

Czytaj także: Tesla jedzie po równi pochyłej. Trump nie pomoże, tak źle jeszcze nie było

Teslą Elon nie dowozi

Czasy, gdy wszyscy zachwycali się Elonem i kupowali każdą jego obietnicę, dawno minęły. Teraz patrzą mu na ręce, bo zbyt często mija się z prawdą. Przykładem Tesla, producent samochodów elektrycznych, który miał zawojować świat. Inwestorzy latami wykładali miliony dolarów, wierząc, że muskowe elektryki będą przynosić niewyobrażalne zyski. Długo firma jechała na stratach, od niedawna zarabia, ale nie tak wiele, jak się spodziewano. Konkurencja rośnie, a sprzedaż e-aut spada. Bo Elon został sponsorem, a potem współpracownikiem Trumpa, człowiekiem od brudnej roboty. Kierował Departamentem Efektywności Rządowej i masowo zwalniał pracowników federalnych, za co został znienawidzony przez Amerykanów. To się odbiło na sprzedaży aut Tesli, które zaczęto bojkotować. Na dodatek Donald Trump, z którym Elon zdążył się pokłócić, zwalcza auta elektryczne jako lewacki pomysł i zlikwidował wszystkie zachęty do ich kupowania. Kanciasty Cybertruck miał być przebojem, a okazał się spektakularną porażką. Tesla przestawia się więc teraz na produkcję humanoidalnych robotów Optimus, ale ich debiut jest stale odkładany.

Musk obiecywał, że firma będzie rosła jak na drożdżach, a od pięciu lat nie rośnie. Inwestorzy, którzy nie tracą nadziei, że Elon znów zacznie dowozić biznesowe obietnice, postanowili go zdopingować tym, co Elon lubi najbardziej – pieniędzmi. W listopadzie 2025 r. akcjonariusze Tesli zatwierdzili rekordowy pakiet wynagrodzeń. Dostanie 1 bln dol. w ciągu 10 lat, jeśli osiągnie określone kamienie milowe finansowe i cenowe akcji. Ale jak na razie zamiast inżynierskich popisów widzimy jedynie popisy inżynierii finansowej.

Reklama

Czytaj także

null
Świat

Lęk przed drugą Jałtą. Trzech drapieżców gra już nowy koncert mocarstw? Trudny czas dla Europy i Polski

Amerykańska interwencja w Wenezueli i zapowiedzi Donalda Trumpa o zagarnięciu Grenlandii zapowiadają inny porządek świata. Fatalny dla takich krajów jak Polska.

Tomasz Zalewski z Waszyngtonu
13.01.2026
Reklama