(Zbyt) długie liczenie głosów

Nieobliczalna Ukraina
Liczenie głosów po wyborach parlamentarnych na Ukrainie trwa już ponad tydzień. Jedno wiadomo na pewno: wyniki fałszowano w pięciu okręgach jednomandatowych znajdujących się w obwodach kijowskim, mikołajewskim, winnickim i czerkaskim, gdzie początkowo wygrała opozycja, ale potem zmieniono rezultat na rzecz kandydata rządzącej Partii Regionów prezydenta Wiktora Janukowycza i premiera Mykoły Azarowa.

Do lokalu wyborczego w Pierwomajsku, w obwodzie mikołajewskim, wkroczyły oddziały specjalne Berkut , kradnąc karty wyborcze. W Obuchowie pod Kijowem zmanipulowano wynik, dając zwycięstwo kandydatce partii rządzącej Tatianie Zasucha. Do przepychanek doszło także w lokalach w Kijowie. W obwodzie winnickim ponownie liczą głosy dwie komisje obwodowe, opozycja informuje, że zniszczono część kart do głosowania żeby dać zwycięstwo kandydatowi obozu władzy. Doniesienia opozycji potwierdziła stanowczo wiceprzewodnicząca Centralnej Komisji Wyborczej Żanna Usenko – Czorna: jej zdaniem były to najbardziej nieuczciwe i niedemokratyczne wybory w historii niepodległej Ukrainy. Obserwatorzy OBWE też mają zastrzeżenia, zwłaszcza najliczniejsza misja obserwatorów z Kanady, która nie uznaje rezultatu elekcji. Ukraina zrobiła krok wstecz.

Partie opozycyjne – Batkiwszczyna Julii Tymoszenko, UDAR Witalija Kliczki i Swoboda Ołeha Tiahnyboka – zjednoczone w proteście wobec władzy i w obliczu fałszerstw wyborczych rozważają nie objęcie zdobytych mandatów do parlamentu. Wtedy wybory muszą być powtórzone. Opozycja spodziewa się, że polepszy swój wynik, bo rządząca partia skompromitowała się całkowicie w oczach obywateli. Domaga się też ukarania winnych fałszerstw, jednego z najcięższych przestępstw w demokratycznym państwie. W Kijowie trwają protesty.

Dlaczego ukraińskie władze zdecydowały się na fałszerstwa, dewastując wizerunek kraju i swój własny? Zrobiono to w dodatku w stosunku do kandydatów na deputowanych, których obecność lub nieobecność w ukraińskiej Radzie Najwyższej nie ma decydującego znaczenia dla Ukrainy ani Partii Regionów. Również nie zmienia to znacząco arytmetyki: nawet te pięć mandatów więcej nie daje Partii Regionów większości w parlamencie. „Niebieskim” nie udało się zdobyć większości konstytucyjnej ani nawet większości mandatów, mają ich około 180 w liczącej 450 deputowanych Radzie Najwyższej. (Wspólnie z Komunistyczną Partią ma ich około 260, ale ta koalicja nie zawsze głosuje jednomyślnie.) Partie opozycyjne, gdy się zjednoczą, co zresztą zapowiedziały, mają tych mandatów więcej, ok. 190. Unia Europejska postawiła tymczasem Ukrainie warunek jednoznaczny: bez demokratycznych wyborów nie ma powrotu do rozmów o umowie stowarzyszeniowej ani umowie o wolnym handlu. W Kijowie liderzy rządzącej partii nabrali wody w usta. Czy to milczenie oznacza, że Ukraina zdecydowała się wybrać sojusz ekonomiczny z Moskwą i machnąć ręką na mgliste i odległe obietnice Brukseli?

PS. Według ostatnich danych CKW Partia Regionów zdobyła 30, 1 proc głosów, Zjednoczona Opozycja „Batkiwszczyna” 25,5 proc., UDAR 13,9 proc., Partia Komunistyczna 13,2 proc, Swoboda 10,4 proc. Policzono głosy z 99,4 proc. obwodów.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną