Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Kult macho ma się dobrze. Uczniowie warszawskiego liceum chcą zawalczyć z tabu

Kult macho ma się zbyt dobrze. Kult macho ma się zbyt dobrze. Amir Hosseini / Unsplash
„A właśnie, że płaczą!” – licealistki i licealiści apelują w sprawie zdrowia psychicznego chłopców i mężczyzn. Na konferencję przyjść może każdy.

Karol, 16-latek, licealny drugoklasista z Warszawy, uważa, że podejście jego rówieśników do emocji jest prawie takie samo jak mężczyzn 30 lat temu. – Mężczyźni i chłopcy tak samo odstawiają je na boczny tor. Nie zdają sobie sprawy, jakie znaczenie mają dla nas samych i dla naszego otoczenia. Niektórzy zachowują się, jakby ta emocjonalna część życia nie istniała. I czasem ma to tragiczne skutki – mówi.

To Karol wpadł na pomysł akcji „A właśnie, że płaczą”. Jej celem jest zwiększenie świadomości na temat emocji i sposobów radzenia sobie z nimi oraz na temat barier utrudniających mężczyznom i chłopcom otwarte mówienie o swoich problemach. Komitet organizacyjny akcji to sześć osób. Oprócz Karola – jego kolega Mikołaj i koleżanki Emilia, Iga, Marianna i Natasza. Wszyscy mają po 16 lat i razem uczą się w Bednarskiej Szkole Realnej, nietypowym niepublicznym warszawskim liceum. Zależy im, aby ich przekaz trafił nie tylko do mężczyzn, ale też do kobiet, które mają z nimi kontakt. Od kilku miesięcy młodzi prowadzą na Instagramie konto „A właśnie, że płaczą”. Publikują informacje o zdrowiu psychicznym mężczyzn i o tym, jak je wspierać, jak radzić sobie ze stresem. Organizują też specjalną konferencję w Warszawie.

Kult macho

Bezpośredni impuls do akcji był najtrudniejszy z możliwych: samobójstwa dwóch znajomych chłopaków w odstępie kilku miesięcy.
Nastolatki podkreślają, że choć pozornie w ostatnich latach jest więcej przyzwolenia na męskie emocje i chwile słabości, to w praktyce nawet w wykształconych wielkomiejskich środowiskach kult macho trzyma się dobrze. – W mediach dużo mówi się o tym, że mężczyźni mają prawo do smutku czy płaczu, ale w normalnym życiu nie ma na to miejsca. Temat jest tabu, mimo że nie powinien nim być – podkreśla Karol.

A statystyki same mówią za siebie. Według oficjalnych danych ze zdiagnozowaną depresją zmaga się około 2 proc. mężczyzn, czyli kilkaset tysięcy z nich. Ale przeważa pogląd, że faktycznie cierpiących może być znacznie więcej. Nie zgłaszają się po pomoc, dlatego że nie są nauczeni rozmawiać i o nią prosić. To smutny paradoks, że właśnie przed taką sytuacją odczuwają najsilniejszy strach.
Marianna: – Obserwuję, że nasi rówieśnicy często maskują emocje poprzez żarty i wygłupy.

Emilia: – Przez to, że mężczyźni nie umieją mówić o emocjach, to nie potrafią też reagować, gdy ktoś inny mówi o swoich. Jeśli jakiś kolega powie coś niemiłego i zwrócę uwagę: „Hej, to, co powiedziałeś, nie było fajne”, on zazwyczaj w ogóle nie jest w stanie się do tego odnieść. Mówi, że to nie jest takie ważne. Chłopcy często nie potrafią też emocji innych ludzi zaakceptować.

A właśnie, że płaczą

Czy z dziewczynami jest inaczej? W ostatnim czasie słychać wiele głosów, że z powodu zapośredniczenia kontaktów między ludźmi, zwłaszcza młodymi, przez komunikatory, nadużywanie skrótów, emotikonów i memów, problem z nazywaniem emocji narasta, dotyczy również kobiet. – Na pewno coś w tym jest, ale mimo wszystko kobiety i dziewczyny mają lepszą bazę, są nauczone rozmawiać. Ja jestem od dziecka przyzwyczajona, że rozmawiam z mamą, z przyjaciółkami. Zresztą chodzi też o inne podejście. Gdy dziewczyna jest smutna, to bardzo często któraś z koleżanek sama zapyta, co się stało, powie, że jej przykro, wyrazi współczucie – ocenia Iga.

Karol dodaje, że z powodu tabu wokół emocji samym mężczyznom z innymi mężczyznami po prostu trudniej się dogadać: – Gdy nie da się ustalić, co ta osoba czuje, nie wiadomo, co się dzieje. Przez to trudniej też ustalać fakty i plany.

Punktem kulminacyjnym akcji „A właśnie, że płaczą” jest konferencja, która odbędzie się 7 lutego w Domu w Alejach, filii warszawskiego Domu Kultury Śródmieście. Oprócz młodzieży wystąpi psycholożka i psychoterapeutka Anna Szmawonian oraz dziennikarz Marcin Dybuk, autor książki „Chłopaki nie płaczą, chłopaki z okien skaczą” i podcastu „Podróż do męskości”. Mówcom będzie można zadawać pytania.

Ktoś musi zacząć

Reakcje na inicjatywę nastolatków z Bednarskiej Szkoły Realnej też są znamienne. Natasza: – Kiedy poprosiłam kolegę o udostępnienie informacji o naszej akcji, usłyszałam, że trochę to wstyd. Obawiał się nawet powiesić plakat w swojej szkole, ze strachu, że inni go wyśmieją. W prywatnych rozmowach połowa rówieśników organizatorów akcji przyznaje, że pomysł jest wartościowy (połowa chłopaków – bo dziewczyny prawie w stu procentach go chwalą). Ale wśród swojego otoczenia, w swoich grupach, nakładają maski.

I dodaje: – Chcielibyśmy, aby chłopcy wiedzieli, że nie są sami i że choć często w grupie inni koledzy wydają się twardzi i niezłomni, to prawie każdy przeżywa lęki czy trudności. Chcemy ich przekonać, że mówienie o tym nie jest żenujące czy wstydliwe, tylko jest oznaką siły i dojrzałości. Bo wielu chciałoby powiedzieć o swoich problemach, tylko brak im odwagi.

Zatem: ktoś musi zacząć.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Świat

Lęk przed drugą Jałtą. Trzech drapieżców gra już nowy koncert mocarstw? Trudny czas dla Europy i Polski

Amerykańska interwencja w Wenezueli i zapowiedzi Donalda Trumpa o zagarnięciu Grenlandii zapowiadają inny porządek świata. Fatalny dla takich krajów jak Polska.

Tomasz Zalewski z Waszyngtonu
13.01.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną