Świat

Watykan według Dana Browna

Czemu Benedykt XVI abdykował? Czemu Benedykt XVI abdykował? Giampiero Sposito/Reuters / Forum
Czemu Benedykt XVI abdykował? To pytanie zaprząta uwagę milionów katolików na całym świecie. Ze względu na wiek, brak sił i coraz słabsze zdrowie? Czy może jednak pod wpływem szoku, jakim stała się dla niego treść tajnego raportu komisji ds. Vatileaks? A jeśli tak – czy treść tego raportu wpłynie na wynik konklawe?
Artykuł pochodzi z najnowszego 9 numeru tygodnika FORUM w kioskach od poniedziałku 5 marca 2013 r.Polityka Artykuł pochodzi z najnowszego 9 numeru tygodnika FORUM w kioskach od poniedziałku 5 marca 2013 r.

Ten raport, to 2 tomy oprawione w czerwoną skórę, łącznie blisko 300 stron druku. Wydawcy wielu tabloidów i stacji telewizyjnych dali by majątek za możliwość zajrzenia pod te czerwone okładki. Ale nic z tego. 17 grudnia szef komisji, hiszpański kardynał Julian Herranz wręczył raport papieżowi do rąk własnych. Podobno właśnie wtedy, z tym raportem na biurku, Benedykt podjął decyzję. Wkrótce potem ogłosił, że sędziwy wiek i zdrowie nie pozwalają mu już należycie pełnić obowiązków głowy Kościoła.

Fakt, Benedykt ma 85 lat i rozrusznik serca. Źle widzi na lewe oko, ma trudności z chodzeniem. Jego brat Georg powiada, że Benedykt decyzję o abdykacji rozważał od wielu miesięcy.

To wszystko prawda – ale zarazem wiele wskazuje na to, że coś ostatnio nagle przyśpieszyło tę decyzję. Wiadomo, że papież, zawsze sumienny i dokładny, przygotowywał swoją czwartą encyklikę – ale w związku z tak bliskim terminem abdykacji nie zdążył już jej skończyć.

Potrzebny młody, silny, święty

Ale co jest w tym raporcie? Próbują to ustalić media na całym świecie. Bo dość powszechne jest mniemanie, że to właśnie odkrycie prawdy o grzechu i zgniliźnie moralnej, jaka wkradła się do Watykanu, wstrząsnęło papieżem i skłoniło go do rezygnacji. Pisze się o „wybuchowym raporcie” o „konklawe, które stanęło pod znakiem skandalu, zanim jeszcze zdążyło się rozpocząć”. Bo to właśnie zaraz po zapoznaniu się z raportem 85-letni Benedykt XVI miał dojść do wniosku, że nie starczy mu sił, aby uprzątnąć tę stajnię Augiasza. Że musi przekazać to zadanie swemu następcy, który powinien być „wystarczająco młody, silny i święty”.

Watykaniści, z konieczności zabawiając się w dziennikarzy śledczych, ustalili, że przyszła siedziba Benedykta, trzypiętrowy klasztorek w ogrodach watykańskich, była do połowy października zajmowana przez (zmieniające się) siostry zakonne, zatrudnione w Watykanie. Ale w październiku siostry się wyprowadziły, weszła ekipa, która przeprowadza remont i renowację budynku. A podobno właśnie w połowie października papież otrzymał pierwszą, wstępną relację od szefa komisji o tym, co znajdzie się w raporcie.

Watykańskie Głębokie Gardło

Co się w nim więc znalazło? Już wiadomo, że trzyosobowa komisja, składająca się z trzech kardynałów (przewodniczący Hiszpan Julian Herranz, oraz Włoch Salvatore De Giorgi i Słowak Jozef Tomko), prowadziła śledztwo przez wiele miesięcy i miała prawo przesłuchiwać nawet kardynałów. Komisja jednak związana jest przysięgą milczenia i nie puści pary z ust. Ale szczęśliwie z pracy komisji ds. przecieków też są przecieki, można wręcz powiedzieć, że komisja ma swego ukrytego rzecznika. Oczywiście, anonimowego. Coś w rodzaju „Głębokiego Gardła” z afery Watergate.

To właśnie źródło, znajdujące się „naprawdę bardzo blisko” trzyosobowej komisji ds. Vatileaks, ale - jakże dogodnie - nie związane przysięgą milczenia, przekazuje więc trochę smakowitych szczegółów prasie włoskiej – głównie dziennikowi Repubblica i tygodnikowi Panorama. Zaraz przecieki te podchwytują największe agencje informacyjne, wieczorem telewizja, następnego dnia – prasa całego świata.

I tak wiadomo już, że cały raport „traktuje głównie o łamaniu szóstego i siódmego przykazania”. Na Watykanie komisja wykryła korupcję i siatki gejowskie, sięgające wysokich szczebli watykańskiej hierarchii (takie pogłoski w Rzymie krążyły od dawna). Wiadomo nawet, gdzie to występne towarzystwo uprawiało rozpustę: w pewnej willi nieopodal Rzymu, w saunie w Quarto Miglio, oraz w salonie piękności w centrum miasta. Nawet za murami Watykanu dochodziło ponoć do intymnych spotkań.

Włoskie media nie kryją, że niektóre watykańskie osobistości, z uwagi na bliskość ich kontaktów z osobami świeckimi, mogły się lekkomyślnie narazić na naciski i szantaż. Może nawet już teraz są szantażowane. Czy są wśród nich kardynałowie, albo ich bliscy współpracownicy? Nie wiadomo.

