SYLWETKA: Martin Schulz

Wybuchowy Martin

 

Dla polskiej prawicy Schulza dyskwalifikują jego związki ze Schröderem, który po odejściu z urzędu kanclerza stanął na czele konsorcjum budującego znienawidzony rosyjsko-niemiecki Gazociąg Północny po dnie Bałtyku. – Znając historię Polski, rozumiem te obawy, nawet jeśli uważam, że to nieprawda, iż Schröder działał, by wyizolować Polskę. Ale dotknął wrażliwego punktu... – mówi Martin Schulz w rozmowie z „Polityką”.

Chcę przypomnieć Polakom, że to dwa rządy socjaldemokratyczne: Schrödera w Niemczech i Millera w Polsce, przyspieszyły starania Polski o wejście do UE. To Schröder podniósł wkład finansowy Niemiec w proces przedakcesyjny w Polsce o kilka miliardów euro. To Schröder na kongresie SPD w obecności Millera powiedział, że żaden niemiecki polityk nie może sobie wyobrazić rozszerzenia Unii bez Polski. Polacy to szybko zapomnieli – dodaje.

Jest przekonany, że relacje polsko-niemieckie na poziomie obywateli są znacznie lepsze niż relacje polityczne, psute przez „oportunistów i radykałów”. – U nas to Erika Steinbach, u was Kaczyńscy. Potrzebują siebie nawzajem – mówi. Wyznaje, że sam ma wielu znajomych w Polsce dzięki żonie, która urodziła się w Szprotawie na Śląsku. – Teściowie wyjechali w 1958 r. Nie zostali wypędzeni, ale nie chcieli żyć w Polsce jako mniejszość. Utrzymali bardzo dobre stosunki z Polakami na Śląsku, w tym także z kresowiakami.

Schulz to polityk zupełnie innego pokolenia i innej wrażliwości niż obecny przewodniczący europarlamentu Hans-Gert Pöttering. Ten ostatni jest chadekiem, dla niego pokój, zjednoczenie Europy i pojednanie z sąsiadami to ciągły obowiązek Niemiec, wynikający z II wojny świtowej. Jako syn więźnia nazistowskiego obozu koncentracyjnego Schulz doskonale zna wojenną historię Niemiec, ale nie ona jest motorem jego działań, a w polityce jest znacznie bardziej pragmatyczny.

W Unii jasno stawia na sojusz francusko-niemiecki, ale to z Polakiem przyjdzie mu zapewne dzielić kierowanie europarlamentem. Zgodnie z tradycją, największe frakcje zawierają ze sobą tzw. porozumienie techniczne i dzielą się kluczowymi posadami – od przewodniczącego po szefów komisji parlamentarnych, kwestorów i sprawozdawców PE. Najbardziej prawdopodobną koalicją w nowej kadencji jest porozumienie chadeków z socjalistami, identyczne jak to, które obowiązuje obecnie. Schulz kierowałby parlamentem przez drugą połowę kadencji, po przewodniczącym z frakcji chadeków. Chadecja ma dwóch kandydatów: polskiego eurodeputowanego Jerzego Buzka i włoskiego Mario Mauro. Niemcy – zarówno z CDU, jak i SPD – zgodnie popierają Buzka. – Jerzy Buzek nie jest jeszcze oficjalnym kandydatem, ale bardzo wysoko go cenię – mówi Schulz. Drugi wariant – czyli koalicja Schulza z Mauro, człowiekiem Berlusconiego – nawet jeśli miałaby być tylko techniczna, wydaje się nie do pomyślenia.

 

Według Schulza, porozumienie dużych frakcji to jedyny sposób, by zmarginalizować egzotyczne i nieraz antyeuropejskie mniejsze frakcje, które wraz z kryzysem gospodarczym mogą zostać wzmocnione. – To porozumienie nie dotyczy zawartości politycznej ani legislacji czy przyjmowanych rezolucji, ale zarządzania PE. Wyobraźmy sobie, że po wyborach mamy 8–9 frakcji, w tym jedną antyeuropejską i jedną faszystowską – tłumaczy. Zapewnia, że porozumienie nie przekłada się na późniejsze sojusze w głosowaniach.

Ale wystarczy przejrzeć wyniki głosowań w ostatnich latach, by zobaczyć, że w wielu kluczowych sprawach chadecy i socjaliści głosowali wspólnie za wynegocjowanym wcześniej kompromisowym tekstem. Tak było w przypadku dyrektywy usługowej, o czasie pracy czy REACH. – Jesteśmy więźniami wielkiej koalicji w Niemczech ze szkodą dla naszej własnej ideologii – skarży się jedna z socjalistek ze starego kraju UE. Schulz i Pöttering konsultują się regularnie, by ustalać wspólną strategię w głosowaniach ważnych dla interesu narodowego Niemiec.

 

Mimo kryzysu gospodarczego sondaże nie drgnęły na korzyść europejskich socjalistów. Po raz kolejny zanosi się na zwycięstwo prawicy, ale Schulz nie traci rezonu: – Wyborcy są inteligentniejsi od prawicowych polityków i nie dadzą się nabrać, że to inna prawica niż ta pół roku temu. Dobrze wiedzą, że partie konserwatywne nie mogą pod wpływem kryzysu przekształcić się z dnia na dzień w partie lewicowe. Wierzę, że ludzie będą na nas głosować.

Przyznaje, że także socjaldemokracja w przeszłości popełniła błędy i musi się odnowić. – Dziś jedna rzecz jest pewna: nasze odwieczne żądania, by bardziej regulować i kontrolować rynki finansowe, chronić miejsca pracy, wprowadzić gwarantowaną pensję minimalną w Europie, są uznane przez coraz więcej osób za niezbędne i sprawiedliwe – mówi. To postulaty, z którymi europejscy socjaliści pójdą do wyborów we wszystkich krajach UE.

Ale jak im wierzyć, skoro w rozpoczynającej się kampanii do Parlamentu Europejskiego socjaliści nie potrafią nawet wskazać jednego kandydata na przewodniczącego Komisji Europejskiej, a trzy rządy socjaldemokratyczne –Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Portugalii – zadeklarowały poparcie na drugą kadencję dla prawicowego Barroso? Schulz uważa, że wskazywanie kandydata socjalistów nie ma sensu, skoro szefa komisji wybiorą i tak przywódcy państw Unii.

Spośród 27 krajów członkowskich UE w 19 władzę sprawują politycy z partii prawicowych i centrowych – argumentuje. Ale w jego frakcji rodzi się w tej sprawie rewolta, zwłaszcza wśród francuskich i włoskich socjalistów. – Schulz nie chce ryzykować, bo jego nominacja na przewodniczącego to część kompromisu SPD z Angelą Merkel. W zamian ma poprzeć Barroso – twierdzą źródła we frakcji.

W Polsce sytuacja lewicy jest jeszcze gorsza niż w innych krajach Unii, bo SLD i SDPL startują do europarlamentu osobno. Kiedy Schulz odwiedził w marcu Sopot, miał dwie konferencje prasowe: najpierw z Grzegorzem Napieralskim z SLD, potem z działaczami SDPL. – Nie chcę dawać rad, ale moje doświadczenie mi mówi, że w jedności siła! Trzeba zjednoczyć stada – mówi Schulz.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną