Zimno! Ceny pelletu wystrzeliły. W Polsce trudno liczyć na stabilne ceny i święty spokój
Jak wynika z analizy specjalistycznego portalu PanPellet.pl, ceny przekroczyły poziom 2 tys. zł za tonę. W internecie można znaleźć nawet oferty sięgające 3 tys. zł, bo niektórzy liczą, że zdesperowani klienci zapłacą każdą kwotę w środku wyjątkowo surowej, jak na ostatnie lata, zimy. Rosną również problemy z dostępnością pelletu – wiele składów jest pustych, tworzą się kolejki oczekujących, a część sprzedających wprowadza limity. Kłopoty to efekt zwiększonego zainteresowania klientów (skoro temperatury są niższe od tych z poprzednich lat, zwłaszcza na wschodzie i północy kraju) oraz zmniejszonej produkcji pelletu z powodu silnych mrozów, przestojów w fabrykach, ograniczonego importu z Ukrainy, a także mniejszej dostępności trocin.
Czytaj też: Czyste Powietrze – trudna reaktywacja
Ofiara sukcesu
Jednak podstawowy problem to szybki przyrost kotłów na pellet w ostatnich latach, któremu nie towarzyszy równie szybkie zwiększenie możliwości produkcyjnych. Popularność pelletu widać zwłaszcza w statystykach programu Czyste Powietrze. Do 2023 r. kotły na biomasę wybierało niespełna 20 proc. osób wnioskujących o dofinansowanie w ramach Czystego Powietrza. Tymczasem w 2024 r. takie kotły miały już niemal 50-proc. udział, a w ubiegłym roku okazały się prawdziwym hitem. Kupiło je aż trzy czwarte wszystkich właścicieli domów korzystających z dotacji. Trudno im się dziwić, skoro inne rozwiązania mają poważne wady.
Kotły węglowe już nie są objęte dofinansowaniem, poza tym inwestowanie dzisiaj w takie rozwiązanie wydaje się absurdalne, skoro kolejne gminy wprowadzają węglowe zakazy, by zapobiegać smogowi (tego w ostatnich tygodniach, niestety, nie brakowało). Od 2025 r. z Czystego Powietrza wypadły także kotły gazowe, poza tym wszelkie dostępne prognozy sugerują, że gaz będzie drożał. Pozostają pompy ciepła, ale one na polskim rynku również straciły na znaczeniu. Zostaliśmy zalani urządzeniami marnej jakości, których używanie to prosta droga do tzw. rachunków grozy. Poza tym wiele osób boi się rosnących cen prądu, a rządzący nie przygotowali żadnej specjalnej taryfy dla użytkowników pomp ciepła, w której byłoby przewidziane zabezpieczenie na wypadek nagłych podwyżek taryf energetycznych. Wreszcie pompy ciepła lepszej jakości to rozwiązanie kosztowne, a ich korzyści w pełni widać tylko w przypadku budynków o dobrych parametrach energetycznych.
Czytaj także: Tak źle ze smogiem w Polsce dawno nie było. „Polityka” szuka winnych
Nic dziwnego, że w sytuacji braku jakiejkolwiek sensownej polityki grzewczej to kotły na biomasę (czyli w praktyce głównie na pellet) – wyróżniające się atrakcyjną ceną i nieskomplikowanym montażem – stały się tak popularne w ostatnich latach. Dotąd pellet wydawał się łatwo dostępny, a jego cena była stosunkowo stabilna. Jednak program Czyste Powietrze powinien stawiać na dywersyfikację źródeł ciepła – tak, aby żadne z nich nie zdobyło dominującej pozycji, która będzie później powodować problemy z dostępnością surowca. Ale Czyste Powietrze samo jest pogrążone w kryzysie – najpierw zostało zawieszone po doniesieniach o licznych przypadkach nadużyć, potem nieco zreformowane i wznowione, ale cieszy się zdecydowanie mniejszym zainteresowaniem z powodu zmienionych warunków i obaw o konieczność zwrotu dotacji, gdyby wykonawca okazał się nieuczciwy.
Nie licz na święty spokój
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów bada rynek pelletu, ale na razie nie dopatrzył się żadnej zmowy cenowej. Prawdopodobnie jej rzeczywiście nie ma, ale marne to pocieszenie dla potrzebujących pelletu. Tak samo jak zapowiedzi Ministerstwa Energii, że jeśli wysokie ceny będą się utrzymywać, państwo może wykorzystać rezerwy strategiczne. W lepszej sytuacji są ci, którzy kupili wystarczająco dużo pelletu przed sezonem grzewczym i przewidzieli surową zimę. Kłopoty mają ci, którzy założyli, że pellet jest i będzie łatwo dostępny, skoro stał się tak popularnym rozwiązaniem grzewczym. Na ironię zakrawa fakt, że w tym sezonie dużo bardziej stabilne są ceny węgla – tak samo jak jego dostępność.
Wybór źródła grzewczego jest indywidualną decyzją każdego właściciela, ale to państwo – poprzez programy dotacyjne i instrumenty podatkowe – powinno tworzyć stabilne ramy i równocześnie przewidywać, jak zagwarantować dostępność zasobów. O braku takiej polityki boleśnie przekonują się dziś użytkownicy kotłów na biomasę. Ale czy zaszkodzi to popularności tych urządzeń? Brutalna prawda jest taka, że nie istnieje dzisiaj na naszym rynku jakakolwiek technologia grzewcza, przy której można liczyć na stabilne koszty i święty spokój.