Vatican Open

A skoro tak, sytuacja zaczyna przypominać thriller Dana Browna. Jak zapobiec temu, by kardynałowie, zjeżdżający się już na konklawe, nie wybrali takiego właśnie szantażowanego grzesznika? Wilka w owczej skórze? Sytuację komplikuje fakt, że aktualnie nie ma wśród kardynałów żadnego pewniaka, wyraźnego faworyta. Trudno przewidzieć, na kogo padnie wybór. Z tego powodu na korytarzach Watykanu żartobliwie określa się to konklawe mianem „Vatican Open”.
A gdyby udostępnić raport stu kilkunastu purpuratom z całego świata? To pewnie od razu można go przekazać agencji Reutera czy AFP. Do takiego wniosku przynajmniej doszedł widocznie Benedykt XVI. Zamknął bowiem raport w sejfie i zamierza przekazać go dopiero swojemu następcy, do rąk własnych. Przypuszcza się, że jakąś informację przekażą zebranym kardynałom – razem, lub w indywidualnych rozmowach - członkowie  trzyosobowej komisji, czyli autorzy tajnego raportu.

Jedno nie ulega wątpliwości: po aferze Vatileaks i przeciekach na temat raportu niezmiernie ucierpiała aura świętości i prestiż Kurii Rzymskiej. W opinii publicznej powstało wrażenie kłębowiska waśni i intryg, walk buldogów pod dywanem, a ostatnio jeszcze gejowskiej Sodomy i Gomory. Nietrudno przewidzieć, jak ten wizerunek będzie oddziaływał na uczestników konklawe. Z pewnością zniechęci przynajmniej część kardynałów do oddania głosu na dostojników z Kurii, albo nawet na Włochów (dominujących w Kurii) w ogóle. O Kurii od dawna krąży opinia, że jest niereformowalna, izoluje się od papieża  i nie da się nią zarządzać. Wolno się więc domyślać, że taka reakcja może być nawet po myśli Benedykta XVI.

Gdzie siódme przykazanie?

Być może również po myśli Benedykta jest pewien przechył tematyczny, co się tyczy przecieków z tajnego raportu. Zapewne źródło, owo „Głębokie  Gardło”, kieruje się upodobaniami gazet, zwłaszcza tabloidów. Może i same redakcje dokonują wyboru. Faktem jest jednak, że choć raport koncentruje się ponoć na przewinach przeciw szóstemu i siódmemu przykazaniu, to w mediach głośno jest głównie o seksie. W sprawach, dotyczących siódmego przykazania - Nie kradnij -  Głębokie Gardło (lub redakcje) zachowuje dyskrecję. Brak sensacyjnych przecieków dotyczących korupcji w Watykanie, ustawionych przetargów, a zwłaszcza zarzutów prania pieniędzy przez IOR, czyli Bank Watykański. Chociaż w raporcie była ponoć mowa o nieciekawej sytuacji w IOR.

Jest to tym dziwniejsze, że kilka ważnych decyzji Benedykta XVI, podjętych w ostatnich dniach pontyfikatu, dotyczyło właśnie tej sfery. Papież mianował (po 9 miesiącach wakatu na tym stanowisku) nowego prezesa Banku Watykańskiego. Został nim niemiecki menedżer Ernst von Freyberg, rycerz Zakonu Maltańskiego.

Druga ważna decyzja dotyczy wysokiego urzędnika watykańskiego, podsekretarza stanu Ettore Balestrero, Jego zadaniem wcześniej miało być sprawowanie pieczy nad transakcjami Banku Watykańskiego oraz wprowadzenie w tym banku większej przezroczystości finansowej, zgodnie z obowiązującymi standardami międzynarodowymi.  Tymczasem ostatnio papież Benedykt XVI niespodzianie wysłał owego Balestrero jako nuncjusza papieskiego możliwie jak najdalej, bo do Kolumbii. Rzecznik Watykanu Federico Lombardi oczywiście zapewnił zaskoczoną prasę, że ten transfer był przygotowywany już od dawna, a w ogóle jest to dla podsekretarza stanu awans w hierarchii.

Szok pozorowany?

Wcześniej Lombardi kwestionował zresztą doniesienia, że Benedykt podjął decyzję o abdykacji w trybie  nagłym, pod wpływem jakichś rewelacji zawartych w tajnym raporcie. Mówił, że nie będzie komentował fantazji i wymysłów. Chyba słusznie – bo, jak się można ostatnio dowiedzieć, treść owego raportu nie była dla papieża aż taką  niespodzianką. Trzej kardynałowie, członkowie komisji, podobno w zeszłym roku spotykali się co tydzień z Benedyktem i informowali go na bieżąco o swoich ustaleniach.

Benedykt, żegnany we wzruszającej ceremonii przez wiernych, nie opuści zresztą Watykanu, choć zamierza być niewidoczny dla świata. Powróci po konklawe i zamieszka w swej nowej wyremontowanej siedzibie. Będzie mu tam towarzyszył oddany sekretarz Georg Gänswein, mianowany ostatnio arcybiskupem. Zarazem Gänswein zachowa swój urząd prefekta Domu Papieskiego, czyli będzie sprawował też pieczę nad nowym papieżem. A wieczorami, tak jak dawniej, będzie spacerował z Benedyktem po ogrodach watykańskich, by tam – z dala od gwaru i podsłuchów – wspólnie odmawiać różaniec.

(Na podstawie: Vatican Insider, Focus, www.kath.net)

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Nauka

Suszarki do rąk są za głośne dla dzieci – alarmuje 13-letnia badaczka

Dzieci to doskonali obserwatorzy, dostrzegający często to, co umyka dorosłym. 13-letnia Nora Louise Keegan zrobiła to niedawno na łamach międzynarodowego czasopisma naukowego, pisząc o hałasie z elektrycznych suszarek do rąk.

Piotr Rzymski
12.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną