Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Apokalipsę wyślę esemesem

Nick Cave: nowa płyta, nowy album

materiały prasowe
Panie i panowie, oto Nick Cave, rockowy piewca końca świata!

Urodził się w Australii, mieszkał w Berlinie, Londynie i Sao Paulo. Przez ostatnie 10 lat stał się jednym z największych celebrytów w angielskim nadmorskim Brighton. Lokalna gazeta nie nazywa go inaczej niż Cave – Król Rocka. Nie można go nie zauważyć, gdy pojawia się na ulicy, bo zawsze ubrany jest z wyszukaną elegancją. Spotkałem go kiedyś w supermarkecie budowlanym Homebase – i nawet tu zwracał uwagę strojem. Kilka lat temu z wyższością prychnął na dziennikarza, który zapytał, dlaczego nie nosi dżinsów i sportowych butów, choćby w weekendy.

Trzeźwiejąc w Brighton

Brighton znalazło się nawet na jego nowej płycie „Push the Sky Away”. Zdjęcie na okładkę zrobiono w sypialni. Widać na nim jego żonę, modelkę Susie Bick, nago. Nick Cave z bólem wyjaśnia, że to nie był jego pomysł. Wtargnął przypadkiem do pokoju, gdy odbywała się sesja fotograficzna żony dla francuskiego magazynu. Fotograf nacisnął migawkę i było po wszystkim. – Szczerze mówiąc, miałem większe opory niż ona przed zamieszczeniem tego zdjęcia.

Miasto Brighton przeniknęło także do słów jego piosenek. W „Jubilee Street” pojawiają się nazwy takich miejsc jak salon fryzjerski Headmasters’ czy biblioteka Jubilee, tworząc dość niezwykle sąsiedztwo z innymi typowymi dla Cave’a piosenkami o przemocy, seksie i wizjach Armagedonu. Cave to główny rockowy piewca końca świata, zdolny dostrzec jego zapowiedź w najmniej oczywistych miejscach. – Pisanie esemesów jest na pewnym poziomie znakiem apokalipsy – komentuje tytuł pierwszego singla z nowej płyty, „We No Who U R”. – To redukcja. Może ostatnia książka, ostatnia rzecz, jaka kiedykolwiek zostanie napisana, będzie jedynie pożegnaniem, zapisanym skrótowym językiem esemesów.

 

Fragment artykułu pochodzi z najnowszego 9 numeru tygodnika FORUM w kioskach od poniedziałku 4 marca 2013 r.

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Za jakie grzechy? O co proboszcz procesuje się z parafianami

Ki diabeł?! – pomyślała pani sołtyska, gdy dostała wezwanie na komisariat. Wnet się jednak okazało, że żaden diabeł, tylko ksiądz postanowił ścigać parafian na drodze prawnej.

Zbigniew Borek
04.07.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną