Podstawiony za młodu
Skradziona tożsamość, niejasne przypadki śmierci, dzieci odnalezione po latach – szpiegowskie układanki z czasów zimnej wojny jeszcze długo będą lepsze od sensacyjnych powieści.
Za dnia przekładał papierki i rozpatrywał podania rdzennych Niemców, a nocą w swoim mieszkaniu przekazywał ważne informacje przełożonym i odbierał rozkazy za pomocą krótkofalówki.
C.J. Burton/Corbis

Za dnia przekładał papierki i rozpatrywał podania rdzennych Niemców, a nocą w swoim mieszkaniu przekazywał ważne informacje przełożonym i odbierał rozkazy za pomocą krótkofalówki.

Jerzy Kaczmarek został zwerbowany do współpracy jako agent komunistycznego wywiadu w 1977 r., gdy miał dwadzieścia kilka lat. Dano mu nową tożsamość i nazwisko – Janusz Arnoldt. Prawdziwy Arnoldt urodził się w 1946 r. Jego matka, rodowita Niemka, porzuciła go w sierocińcu, gdy skończył rok, a sama wybrała ucieczkę z rodzinnego Pomorza – które po wojnie stało się częścią Polski – podobnie jak setki tysięcy innych Niemców.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną