Polska wygrywa United Cup! To był popis drużyny. Kawa i Zieliński sprawili niespodziankę
To był trzeci finał polskiej reprezentacji w United Cup. Dwa lata temu brakowało jednej piłki do końcowego sukcesu w potyczce z Niemcami, w poprzednim roku lepsi okazali się Amerykanie.
United Cup: triumf za trzecim razem
Tydzień przed pierwszymi piłkami w Australian Open zakończyły się niektóre z kilku turniejów, w których światowa czołówka sprawdzała swoją formę. W Brisbane i nowozelandzkim Auckland stawką były tytuły indywidualne, a w Perth i Sydney 18 drużyn walczyło o United Cup. I te rozgrywki najbardziej nas interesowały, tym bardziej że nasza kadra wystąpiła w najsilniejszym składzie, z Igą Świątek i Hubertem Hurkaczem na czele.
W drodze do finału zespół pod wodzą kapitana Mateusza Terczyńskiego pokonał Niemcy, Holandię, Australię i USA. Świetnie spisywał się Hubert Hurkacz, który rozpoczął marsz w górę rankingu po bardzo długiej przerwie spowodowanej kontuzją. Tylko Alex de Minaur (Australia) okazał się skuteczniejszy, ale Alexander Zverev, Tallon Griekspoor (Holandia) i Taylor Fritz (USA) schodzili z kortu pokonani.
Ocena postawy Igi Świątek jest bardziej złożona. Uległa Coco Gauff, ale była to wyraźna porażka. I niestety nie odrodziła się w pojedynku z Belindą Bencić.
Odruchowo skupiamy się na naszych gwiazdach, tymczasem chyba największą niespodzianką w naszej ekipie był mikst – Katarzyna Kawa i Jan Zieliński. A w tej parze na największe brawa zasłużyła tenisistka, która pochodzi z Krynicy-Zdroju. Zieliński, jak przystało na podwójnego wielkoszlemowego mistrza w grze mieszanej, spisywał się świetnie, ale postawa Kawy to duża niespodzianka. Jej należą się wielkie brawa za tak efektowne pokazanie się w wielkim tenisowym świecie. Kiedy jak nie teraz?
Iga Świątek przygasła
Rozpoczęło się od singla kobiet. Na korcie stanęły Iga Świątek i Belinda Bencić. Polka rozpoczęła pewnie, nie popełniała błędów i już w drugim gemie przełamała serwis rywalki. Było już 3:0, ale Szwajcarka nie przejęła się tym wynikiem i kolejne dwa gemy zostały zapisane na jej koncie. Świątek nie zdołała obronić swojego podania. Przełamywanie serwisu to była charakterystyczna cecha tego seta. Przy stanie 5:3 dla naszej reprezentacji Iga Świątek nie oddała swojego gema i mogliśmy się cieszyć ze zwycięskiego pierwszego seta – 6:3.
Dobry nastrój gasł z minuty na minutę w drugim secie. Podrażniona porażką Bencić zdobywała punkt po punkcie, a Świątek przygasła. To niewiarygodne, ale nie potrafiła wygrać nawet gema. 0:6 to skala przegranej w tej partii.
W decydującym secie było tylko trochę lepiej. Wystarczyło na trzy zwycięskie gemy. Zdarzały się dobre piłki, ale Iga nie potrafiła wygrywać punktów seryjnie. Wiceliderka rankingu WTA po porażce z Coco Gauff uległa tym razem 11. rakiecie świata – 2:1 (6:3, 0:6, 3:6). Trzeba podkreślić, że Belinda Bencić była w świetnej dyspozycji. Gdyby zaś oceniać formę Polki po występach w United Cup, to nie byłyby to wnioski wesołe. Pamiętajmy jednak, że cel nr 1 na początek roku to Australian Open i dopiero po występie w Melbourne można będzie powiedzieć więcej o tegorocznych możliwościach naszej najlepszej tenisistki.
Czytaj też: Falowanie Igi Świątek: co się zmieniło? To był słodko-gorzki sezon
Hubert Hurkacz powrócił
Ale porażka w drużynowym spotkaniu to nie koniec meczu. Następni na kort wyszli Hubert Hurkacz i Stan Wawrinka. 40-letni Szwajcar występował w tych rozgrywkach w podwójnej roli. Był także kapitanem reprezentacji. Tą drugą funkcją przejął się tak bardzo, że niemal nie rozgrzał się przed pojedynkiem z Polakiem, ale na placu gry nie było tego widać. Trzykrotny mistrz turniejów wielkiego szlema starał się jak mógł, ale Polak był wyraźnie lepszy. Wystarczyło jedno przełamanie, żeby set zakończył się wynikiem 6:3. Wawrinka kończy w tym sezonie karierę, ale ciągle zachwyca techniką. Szczególnie godny pozazdroszczenia jest jego piękny i skuteczny, choć nieco staroświecki jednoręczny bekhend.
I to stary mistrz w drugim secie jeszcze raz wzniósł się na bardzo wysoki poziom. To on był reżyserem wydarzeń na boisku. Jedno przełamanie wystarczyło Szwajcarowi do 6:3 i wyrównania wyniku na 1:1 w setach. Hubert Hurkacz był zbyt pasywny, zaczął się mylić, gdy napotkał opór po przeciwnej stronie siatki.
Scenariusz spotkania Igi Świątek z Belindą Bencić na szczęście nie powtórzył się. Wrocławianin wrócił do lepszej dyspozycji. W czwartym gemie trzeciego seta doszło do trzeciego przełamania podania, i to Polak tego dokonał. Później Hubert Hurkacz powrócił do dyspozycji, w której chcemy go oglądać. Pomagał pierwszy serwis i chyba trochę zmęczenie Stana Wawrinki. Wszystko to sprawiło, że mogliśmy cieszyć się z końcowego sukcesu podopiecznego Nicolasa Massu 2:1 (6:3, 3:6, 6:3).
Czytaj też: Tenisowa „bitwa płci”: Sabalenka nie miała z Kyrgiosem szans. I po co jej to było?
Zdecydował kapitalny mikst
Polska–Szwajcaria 1:1. Tym samym o ostatecznym wyniku musiał zadecydować mikst, jeszcze raz z Katarzyną Kawą i Janem Zielińskim z jednej strony i Belindą Bencić z Jakobem Paulem z drugiej. I to był jeszcze jeden pokaz skuteczności naszej pary. Janowi Zielińskiemu dorównywała Katarzyna Kawa, która osiągnęła chyba swój najwyższy poziom gry. Kapitan Mateusz Terczyński konsekwentnie wystawiał ją w mikście zamiast Igi Świątek i okazało się, że miał świetne wyczucie.
Dzięki temu Polska po raz pierwszy może cieszyć się z triumfu w tych coraz popularniejszych zawodach. Oby dobre wieści docierały z Australii podczas kolejnych tygodni na kortach w Melbourne.