Świat

Dwie Ameryki, ring wolny

Wybory w USA: Obama vs Romney

Barack Obama i Mitt Romney, oficjalnie już mianowani przez swoje partie, rozpoczęli ostatnią, dwumiesięczną rundę walki o Biały Dom.

Motto kraju, wymyślone przez Franklina i Jeffersona – E pluribus unum (z wielości jedność) – idzie na margines. Przeciwko sobie stają dwie odmienne Ameryki, dwie różne ideologie, kultury i nawet style życia.

Jak zwykle oba Wybrzeża: Nowy Jork, Pensylwania, Massachusetts na Wschodzie, Kalifornia i Waszyngton na Zachodzie, zdominowane są przez demokratów, a interior, przede wszystkim Teksas, Luizjana, Missouri, opanowane przez republikanów. Ale skłócenie, poziom emocji i inwektyw odbiega od zwyczajnego. Ameryka się zradykalizowała. Stają naprzeciw siebie już nie wyborcy, lecz wyznawcy, nawet w dosłownym sensie.

Romney, biskup mormoński, zarzuca demokratom ignorowanie, a nawet wypieranie się Boga. To raczej wroga propaganda, ale faktem jest, że Obama ma 46-proc. przewagę nad Romneyem wśród tych, którzy się określają jako bezwyznaniowcy. Z kolei demokraci, nawet religijni, obawiają się Romneya wychowanego w sztywnej nietolerancyjnej doktrynie, niechętnej dialogowi.

Kolejna ogromna różnica – podział dochodu narodowego. Demokraci są zaniepokojeni rekordowymi nierównościami majątkowymi, sprzyjaliby raczej Ruchowi Oburzonych i hasłu: „to my stanowimy 99 proc.” (dla odróżnienia się od 1 proc., które nagromadziło znaczne bogactwa). Romney, niezrażony, uparcie odmawiał ujawnienia swej deklaracji podatkowej, dając pośrednio do zrozumienia, że bogaci nie muszą wspomagać rządu. Republikanie szermują hasłem ograniczania go, tak jak i podatków, by zwyciężył „prawdziwie amerykański” duch ery westernu – niech przedsiębiorczy sami wykuwają swoją przyszłość. Demokraci boją się, że mało kto się zatroszczy o biednych, tych z mniejszymi szansami na sukces. Romney zresztą może się przeliczyć, krytykując system ubezpieczeń zdrowotnych, sztandarowy projekt Obamy, zwłaszcza w jednym z kluczowych stanów – na emeryckiej Florydzie.

Oba obozy różni niemal wszystko: podejście do edukacji, praw pracowniczych, praw człowieka. Bystry obserwator odróżni wyborcę republikańskiego od głosującego na demokratów nawet po sposobie ubierania się. Instytut badań rynkowych Scarborough Research – z okazji konwencji – przypomniał też różnice stylu życia. Golf – to raczej sport republikanów, koszykówka – demokratów (sam Obama grał całkiem nieźle). Wśród republikanów jest trzy razy więcej myśliwych; niemal w tej samej proporcji demokraci bardziej się interesują ochroną środowiska. Nie mówiąc już o kolorze skóry: republikanie w ogromnej większości są partią białych, co widać było zwłaszcza na ich konwencji. Demokraci – coraz bardziej kolorowi.

To będzie ostry spór, napędzany rekordowymi nakładami na propagandę. Znany konserwatywny politolog Dinesh d’Souza wyreżyserował film „2016. Obama’s America”, który jest złośliwym, lecz inteligentnym atakiem na prezydenta, w stylu filmów Michaela Moore’a, tylko w odwrotną stronę. Nie można odmówić racji Obamie, który przestrzega, że głosowanie będzie „najbardziej jednoznacznym wyborem za życia tego pokolenia”.

Polityka 37.2012 (2874) z dnia 12.09.2012; Komentarze; s. 10
Oryginalny tytuł tekstu: "Dwie Ameryki, ring wolny"
Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Nauka

Czy istnieją miasta idealne? Nowa Huta warunki spełnia. Warto przyjrzeć się jej bliżej

75-lecie Nowej Huty to okazja do rachunku sumienia dla urbanistów, decydentów i deweloperów. A dla nas – do refleksji, gdzie naprawdę chcielibyśmy mieszkać.

Marcin Skrzypek
09.07.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną