Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Świat

Eurorealista

Pierwszy wywiad Tuska dla europejskiej prasy

Donald Tusk Donald Tusk European Parliament / Flickr CC by 2.0
Sprawa agresji rosyjskiej w Ukrainie wydaje się priorytetem priorytetów Tuska jako szefa Rady Europejskiej. I słusznie, bo dziś nie ma ważniejszej politycznie i strategicznie sprawy europejskiej.
Przewodniczący Rady Europejskiej nie kryje, że Unii i swej wysokiej, „prezydenckiej” funkcji ciągle się uczy.European Council President/Flickr CC by 2.0 Przewodniczący Rady Europejskiej nie kryje, że Unii i swej wysokiej, „prezydenckiej” funkcji ciągle się uczy.

Wywiad opublikowany równocześnie na łamach „Gazety Wyborczej”, francuskiego „Le Figaro”, brytyjskiego „Guardiana”, hiszpańskiego „El Pais”, włoskiej „La Stampy” i niemieckiego „Süddeutsche Zeitung” robi dobre wrażenie.

Podoba mi się trzeźwy realizm europejski Tuska. Były polski premier nie kokietuje (no może odrobinę, gdy się smuci, że mu w Brukseli nie pozwalają używać jego ulubionego słowa „obsesja”), nie robi z wywiadu politycznego „Pudelka” (kurtuazyjnie zaznacza, że jego relacje z szefową unijnej dyplomacji Federicą Mogherini są lepsze, niż się niektórym wydaje).

Przewodniczący Rady Europejskiej nie kryje, że Unii i swej wysokiej, „prezydenckiej” funkcji ciągle się uczy. Rozumie jej skomplikowanie. To nie jest funkcja „premiera”, to funkcja „prezydenta” w systemie przypominającym nieco model francuski, ale bez uprawnień prawdziwego prezydenta Francji.

Tusk jednak nie narzeka. Widać, że już dociera do niego, jaki to młyn urabiać konsens w wolnym związku 28 partnerów. Cóż, uprawnienia i mandat są, jakie są, stwarzają jednak spore pole do działania i budowania sieci kontaktów. Idzie to często jak po grudzie, ale tym większa satysfakcja, gdy coś się uda.

Na przykład utrzymać sankcje antyputinowskie, póki druga ugoda mińska nie będzie w pełni zrealizowana. Sprawa agresji rosyjskiej w Ukrainie wydaje się priorytetem priorytetów Tuska jako szefa Rady Europejskiej. I słusznie, bo dziś nie ma ważniejszej politycznie i strategicznie sprawy europejskiej.

Słuszne jest też, że Tusk wystrzega się odgrywania roli unijnego jastrzębia wobec putinowskiej Rosji. Wystarczy symboliczny gest sprzeciwu, jakim jest nieprzyjęcie zaproszenia do Moskwy na tamtejszą uroczystość 70-lecia zakończenia II wojny światowej.

Na Ukrainie agenda Tuska oczywiście się nie kończy. Jej inne priorytety wydają mi się dobrze ustawione: bezpieczeństwo energetyczne, zachowanie Unii w obecnym kształcie, czyli z Grecją i Wielką Brytanią, współpraca transatlantycka, kwestia libijska.

Dobrze, że Tusk koncentruje się na polityce, przecież taki ma temperament i takie kompetencje. Jako lider europejski nie odcina się od swych polskich korzeni w polityce i sferze idei. Jego środowisko chciało Polski w Europie, a nie polskiej chaty z kraja. Tusk mógłby przywołać słowa swego poprzednika Hermana van Rompuya, że siłą Unii Europejskiej jest jedność, a jej bogactwem – różnorodność.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Nauka

Svante Pääbo i jego denisowianie. Tajemniczy kuzyni z jaskini

Denisowianie znani są niemal wyłącznie z kopalnego DNA. Badamy ich od dziesięciu lat, a każde nowe odkrycie przynosi kolejną zagadkę.

Marcin Ryszkiewicz
12.01.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną