Czym różniło się powstanie paryskie od warszawskiego

Mieć lepszych sojuszników
Właśnie minęła 70. rocznica innego powstania w stolicy okupowanego kraju: w Paryżu Niemcy poddali się 25 sierpnia. Występują między powstaniami – w Warszawie i Paryżu – niewielkie podobieństwa i ogromne różnice.
W Paryżu zginęło około tysiąca powstańców i około 600 cywilów.
Wikipedia

W Paryżu zginęło około tysiąca powstańców i około 600 cywilów.

Najpierw podobieństwa. W obu wypadkach formacje partyzanckie chciały wyzwolić stolice albo przynajmniej mieć udział w wyzwoleniu. Trudno sobie wyobrazić, by ogromna liczebnie Armia Krajowa, szkolona w toku okupacji do walki, miała – jak to jej potem zarzucali komunistyczni wrogowie – stać z bronią u nogi. Trudno też, by ówczesny przywódca gen. de Gaulle mógł walczyć o utrzymanie Francji w obozie powojennych zwycięzców, jeśliby sami Francuzi choćby symbolicznie nie zademonstrowali udziału w wyzwoleniu własnego kraju.

Kolejne podobieństwo. W obu wypadkach – przy słabnących okupantach i zbliżających się regularnych armiach – trudność w wyborze momentu wybuchu powstania. W Paryżu zdawano już sobie sprawę z losu polskich powstańców i wśród Francuzów było niemało zwolenników opóźnienia operacji militarnych. Jeden z dowódców, Jacques Chaban-Delmas, późniejszy premier Francji, temperował nastroje, mówiąc wprost, że trzeba w Paryżu „uniknąć nowej Warszawy”. A było to ledwie na początku drugiej połowy sierpnia 1944 r. Ale Paryż wybrał dobry moment, Warszawa – fatalny.

Jeszcze nikt nie wiedział o ofiarach. W Paryżu zginęło około tysiąca powstańców i około 600 cywilów. W Warszawie około 16 tysięcy powstańców i około 180 tysięcy cywilów (już nie tyle w działaniach zbrojnych, lecz w mordach niemieckich).

Do obu stolic zbliżał się front. Ale Paryż nie miał już dla Niemców strategicznego znaczenia; dowódca sił sojuszniczych, amerykański generał Dwight Eisenhower w ogóle chciał miasto obejść i dopiero na usilne nalegania de Gaulle’a skierował do stolicy dwie dywizje – francuską i amerykańską. Lokalni dowódcy niemieccy stosunkowo łatwo oddali miasto. Niemcy w rejonie Warszawy nie tylko się bronili, ale szykowali do kontrofensywy.

Największa różnica oczywiście polega na stosunku nadciągających regularnych armii do obu powstań. Armie alianckie uznawały choćby de facto tymczasowy rząd francuski w Algierze i liczyły się z de Gaulle’em. Powstanie uratowano w kilka dni.

Moskwa nie uznawała ani polskiego rządu, ani Armii Krajowej. Warszawa była przez Moskwę wystawiona na rzeź. Najpierw przez radio Moskwa wzywała naszą stolicę do walki, a kiedy ta się zaczęła, Stalin uznał ją za głupią awanturę i nie tylko odmówił pomocy, ale nawet uniemożliwiał lądowanie samolotów alianckich po swojej linii frontu.

Świętowanie rocznic ma sens, także dla edukacji politycznej.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj