Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Pijani kierowcy będą tracić auta. Brzmi sensownie, ale może nie zadziałać

Pijani kierowcy Pijani kierowcy Łykasz Rayski
Za jazdę na „podwójnym gazie” można stracić samochód. W teorii, bo nowe przepisy są pełne wyjątków. A o skuteczności walki z pijanymi kierowcami decyduje nie surowość kar, ale w miarę szczelne sito kontrolne.

W czwartek 14 marca weszła w życie nowelizacja kodeksu karnego wprowadzająca konfiskatę samochodu jako dodatkową sankcję w przypadku najcięższych przestępstw drogowych. W szczególności dotyczy to kierowców prowadzących pojazd pod wpływem alkoholu (lub podobnie działającej substancji). Jeżeli okaże się, że mieli we krwi 1,5 promila, stracą samochód. Stracą go także ci, którzy mają już na koncie przestępstwa kierowania pojazdu w stanie nietrzeźwości (czyli od 0,5 promila w górę), oraz ci, którzy spowodowali w takim stanie wypadek. Wszystko to ma być sposobem na ograniczenie problemu kierowców na „podwójnym gazie”, którzy są sprawcami wielu wypadków.

Brzmi sensownie i oddaje ducha sprawiedliwości ludowej, bo vox populi przy okazji nagłaśnianych przez media najbardziej drastycznych wyczynów pijanych kierowców woła: zabrać im auto.

Czytaj też: Jak walczyć z zabójcami drogowymi

Sądy i urzędy będą miały więcej roboty

To hasło pojawia się też często, gdy okazuje się, że nawet zabranie prawa jazdy niczego nie zmienia. Bo jak ktoś ma kluczyki, to wsiądzie za kółko, nawet jeśli został wcześniej ukarany dożywotnim zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Autorzy przepisów, które PiS przegłosował w Sejmie w 2022 r. (z długim vacatio legis), musieli rozwiązać masę skomplikowanych problemów wynikających z tego, że duża część kierowców jeździ nieswoimi autami – służbowymi, leasingowanymi, pożyczonymi, użyczonymi, stanowiącymi współwłasność itd. Dlatego ustalono, że nie będą podlegały przepadkowi pojazdy niebędące wyłączną własnością sprawcy, a także pojazdy stanowiące własność jego pracodawcy. Sprawcy zapłacą kwotę w wysokości odpowiadającej wartości kierowanego pojazdu, a w drugim przypadku – nawiązkę w wysokości od 5 do 100 tys. zł.

Nie będzie przepadku pojazdu, jeśli sprawca go rozbije albo okaże się, że auto jest tak zajeżdżone, że nie przedstawia większej wartości. Skonfiskowane auta będą sprzedawane przez urzędy skarbowe. Nie bardzo jednak wiadomo, jak będzie wyglądało ich przechowywanie do czasu licytacji. Sądom dojdzie problem ustalania wartości auta, a skarbówce – zadanie zorganizowania sprzedaży.

Czytaj też: Pijani kierowcy wreszcie zapłacą za swoje grzechy?

Może i wypił, ale...

Autorzy nowych przepisów powołują się na przykłady krajów UE, w których taka konfiskata funkcjonuje. Prof. Ryszard Stefański, specjalista w dziedzinie prawa o ruchu drogowym, przekonuje, że nowa regulacja jest zbędna, bo przestępstw drogowych po alkoholu nie ma w Polsce tak wiele, a nowe przepisy są jego zdaniem niekonstytucyjne. Także inni eksperci zwracają uwagę, że równość wobec prawa została naruszona, bo np. pracownicy kierujący pod wpływem pojazdami pracodawców będą w lepszej sytuacji niż te osoby, które korzystały z drogich wypożyczonych samochodów.

O ile oczywiście nowe przepisy zaczną działać, a sądy będą orzekać przepadek pojazdu. Bo zawsze było tak, że im ostrzejsze przepisy wymierzone w przestępców drogowych (nie tylko pijanych) wprowadzano, tym bardziej wyrozumiałe stawały się sądy. Zresztą w nowych, surowych przepisach pozaszywanych zostało kilka spadochronów pozwalających karanym na miękkie lądowanie. Sąd może bowiem w uzasadnionych przypadkach odstąpić od wymierzania konfiskaty i gwarantuję, że dobry adwokat nawet największego pijusa wyciągnie z tej opresji. Zaraz pojawią się argumenty, że no owszem, wypił i siadł za kierownicę, ale przecież ma rodzinę, jechał do lekarza albo do pracy. A tak w ogóle to porządny człowiek.

Czytaj też: Dlaczego pijanym kierowcom na stacjach sprzedaje się alkohol

Na bocznych nie łapią?

Specjaliści w dziedzinie bezpieczeństwa ruchu drogowego zwracają uwagę, że o skuteczności walki z pijanymi kierowcami decyduje nie surowość kar, ale w miarę szczelne sito kontrolne. Na świecie organizowane są tzw. blokady trzeźwości polegające na zatrzymywaniu w przypadkowych miejscach wszystkich jadących i sprawdzaniu ich trzeźwości. Z badań wynika, że jeśli kierowca sam kilkakrotnie przejdzie taką losową kontrolę i usłyszy od znajomych, że ich też kontrolowano, to nabiera przekonania, że lepiej nie ryzykować. Nawet jeśli skończy się to tylko mandatem i punktami karnymi.

Natomiast najsurowsza kara znana tylko z teorii – tak nie działa. To znaczy działa, ale bardzo krótko. Kiedy kierowcy zorientują się, że przepisy są bardziej teoretyczne i nie ma się czego bać, hamulce puszczają. Pojawia się przekonanie, że OK, przecież wypiłem tylko parę kieliszków, będę jechał wolno, a „na bocznych nie łapią”.

Nowy przepis kodeksu karnego

Art. 44b. 2 [Przepadek pojazdu mechanicznego lub jego równowartości]

§ 1. W wypadkach wskazanych w ustawie sąd orzeka przepadek pojazdu mechanicznego prowadzonego przez sprawcę w ruchu lądowym.

§ 2. Jeżeli w czasie popełnienia przestępstwa pojazd nie stanowił wyłącznej własności sprawcy albo po popełnieniu przestępstwa sprawca zbył, darował lub ukrył podlegający przepadkowi pojazd, orzeka się przepadek równowartości pojazdu. Za równowartość pojazdu uznaje się wartość pojazdu określoną w polisie ubezpieczeniowej na rok, w którym popełniono przestępstwo, a w razie braku polisy – średnią wartość rynkową pojazdu odpowiadającego, przy uwzględnieniu marki, modelu, roku produkcji, typu nadwozia, rodzaju napędu i silnika, pojemności lub mocy silnika oraz przybliżonego przebiegu, pojazdowi prowadzonemu przez sprawcę, ustaloną na podstawie dostępnych danych, bez powoływania w tym celu biegłego.

§ 3. Jeżeli ustalenie średniej wartości rynkowej pojazdu odpowiadającego pojazdowi, o którym mowa w § 1, w sposób określony w § 2 nie jest możliwe ze względu na szczególne cechy tego pojazdu, zasięga się opinii biegłego.

§ 4. Przepadku pojazdu mechanicznego oraz przepadku równowartości pojazdu określonego w § 2 nie orzeka się, jeżeli sprawca prowadził niestanowiący jego własności pojazd mechaniczny wykonując czynności zawodowe lub służbowe polegające na prowadzeniu pojazdu na rzecz pracodawcy. W takim wypadku sąd orzeka nawiązkę w wysokości co najmniej 5000 złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

§ 5. Przepadku pojazdu mechanicznego oraz przepadku równowartości pojazdu nie orzeka się, jeżeli orzeczenie przepadku pojazdu mechanicznego jest niemożliwe lub niecelowe z uwagi na jego utratę przez sprawcę, zniszczenie lub znaczne uszkodzenie.

2 Art. 44b dodany przez art. 1 pkt 14 ustawy z dnia 7 lipca 2022 r. (Dz.U.2022.2600) zmieniającej nin. ustawę z dniem 14 marca 2024 r.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Nauka

Kleszcz: pospolity, łąkowy, afrykański. Dlaczego nam grożą i jak się ich pozbyć

Wiktoria Romanek z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego opowiada „Polityce” o tym, jak rozróżnić kleszcze, o Narodowym Kleszczobraniu oraz tym, co robić, gdy znajdziemy kleszcza wbitego w nasze ciało lub ciało naszego czworonożnego przyjaciela.

Maciej Jaźwiecki
16.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną