Świadectwa energetyczne obowiązkowe

Dom z cenzurką
Naklejki z informacją o klasie energetycznej sprzętu AGD i RTV znamy od lat. Za kilkanaście miesięcy domy i mieszkania otrzymają podobne świadectwa.

 

Marcin Jańczuk z agencji Polanowscy Nieruchomości zna wymagania klientów: – Dom do remontu, na przykład z lat 60., można kupić stosunkowo tanio, ale koszty jego utrzymania będą nawet kilka razy wyższe niż nowo zbudowanego. Dla klientów ważne jest, jaki budynek ma system ogrzewania, w jakiej powstał technologii. Szukają domów, w których wydatki na energię będą możliwie niskie. Wybór znacznie ułatwią świadectwa charakterystyki energetycznej, które będą miały wszystkie sprzedawane nieruchomości.

Bez świadectwa
Z obowiązku posiadania
paszportu energetycznego
wyłączone zostały budynki:
  • zabytkowe
  • stanowiące miejsca kultu
  • przeznaczone do użytkowania na nie dłużej niż 2 lata
  • niemieszkalne, służące rolnikom
  • mieszkalne sezonowe
  • o powierzchni użytkowej poniżej 50 m kw.
  • gospodarcze o niewielkim zapotrzebowaniu na energię (do 50 kWh na m kw. rocznie).

Źródło: nowelizacja prawa
budowlanego z 19 wrzesnia br.

Wydawanie takich świadectw, nazywanych też certyfikatami albo paszportami budynków, zapowiada nowelizacja prawa budowlanego uchwalona na jednym z ostatnich posiedzeń poprzedniego Sejmu (19 września 2007 r.). Dyrektywa Europejska 2002/91/WE zobowiązująca kraje członkowskie do wprowadzenia takich regulacji weszła w życie 4 stycznia 2006 r. My mamy na razie tylko ustawę, bez aktów wykonawczych, które są dopiero przygotowywane.

Świadectwa pokazują, jakie jest zapotrzebowanie domu na energię zużywaną do ogrzewania, zaopatrzenia w ciepłą wodę, wentylację, klimatyzację, a w budynkach użyteczności publicznej także na oświetlenie (w przeliczeniu na kWh na metr kw. w ciągu roku). W Polsce w obliczeniach nie będzie uwzględniana klimatyzacja, na razie rzadkość w naszych domach. Wyniki mają być skonfrontowane z tzw. budynkiem referencyjnym, spełniającym wymagania, które zostaną określone w rozporządzeniu ministra budownictwa lub infrastruktury. Finał to zapisanie w świadectwie klasy energetycznej budynku i danych, na podstawie których została ustalona.

W krajach UE takich klas jest na ogół siedem. Są oznaczone literami od A do G. Ale bywa także dziewięć. Dyrektywa pozostawia krajom członkowskim wolną rękę w określaniu zawartości świadectw. Powód jest oczywisty: start zaczyna się z bardzo zróżnicowanych poziomów. – W najbardziej uprzemysłowionych regionach Danii, zwłaszcza w pobliżu stolicy, ponad 50 proc. budynków miało świadectwa energetyczne już w roku 2001 – wyjaśnia dr Krzysztof Kasperkiewicz z Instytutu Techniki Budowlanej. Czyli na rok przed narodzinami dyrektywy. Zapotrzebowanie na ciepło do ogrzania domów budowanych obecnie w Danii wynosi 25–55 kWh na m kw., w Polsce 90–120 kWh. U nas świadectwa energetyczne zaczną obowiązywać dopiero z początkiem 2009 r. A i tak są obawy, czy zdążymy się do tego przygotować.

Świadectwo będzie musiało posiadać:
• niemal każdy budynek oddawany do użytku (wyjątki podajemy w ramce). Projektanci powinni więc jak najszybciej zapoznać się z wymaganiami wprowadzonymi rozporządzeniem którego jeszcze nie ma!);
• budynek poddawany dużemu remontowi albo przebudowie. Wymagania będą w takich przypadkach łagodniejsze;
• pozostałe budynki w przypadku sprzedaży albo wynajmu, zarówno całości, jak i pojedynczego lokalu. Wydanie świadectwa nie wiąże się wtedy z wymaganiami. Ciepło może uciekać z domu jak przez sito, a paszport dostanie. Tyle że z kiepską klasą energetyczną.

Właściciele nowo zbudowanych mieszkań, którzy zdecydują się je sprzedać albo wynająć, nie będą mieli kłopotu ze świadectwami: dostarczy je inwestor przy podpisywaniu umów notarialnych. Zużycie energii będzie określane już podczas projektowania domu i zostanie dołączone do dokumentacji.

W przypadku istniejących już bloków mogą jednak pojawić się problemy. W domach wielorodzinnych, w których jest wspólna instalacja grzewcza, świadectwa będą sporządzane wyłącznie dla całego budynku. Właściciel, który będzie chciał sprzedać albo wynająć swoje mieszkanie, otrzyma świadectwo energetyczne na podstawie tego dokumentu. Ustawa nie mówi jednak, kto wystąpi o sporządzenie świadectwa dla budynku i kto za to zapłaci. Wspólnota mieszkaniowa? Mieszkańcy domu spółdzielczego? Dobrowolna zrzutka na ten cel jest mało prawdopodobna. – Nie wydaje się, żeby problem ten mogło rozwiązać rozporządzenie ministra budownictwa. Takie zobowiązania powinny być uregulowane w ustawie – uważa Dariusz Koc z Krajowej Agencji Poszanowania Energii. Być może ustawa zostanie znowelizowana. Ale przy dzisiejszych przepisach za certyfikat zapłaci pierwszy właściciel, który zdecyduje się na sprzedaż mieszkania (świadectwo trzeba będzie przedstawić przy podpisywaniu aktu notarialnego).

Ile świadectwa będą kosztowały? Na razie nie wiadomo. Przygotowywanie ich jest porównywalne ze sporządzaniem audytu energetycznego, wymaganego przy modernizacji cieplnej budynku. Ceny powinny więc być również podobne (audyt domu jednorodzinnego kosztuje średnio 1–1,8 tys. zł, a wielorodzinnego około 2,5 – 4,5 tys. zł).

Świadectwo będzie cenzurką wystawioną budynkowi i wpłynie na jego rynkową wartość. W przypadku biurowców, urzędów i innych budynków użyteczności publicznej o powierzchni ponad 1000 m kw. świadectwa mają być umieszczane w widocznych miejscach. Kiepska klasa energetyczna będzie nieustającym wyrzutem sumienia właściciela budynku, zaś poszukujących lokalu biurowego czy usługowego będzie ostrzegać: koszty eksploatacji są tu wysokie.

W wystawianych w krajach UE świadectwach znajdują się zwykle informacje, co należy zrobić, żeby zużycie energii zmniejszyć. W duńskich certyfikatach oszacowane są nawet koszty takiej modernizacji i przewidywany czas zwrotu nakładów. Według nieoficjalnych jeszcze informacji w polskich świadectwach też znajdą się wskazówki dla właściciela domu, jak może ograniczyć zużycie energii. Świadectwo będzie ważne 10 lat. Przede wszystkim dlatego, że wymagania stawiane budynkom nieustannie rosną.

W ramce informujemy, kto będzie wystawiał certyfikaty. Na liście uprawnionych nie znaleźli się fachowcy, którzy od kilku lat przygotowują audyty dla domów poddawanych termomodernizacji. Będą oni mogli sporządzać świadectwa energetyczne dopiero po zdaniu egzaminu przed komisją powołaną przez ministra budownictwa lub infrastruktury (jeśli nie mają uprawnień budowlanych).

Świadectwa mają popularyzować oszczędzanie energii, a w przypadku nowych budynków – wręcz wymuszać. Budynki są największymi pożeraczami energii. A trzeba pamiętać, że najtańsza jest energia zaoszczędzona, nazywana przez Krajową Agencję Poszanowania Energii negawatami albo szóstym paliwem (obok węgla, ropy naftowej, gazu, energii jądrowej i źródeł odnawialnych).

Urszula Szyperska

Kto wyda świadectwo?


Wyjaśnia Marcin Piotrowski, wiceprezes Konfederacji Budownictwa i Nieruchomości:


Już niedługo będziemy potrzebowali wielu tysięcy audytorów, którzy potrafią rzetelnie ocenić zapotrzebowanie na energię budynków i mieszkań, trafiających do sprzedaży albo wynajmowanych. Wówczas wystawią im certyfikaty.
Według danych Krajowej Rady Notarialnej liczba transakcji kupna-sprzedaży nieruchomości sięga 500 tys. rocznie. Biorąc pod uwagę również transakcje najmu, audytorzy certyfikujący będa mieli do czynienia z około milionem świadectw rocznie. Dostęp do zawodu bedzie jednak na tyle szeroki, że ze znalezieniem audytora nie powinno być problemu. Rejestr uprawnionych audytorów znajdzie się na stronie internetowej Ministerstwa Budownictwa lub Infrastruktury, o ile to pierwsze rzeczywiscie zniknie. Według znowelizowanego prawa budowlanego świadectwa energetyczne będą mogły wystawiać osoby, które:

  • mają uprawnienia budowlane do projektowania w specjalności architektonicznej, konstrukcyjno-
    budowlanej, instalacyjnej lub
  • ukończyły co najmniej roczne studia podyplomowe na kierunkach: architektura,
    budownictwo, inżynieria środowiska, energetyka lub pokrewne w zakresie audytu energetycznego lub
  • mają wyższe wykształcenie, ukończyły kurs certyfikacji i zdały egzamin przed
    komisja powołana przez ministra budownictwa.


Według propozycji ministra budownictwa zajęcia na takim kursie, obejmujące wiedzę teoretyczna i praktyczna, będą trwały co najmniej 50 godzin. Na końcowym egzaminie trzeba się będzie wykazać umiejętnością sporządzenia świadectwa energetycznego. Szkolenie ma się odbywaą na koszt zainteresowanych. Opłata za kurs siegnie maksymalnie 70 proc. przecietnego wynagrodzenia w roku poprzedzajacym szkolenie (dziś byłoby to ok. 1,8 tys. zł). Za dwustopniowy egzamin kwalifikacyjny trzeba bedzie zapłacić 1450 zł. Po zdaniu egzaminu audytor wpisany zostanie do ministerialnego rejestru. Można przypuszczać, ze zainteresowanie zdobyciem kwalifikacji, na które z poczatkiem 2009 r. zacznie się wielki popyt, będzie duże.
W przypadku wątpliwości, czy świadectwo energetyczne wykonane zostało poprawnie, można się będzie zgłosić do departamentu Ministerstwa Budownictwa odpowiedzialnego za nadzorowanie certyfikacji.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj