Tortury w dobrej sprawie

Ból za ból?
Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał zabójcę dziecka za ofiarę policji, bo ta groziła mu torturami.
Magnus Gäfgen z kata stał się ofiarą
Kai Pfaffenbach/Reuters/Forum

Magnus Gäfgen z kata stał się ofiarą

Jeśli nie zaczniesz mówić, mamy możliwość zadania ci bólu, o jakim nawet nie śniłeś, i to w sposób, który nie pozostawia żadnych śladów – zagroził śledczy. Następnie przesłuchiwany już od parunastu godzin Magnus Gäfgen, student prawa, został poinformowany, że komenda policji we Frankfurcie nad Menem zatrudnia do tej roboty specjalistów, wirtuozów zadawania bólu. – Jeden z nich jest już w drodze. Czy słyszysz nadlatujący helikopter? – straszył policjant. Gäfgen wolał nie czekać na dalszy rozwój wydarzeń: pękł i wskazał miejsce, w którym ukrył zwłoki swojej ofiary: 11-letniego Jakuba von Metzlera, syna frankfurckiego bankiera.

Sprawa 35-letniego dzisiaj Magnusa Gäfgena powróciła na wokandę publiczną. Jesienią 2002 r. uprowadził i udusił dziecko, które dobrze znał bywając u von Metzlerów. Należał do znajomych siostry Jakuba, którzy żyli beztrosko i z fantazją w luksusie rodzinnych domów. W przeciwieństwie do Gäfgena, byli tymi, o których Niemcy mówią, że „urodzili się ze złotą łyżeczką w ustach” – on sam pochodził ze skromnej urzędniczej rodziny. Przystojny i pozbawiony skrupułów – jakby żywcem wyjęty z powieści Patricii Highsmith „Utalentowany pan Ripley” – potrzebował pieniędzy, by nie stracić przyjaźni juniorów z frankfurckiej śmietanki towarzyskiej.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną