Jak państwa bronią honoru

Przepis na dobre imię
O honor państwa czy narodu lepiej dbać sposobem, nie groźbą. Ściganie „oszczerców” za pomocą paragrafu jest raczej oznaką słabości niż siły.
Współpracujący z POLITYKĄ ilustratorzy też igrali z wizerunkiem Polski.
Andrzej Mleczko/Polityka

Współpracujący z POLITYKĄ ilustratorzy też igrali z wizerunkiem Polski.

Andrzej Czeczot/Polityka

Mirosław Gryń/Polityka

Dość robienia z Polski sprawców Holocaustu – mówił 15 lutego wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Na konferencji w ministerstwie przedstawiał dziennikarzom projekt karania tych, którzy „godzą w dobre imię Polski”. Kto publicznie i wbrew faktom przypisuje Rzeczpospolitej Polskiej lub narodowi polskiemu udział, organizowanie, odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnienie zbrodni przez III Rzeszę niemiecką, podlega karze pozbawienia wolności do lat pięciu – mówił Jaki.

Według projektu ustawy, który wkrótce ma trafić do Sejmu, śledztwa wszczynałby z urzędu pion śledczy IPN. Miałby się on zajmować również „dbaniem o dobre imię Polski za granicą”. Kara grzywny i ograniczenia wolności groziłaby nawet za „nieumyślne i wbrew faktom” publiczne przedstawianie takich treści. Możliwe byłoby także wytaczanie procesów cywilnych – nie tylko przez instytucje państwowe, ale także przez organizacje pozarządowe, np. takie jak działająca od trzech lat Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniu. „Oszczercy milczcie i bójcie się” – skomentował projekt ministerstwa założyciel Reduty Maciej Świrski.

Tę falę aktywności polityków sprowokowała wpadka kanadyjskiego wydawnictwa Between the Lines, które w wydanej na początku lutego książce wspomnieniowej kombatanta Maxa Farbera użyło sformułowania „polskie SS”. Ostro zaprotestował ambasador Polski w Kanadzie. Wydawca przeprosił, chociaż nie jest jasne, czy książkę wycofa – jak tego chciała ambasada.

Karanie za zwrot „polskie obozy” czy „polskie SS” nie jest pomysłem nowym. Jeszcze w 2013 r. PiS zaproponowało w Sejmie, aby użycie zwrotu „polski obóz” było przestępstwem (z tą samą maksymalną karą – pięć lat więzienia). Wtedy rząd PO był przeciw. Politycy PO przekonywali, że wówczas karalna byłaby każda taka wypowiedź – dziennikarza, naukowca i polityka, a to jest rozwiązanie ryzykowne. W 2012 r. taka wpadka zdarzyła się Barackowi Obamie, kiedy ogłaszał przyznanie prezydenckiego Medalu Wolności Janowi Karskiemu, kurierowi państwa podziemnego, który w czasie drugiej wojny światowej przebył okupowaną Europę z raportami dotyczącymi m.in. odbywającej się na ziemiach polskich Zagłady. Obama przeprosił.

Polski wymiar sprawiedliwości dotąd oddalał pozwy przeciwko zagranicznym mediom w podobnych sprawach. Np. w 2013 r. prokuratura uznała, że użyte w niemieckiej gazecie „Rheinische Post” sformułowanie „polskie obozy zagłady” odnosi się do ich położenia geograficznego, a nie znaczy, że to Polacy je zakładali.

Jak karać?

Nie wiadomo, jak nowe prawo będzie działało w praktyce. Pozwy od polskich władz zachodni dziennikarze mogą po prostu wrzucać do kosza. Fakt, że dziś zwykle reagują na protesty, ma źródło wyłącznie w ich dobrej woli. Polskie państwo nie jest ich w stanie do niczego zmusić ani w żaden sposób ukarać.

Walka o dobre imię kraju nie jest łatwa. Szczególnie jeśli używa się do tego cepa, a nie sposobu. Przekonała się o tym choćby Turcja. Na początku 2005 r. światowej sławy turecki pisarz Orhan Pamuk powiedział w wywiadzie dla telewizji BBC, że Turcja zabiła 30 tys. Kurdów i milion Ormian (te liczby są przy tym raczej zaniżone niż zawyżone i nikt poza Turcją ich nie kwestionuje).

Niedługo później rząd turecki wprowadził do kodeksu karnego artykuł 301, mówiący m.in., że „osoba publicznie poniżająca tureckość” będzie karana więzieniem od sześciu miesięcy do trzech lat. W przypadku gdy „poniżenie tureckości” odbędzie się za granicą, kara zostanie zwiększona o jedną trzecią. Potem rząd oskarżył Pamuka o pogwałcenie artykułu 301 – za obrazę tureckich sił zbrojnych. Po krytyce w światowych mediach rząd wycofał się z oskarżenia, oddalono je w styczniu 2006 r., oficjalnie z powodów formalnych.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną